Kasztanowe zauroczenie

Jadalnych, świeżych u nas niewiele. Częściej spotykamy je w słoikach i w puszkach. Dziś powiemy, jak z kasztanami w różnej postaci się obchodzić

Kasztany jadalne, w odróżnieniu od takich zwykłych, z których się robi ludziki, mają lekko sercowaty kształt, z "dzióbkiem" na końcu. Są też nieco większe. W Polsce zdarzają się pojedyncze drzewa, jednak nie dopracowaliśmy się jeszcze jadalnych kasztanów rodzimej uprawy w ilości masowej. Na naszym rynku królują europejskie: włoskie, francuskie. Poza Europą kasztany są bardzo popularne w Chinach: mają ich tam kilkadziesiąt odmian. Oprócz świeżych kasztanów w sezonie, można kupić sporo przetworów z tych jesiennych owoców: kasztany wyłuskane i gotowe, by dodać je do potrawy, kasztany kandyzowane, przecier z kasztanów, kasztanowe purée oraz mąkę z kasztanów. Tę ostatnią chętnie dodaję do wypieków, mieszając ją z mąką pszenną. Dzięki temu uzyskujemy karmelowo-orzechowy posmak samego ciasta. Szczególnie polecam ją do brownies, do ciężkich ciast czekoladowych i orzechowych. Kasztany z puszki (bez cukrowej zalewy, a także te w słodkiej zalewie) są dobrym dodatkiem do mięs, i to zarówno białych, jak i czerwonych; nadają się do pasztetów i do farszu. Mnie szczególnie odpowiadają w połączeniu z indykiem. Pulpa kasztanowa może być dodana do ziemniaczanego purée: uzyskuje ono wówczas wspomniany karmelowo-orzechowy posmak. Można też dodawać zmielone kasztany do klusek śląskich, daje to bardzo fajny efekt. Najlepiej jednak, moim zdaniem, smakują świeże kasztany solo, jedynie upieczone i podane z winem - dla mnie powinno to być białe, niebeczkowe wino, chociażby riesling lub pinot gris.

źródło: Okazje.info

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.