Lubisz kuchnię azjatycką? To czas poznać smaki Indonezji!

Uwielbiam kuchnię azjatycką. Z wielką przyjemnością zajadam się pho, ramenami, czy pad thaiem. Jeszcze bardziej lubię próbować nieznanych mi dań, dlatego ucieszyłam się na samą myśl o wizycie w restauracji indonezyjskiej - Warungu Jakarta.

Mianem warung określa się małe przydrożne knajpki, kafejki i stragany z jedzeniem (często prowadzone przez całe rodziny). Warszawski lokal ciężko nazwać typowym warungiem, bo to duża, ponad 200-metrowa restauracja.

Inspiracją do jej powstania była podróż założyciela – Mateusza Rybińskiego do Indonezji. Poznał tam dwóch szefów kuchni, z którymi później prowadził stoisko z jedzeniem na stołecznym Nocnym Markecie. Wkrótce zdecydowali się na otwarcie stacjonarnej restauracji. I chwała im za to, bo kuchnia jest doskonała! Poza tym cieszy mnie sama przestronność lokalu, bo dzięki dużej powierzchni świetnie sprawdza się w czasie imprez  i urodzin. Myślę, że to jedno z niewielu miejsc w stolicy z kuchnią azjatycką, gdzie można przyjść większą grupą.

laksalaksa fot. archiwum prywatne

Kolacje w Warungu rozpoczęłam od soto ayam – czyli rosołu z kurczaka, z jajkiem i makaronem ryżowym. Drugą zupą była laksa. Ta pozycja pojawiła się w menu za sprawą Marcina Wojtasika. Wypromował on to danie sprzedając je na Nocnym Markecie. Laksa może występować w różnych wersjach np. asam laksa z rozdrobnioną rybą (taką podaje się w Malezji), czy z krewetkami, jajkiem, mlekiem kokosowym, czyli lemak laksa, która jest właśnie w Warungu. Za niesamowity aromat zupy odpowiadają składniki pasty (m.in. korzeń galangalu, szlotki, chili i czosnek), które najpierw podsmaża się, żeby uwolnić ich aromat, a dopiero potem zalewa rosołem. Zupa jest naprawdę doskonała i sycąca.

W dalszej kolejności miałam okazję próbować dań wegetariańskich. Jednym z nich była sałatka gado-gado podana w cienkich naleśnikach. Składa się ona m.in. z warzyw, tofu, jajka i tempeh – czyli sfermentowanej soi, całość była doprawiona orzechowym sosem. Oprócz tego spróbowałam wyśmienitych bakso vege – smażonych kulek z zielonego groszku. Były one lekko słodkie i nieco przypominały mi w smaku uwielbiane przez mnie baozi - azjatyckie bułeczki z nadzieniem z fasoli. 

rendang - polarne danie kuchni indonezyjskiejrendang - polarne danie kuchni indonezyjskiej fot. archiwum prywatne

W "mięsnym zestawie" honorowe miejsce zajmował słynny rendang - czyli obowiązkowa pozycja dla tych, którzy jeszcze nie znają indonezyjskiej kuchni (w menu Warunga Jakarta jest też wersja wegetariańska). To rodzaj mięsnego gulaszu, długo gotowanego w mleku kokosowym z dużą ilością przypraw. Mięso dosłownie rozpływało się w ustach. Oprócz tego próbowałam też sate ayam, czyli szaszłyków z marynowanego kurczaka.

lody waniliowe podane w kokosielody waniliowe podane w kokosie fot. archiwum prywatne


Na koniec na moim stole pojawił się deser - lody z kuleczkami z tapioki podane w kokosie.

Wizyta w Warungu Jakarata po raz kolejny utwierdziła mnie w przekonaniu, że nie trzeba podróżować, żeby móc choć na chwilę "znaleźć się w innym kraju". Właściciele dbają o to, żeby każde danie było autentyczne i smakowało jak w Indonezji. Bardzo doceniam to, że do wielu dań podawany jest mało popularny w Polsce czerwony ryż, a do zup dodawany jest makaron, którego na próżno szukać na rodzimych półkach sklepowych.