Na pohybel ekspertom

Ostatnio coraz częściej daje się zauważyć nurt, stający się już powszedniością medialną. Z nurtu wypływa, że Polacy jako nacja są posiadaczami mnóstwa talentów, w tym również stali się ekspertami od kulinariów. Znawców tak wielu zagadnień naraz jak u nas, darmo by szukać wśród innych narodów.

Przywołany na wstępie nurt to "eksperctwo" w sprawach tak ważkich, jak gotowanie, pieczenie, duszenie i siekanie. "Eksperctwo" obejmujące już większość grup społecznych i powszechnie lansowane przez wszystkie komercyjne i niekomercyjne telewizje w formie epidemii. W najbliższym czasie spodziewam się zobaczyć pokaz gotowania na parze kalafiora podczas głównego wydania dziennika telewizyjnego! Już teraz włączam np. program "Kawa czy herbata", a tu pani Jola z panem Kaziem z Krasnegostawu demonstrują kuchnię regionalną (choćby karczochy z kawiorem). Przełączam na "Pytanie na Śniadanie" - jak sama nazwa wskazuje - żarcie. Uciekam do TVN, a tu czterech gości siecze z szybkością sprinterów olimpijskich bliżej nieokreślone warzywa, dwóch zaś następnych wygłasza peany na temat wyższości łososia atlantyckiego nad bałtyckim. A Matka Polka w zaciszu domu gniecie ciasto na pierogi i generalnie ma to wszystko gdzieś. Podobnie zresztą, jak ja. Osobiście nie wiem, który łosoś jest lepszy i nie zaryzykowałbym stawiania jednoznacznej oceny, wychodzę bowiem z założenia, że z gustami się nie dyskutuje. Wiem natomiast, że obie ryby są niezłe, i że z każdej z nich można przyrządzić wyborne danie. Na dowód tej tezy przedstawię Państwu jedną potrawę w dwóch wersjach: "atlantyckiej" i "bałtyckiej". Wyłączmy więc telewizor i do dzieła!

Łosoś w mandarynkach (dla 4 osób)

60 dag wędzonego filetu łososia w płacie (może być atlantycki) lub 60 dag surowego, świeżego filetu z łososia w płacie (może być bałtycki)

100 g kaparów

1 mała czerwona cebula

1/2 cebuli cukrowej

2 małe główki sałaty lodowej

1 kg mandarynek (koniecznie twardych - są wystarczająco kwaskowate)

100 ml oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia

50 ml jasnego octu balsamicznego

1 łyżka oleju sezamowego

1 duża cytryna

100 ml lekko wytrawnego białego wina

2 ząbki czosnku

4 kromki chleba tostowego oraz masło do ich smarowania

Łososia płuczemy i oddzielamy filet od skóry. Za pomocą dużego ostrego noża kroimy go w poprzek na kawałki wielkości cząstek rozdrobnionej mandarynki. Tak przygotowanego umieszczamy w misce i dodajemy osączone kapary. Przekrawamy cebulę na połówki i kroimy w cienkie plastry, dzielimy na piórka i dorzucamy do łososia. Z połowy zakupionych mandarynek wyciskamy sok, wlewając go do miski z rybą, dodajemy sok wyciśnięty z cytryny, dolewamy całą oliwę, ocet balsamiczny, olej sezamowy oraz wino, delikatnie mieszamy składniki. Doprawiamy solą morską (niewiele przy wersji wędzonej, mocniej przy surowej rybie), oprószamy pieprzem, dodajemy umytą i osuszoną sałatę (porwaną na cząstki), jeszcze raz mieszamy. Pozostałe mandarynki obieramy i rozdrabniamy na cząstki, dodając je do potrawy, jeszcze raz delikatnie mieszamy, i odstawiamy na minimum 4 godziny do lodówki, aby potrawa się przegryzła. Przed podaniem robimy grzanki z tostów, w każdą wcieramy obraną uprzednio i zmiażdżoną połówkę ząbka czosnku; studzimy i - w zależności od upodobań - lekko smarujemy masłem lub delikatnie polewamy oliwą, lekko soląc i prósząc solą morską. Łososia podajemy w półgłębokich talerzach, z mocno schłodzonym, lekkim białym winem. Smacznego!

Jan Kościuszko - rasowy Krakus, uznany restaurator i kierowca rajdowy. Wielki wielbiciel polskich kulinariów