Burrata, woreczek pełen szczęścia

Mozarella ma swoją młodszą, pulchniutką siostrzyczkę burratę. Technicznie jest to elastyczny woreczek z mozarelli w środku wypełniony półpłynną mieszanką drobniutkich strzępków (także mozarelli) i śmietany. Po przekrojeniu woreczka jego aksamitna, kremowa, słodkawa zawartość powolutku, jakby leniwie, wypływa na zewnątrz kusząc nieskazitelnym białym kolorem i gęstą konsystencją.

Wszyscy znamy mozarellę. Ten słynny włoski ser z bawolego mleka wyrabiany jest we włoskiej Kampanii ręcznie metodą pasta filata - wyciągania i rozciągania podgrzanego w gorącej wodzie sera aż stanie się gładki i elastyczny. Jest tak popularna, że doczekała się wielu kuzynów w samych Włoszech a także bliższych i dalszych krewnych na całym świecie. Mozarella jest jednym z serów o najbardziej wszechstronnym zastosowaniu - zjadamy ją na surowo, w sałatach, na grzankach, zapiekaną i jako jeden z podstawowych składników pizzy. Mało kto jednak wie, że mozarella ma swoją młodszą, pulchniutką siostrzyczkę burratę. Technicznie jest to elastyczny woreczek z mozarelli w środku wypełniony półpłynną mieszanką drobniutkich strzępków (także mozarelli) i śmietany. Po przekrojeniu woreczka jego aksamitna, kremowa, słodkawa zawartość powolutku, jakby leniwie, wypływa na zewnątrz kusząc nieskazitelnym białym kolorem i gęstą konsystencją. Dostarcza sporo kalorii, ale jeszcze więcej szczęścia.

Tylko świeża

Burratę powinno się zjadać  w kilka godzin po wyprodukowaniu. Ponieważ zawiera świeży ser i śmietanę, ma bardzo krótki termin przydatności do spożycia (zaledwie kilka dni), dlatego też nie jest szeroko dostępna poza miejscem produkcji. Nie znajdziecie jej leżącej tygodniami na półkach jak np. sery długo dojrzewające, po kilku dniach robi się kwaśna i niesmaczna. Dlatego w La Fromagerie dostępna jest tylko na zamówienie - dzięki temu mamy pewność, że zawsze jest świeża.

A jak ją podawać? Na jeden z miliona sposobów: skropioną dobrą oliwą extra vergine i świeżo mielonym pieprzem i świeżym, polskim pomidorem; z młodym bobem, oliwą i miętą, zapieczoną z warzywami na cieście francuskim, z cieniusieńko pokrojonym boczkiem jako nadzienie kwiatów cukinii lub pierożków tortellini, na tarcie ze szparagami czy z pieczonymi pomidorkami cherry i dojrzewającą szynką na sałacie. A jak wam się to wszystko przeje, podajcie ją jako deser - z dojrzałymi truskawkami lub leśnymi owocami i koniecznie skropioną dobrym, gęstym, słodkim octem balsamicznym z Modeny.

Przepis: Burrata z fenkułem i miętą

(dla 2-3 osób)

Dwie średniej wielkości bulwy kopru włoskiego

Dwie burraty 125 gr lub jedna 250 gr

Skórka otarta z połówki cytryny

Dwie łyżeczki soku z cytryny

garść liści świeżej mięty

3 łyżki oliwy extra vergine

Sól i świeżo mielony pieprz

 

Z bulw kopru włoskiego wyciąć głąb i pokroić w cieniusieńkie plasterki (bulwę kroimy wszerz, nie wzdłuż), ułożyć w misce, dodać trzy łyżki oliwy, skórkę  i sok z cytryny, posolić, dodać świeżo mielonego pieprzu i zostawić na 15 minut. Tuż przed podaniem ułożyć zamarynowany w ten sposób koper woski na talerzu, rozłożyć na nim porwaną w ręku na mniejsze kawałki burratę i obsypać liśćmi mięty. W razie potrzeby skropić dodatkowo oliwą i doprawić pieprzem. Podawać od razu z grillowanym pieczywem.