Smaczna sztuka

Sztuka kulinarna nabiera nowego znaczenia. Nie chodzi tylko o staranne przygotowywanie potraw, uważne smakowanie i upajanie się zapachem. Jedzenie to również bardzo wdzięczny materiał, który w rękach artysty może zmienić się nie do poznania.

Piękna lśniąca kanapa. W stylu empire. Brązowa, bardzo gustowna. Można się w niej dosłownie zatopić, bo wykonana jest z czekolady. Artystka Prudence Staite z kulianrnej materii jest w stanie zrobić niemal wszystko. Z ciasta na pizzę wykonała model Koloseum, z żółtego sera wyrzeźbiła amerykańską striptizerkę Ditę von Teese , a z czekolady może zrobić niemal wszystko, ot choćby zestaw gustownych mebli lub komplet szachów. Prudence wraz z grupą współpracowników prowadzi grupę Food is Art. Organizują pokazy sztuki kulinarnej - rzeźbią na żywo lub malują jadalne obrazy.

Takich zapaleńców jak Prudence jest więcej. Na początku tego roku założyli Experimental Food Society. "Życie to więcej, niż przełykanie" na stronie grupy pisze jej założycielka, Alexa Perrin. EFS zrzesza angielskich artystów, dla których hasło "sztuka kulinarna" ma nieco szersze od powszechnego znaczenie. Kulinarni rzeźbiarze, artyści żelków, happenerzy, wszyscy uwielbiają materię w jakiej przyszło im tworzyć. Bo czemu kawałek ciasta nie miałby być tak samo dobry, jak kawałek drewna? Jedzenie niczym nie ustępuje innym materiałom i jak widać daje równie zaskakujące efekty.

Miniatura katedry Św. Pawła albo replika londyńskiego Millenium Bridge projektu Normana Fostera. Wszystko wykonane z żelek z zachowaniem najmniejszych detali. Bompas & Parr to chyba najwięksi fani tych słodkości. Doświadczenia smakowe ich zdaniem nie zamykają się jedynie na jedzeniu. Smak może być także syntezą formy, zapachu, dotyku. Z galaretkowatego budulca zbudowali już najsłynniejsze budowle. Ich prace można było oglądać m.in. podczas londyńskiego festiwalu architektury w 2008 roku. Kto wie, może żelki staną się niedługo popularnym budulcem? Bompas & Parr na swoim koncie mają jeszcze kilka innych kulinarnych eksperymentów. Brytyjczycy zajmują się również urządzaniem happeningów. Kolacja w stylu wiktoriańskim ze specjalną choreografią lub czarny bankiet urządzony podczas London Design Festival, to tylko niektóre z przedsięwzięć grupy.

Carl Warner z jedzenia tworzy świat przypominający ten, który nas otacza. Na pierwszy rzut oka fotografie kompozycji wydają się być sielskimi widoczkami wygenerowanymi w komputerowym programie graficznym. Kiedy jednak przyjrzymy się dokładniej, zorientujemy się, że skały na morzu to bochenki chleba, a pomarańczowa od zachodzącego słońca woda to...plastry łososia. Wyobraźnia Carla Warnera wydaje się nie mieć granic. Zaskakujące połączenia jakie tworzy z plastrów szynki, kawałków sera lub owoców zostały szybko dostrzeżone przez przemysł reklamowy. Warner sam przez wiele lat był pracowniekiem agencji reklamowej. Nic dziwnego, że szybko wyczuł rynek, a jego kompozycje zostały wykorzystane m.in. w reklamach Hortexu.

Czy po takiej dawce kulinarnej sztuki można teraz spokojnie zasiąść przed pełnym jedzenia talerzem?