Dzikie bogactwo - aż żal chodzić po jedzeniu

Przyroda nie zna pojęcia chwasty. Rośliny z naturalnych siedlisk, mają często więcej czynnych biologicznie substancji niż rośliny uprawne.

W ramach wykładu Akademii Natura przekazuję uczestnikom niezbędną wiedzę botaniczną, dotyczącą poznawanych roślin jadalnych. Charakteryzuję je i zachęcam do zbioru, pokazując walory smakowe, zdrowotne i dekoracyjne "dzikusów". Uczestnicy dowiadują się o dużej bioróżnorodności dzikich roślin i szybko przekonują się o ich "wyższości" nad roślinami uprawnymi. Poznają gatunki roślin, których dotąd nie zauważali lub nie umieli ich nazwać. A okazuje się, że one świetnie nadają się na sałatki, szpinaki, zupy, jako dodatek do sosów, mięs, a także deserów i koktajli. Jest ich tak duży wybór i tak różny mają okres wegetacji, że możemy korzystać z ich walorów od wczesnej wiosny do zimy. Na wiosennym spacerze, na jednym metrze kwadratowym trawnika, możemy znaleźć kilkanaście gatunków jadalnych roślin! Kiedy uczestnicy wyprawy znajdują powszechnie znaną stokrotkę, krwawnik, mniszek, babkę, gwiazdnicę etc. i próbują ich młodych, soczystych listków, a wszystkie jadalne, smaczne i bardzo wartościowe, mówią: - ...aż żal chodzić po jedzeniu!

Dzikus zamiast tabletki

I właśnie o to mi chodzi, żeby zwrócić uwagę na to, co rośnie obok nas, w zasięgu ręki i trochę dalej. By nie traktować dzikich roślin jak chwasty, tylko dlatego, że same rosną, że nie my je wysialiśmy. Przyroda nie zna pojęcia chwasty. Rośliny z naturalnych siedlisk, mają często więcej niż rośliny uprawne czynnych biologicznie substancji, takich jak enzymy, barwniki, olejki eteryczne, witaminy, składniki mineralne. Rośliny uprawne wytwarzają ich mniej, ponieważ nie muszą walczyć o przetrwanie, zapewnia im to ogrodnik. Aby w pełni wykorzystać bogactwo tych substancji i zachować jak najdłużej zdrowie, sprawność fizyczną i umysłową, warto sięgnąć po dzikusy.

A w maju jest w czym wybierać. Młode, jeszcze delikatne liście wielu ziół i drzew, są jadalne. I wszystkie mają inny smak. Jedne są słodkawe, inne kwaśne, a jeszcze inne pikantne. Mogą być dodatkiem do sałat, ale same też stanowią ciekawą i pyszną kompozycję.

Wszystkie (chociaż każdy inaczej) specyficznie pachną i smakują. Zawdzięczają to dużej zawartości glikozydów bogatych w siarkę, a regulujących działanie enzymów.

Późnowiosenne rośliny:

Czosnaczek pospolity o sercowatych liściach, śnieżnobiałych kwiatkach, z których po przekwitnięciu pojawiają się długie wąskie zielone łuszczyny - młode owoce. Wszystko jadalne i wszystko pachnie i smakuje czosnkiem. Właśnie w maju jest najsmaczniejszy, jeszcze młody, a już ma moc. Po rozdrobnieniu liście, wierzchołki pędów, młode owoce i kwiaty (ciągle kwitnie górą, chociaż na dole pędu są owoce) można dodawać do twarożku, serków topionych i typu brie, past jajecznych, sałat, sosów, mięs, zup, szpinaków. A więc możliwości są nieprzebrane.

Rzeżucha łąkowa ma jadalne kwitnące na bladoróżowo wierzchołki pędów, w smaku przypominające rzodkiewkę

Rzeżucha gorzka ma jadalne biało kwitnące pędy o smaku rzodkiewkowo-chrzanowo-rzeżuchowym

Wszystkie te rośliny razem i każda z osobna, warte są grzechu. Jeśli jest to możliwe, dobrze zbierać je codziennie w ilościach odpowiednich do bezpośredniego spożycia, bo wówczas są najbardziej wartościowe i najpiękniejsze - zwłaszcza delikatne kwiaty. Jednak jeśli nie mamy takich możliwości, po zebraniu, dobrze jest włożyć je do woreczka foliowego ze strunowym zamknięciem (nie do końca zacisnąć) i przechowywać w lodówce na najwyższej półce. Przez 3-4 dni zachowają świeżość. A użyte do potraw np. na śniadanie do twarożku, na obiad do mięs, a na kolację do sałat, ucieszą nas swym smakiem i urodą i zachęcą do następnego spaceru, co też przysporzy nam zdrowia i kondycji.

Więcej o: