"W szkole nie szło mi zbyt dobrze, ale potrafiłem zrobić tradycyjną pieczeń z dodatkami" - Jamie Oliver o swojej nowej książce i nie tylko [WYWIAD]

Gdy w zeszłym roku ukazała się jego nowa książka "Superfood na co dzień", nie podejrzewał, że otrzyma tyle listów z podziękowaniami. W swojej najnowszej publikacji Jamie Oliver po raz kolejny dzieli się z czytelnikami sprawdzonymi sposobami na apetyczne, zdrowe, a przy okazji również nietrudne do przygotowania dania dla całej rodziny.

Skąd pomysł na książkę "Gotuj zdrowo dla całej rodziny"?

Nie planowałem jej. Kiedy ukazała się moja poprzednia książka, "Superfood na co dzień", zdałem sobie sprawę, że ani ona, ani program telewizyjny nie wyczerpały tematu. A ludzie najbardziej na świecie chcą sprawdzonych przepisów na pyszne i zdrowe posiłki. Jeszcze nigdy nie dostałem tylu listów z podziękowaniami, co w zeszłym roku. Właśnie dlatego musiała powstać część druga, "Gotuj zdrowo dla całej rodziny". Na pewno pomoże Wam ona jeść bardziej różnorodnie. Są to dania na co dzień i to jest w tym wszystkim najpiękniejsze - jecie więcej warzyw i owoców, dostarczacie organizmowi wartościowego paliwa, a ja przemycam je w znanych i lubianych potrawach. Pewnie są wśród nich Wasze ulubione, znajdziesz też kilka niespodzianek - wszystkie z mnóstwem składników odżywczych. To takie proste!

Dla mnie rodzinna kuchnia to potrawy, którymi można się dzielić, łatwe w przygotowaniu, popularne dania. Chciałem jednak, żeby każde z nich było wyjątkowe, pyszne i apetyczne. Zadbałem o to, żeby składniki były niewyszukane i łatwo dostępne w zwykłym supermarkecie. Książki kucharskie przydają się, żeby wzbudzić w dzieciach entuzjazm do jedzenia - wystarczy raz w tygodniu usiąść z dzieciakami i razem zaplanować jadłospis. Można je w to zaangażować, pozwolić im wybrać danie z książki - na pewno im się to spodoba, a potem chętniej zjedzą obiad.

Masz jakiś sposób na to, żeby moja rodzina jadła więcej warzyw?

To bardzo proste. Dodatkową porcję warzyw można podać do każdego posiłku albo nawet wcześniej - jeśli na stole stoi miska z sałatą czy warzywa na talerzu, domownicy zaczną je podjadać, jeszcze zanim zaserwujesz im główne danie, bo pewnie są głodni. To się świetnie sprawdza, codziennie stosuję ten trik na własnych dzieciach. Dobrym pomysłem jest też podawanie sałat do dań z makaronem czy serwowanie rodzinie potrawek z warzyw, bo łatwo napakować do nich dodatkową jarzynkę. U mnie w zamrażarce nigdy nie brakuje też sosu pomidorowego z siedmiu warzyw, który świetnie sprawdza się do zup, gulaszy, makaronów i lazanii. W książce proponuję też inne pomysły na dania na zapas: kiedy widzę w sklepie ładny filet z łososia, kupuję go i robię paluchy rybne. Przygotowujemy też domowe nuggetsy z kurczaka - nie jestem fanem nuggetsów, ale dzieci je uwielbiają i nic na to nie poradzę. Dlatego zamiast im je kupować, robię je w domu - są pyszne i wiem, co mają w środku.

Czemu warto częściej gotować?

Gotowanie to bardzo przydatna umiejętność, która pozwala nam osiągnąć pełnię zdrowia. Prawda jest taka, że wszyscy powinniśmy odżywiać się bardziej różnorodnie. Nie chodzi o drogie produkty, z reguły wystarczy po prostu zjadać więcej warzyw i owoców. Potrzeba nam więc takich przepisów, które - bez szkody dla smaku - pozwolą nam włączyć do jadłospisu składniki, których nasze ciało potrzebuje. Wiele osób uważa, że aby jeść zdrowo, trzeba napychać się komosą i jarmużem - jasne, to wspaniałe produkty, ale na nich świat się nie kończy! W mojej książce są też zapiekanki, są burgery, są przepyszne dania z makaronu. I wszystkie są superzdrowe. Jestem przekonany, że jeśli przez cztery i pół dnia w tygodniu będziesz jeść zdrowo, to naprawdę poczujesz różnicę. A jak potem w weekend chcesz sobie pofolgować, zrób to w wielkim stylu.

Planujesz zakupy na cały tydzień?

Tak, zawsze. I w każdą sobotę jeżdżę na targ. Nie muszę tego robić, ale bardzo lubię panującą tam atmosferę - wybieram ryby i rozmawiam ze sprzedawcą, potem zaglądam do rzeźnika. Uważam też, że najlepsze, co możesz zrobić dla dzieci - albo dla przyjaciół, współlokatorów czy każdego, z kim jesteś blisko - to zabrać je na prawdziwy targ. Jeśli jeszcze nie znają się na jedzeniu, mnóstwo się tam nauczą od wspaniałych sprzedawców. Nie musisz nawet niczego kupować - ja się cieszę, kiedy moje dzieciaki mają okazję posłuchać rozmów przy straganach i obejrzeć towar. Jeśli będziesz miły, może nawet dostaniesz coś do spróbowania. Więc tak, mam listę, ale nie zawsze się jej trzymam!

Kto u was w domu gotuje, Ty czy Jools?

Gotujemy mniej więcej po równo. Jeśli jestem w domu, zawsze gotuję, bo sprawia mi to wielką frajdę - no i zawsze dobrze podziękować małżonce i trochę jej dogodzić. Kiedy mnie nie ma, w kuchni rządzi Jools. Zawsze świetnie sobie ze wszystkim radzi - jak pewnie większość rodziców, którzy karmią dzieci i starają się dawać im to, co najlepsze. To przychodzi intuicyjnie - od razu widzisz, że jeśli karmisz dzieci zdrowym jedzeniem, rosną i są pełne energii. Jools robi to fantastycznie, ale chciałbym wierzyć, że dzieciaki wolą moje potrawy! Myślę, że tak jest. Pewnie dla bezpieczeństwa mówią, że wolą jej, ale moje smakują lepiej. Serio!

Pamiętasz pierwszy posiłek, który sam przygotowałeś?

Pamiętam. W szkole nie szło mi zbyt dobrze, nawet z prac technicznych dostawałem kiepskie oceny, ale potrafiłem zrobić tradycyjną pieczeń z dodatkami. Pamiętam, jak tata klepał mnie potem po plecach i jak fantastycznie się wtedy czułem. Swoje dzieci od samego początku angażuję w gotowanie - zawsze kręcą się po kuchni. Tylko kilka razy próbowałem im robić intensywne pranie mózgu, uczyć je gotowania czy uprawiania warzyw. Ale chyba najlepiej uczą się, obserwując, jak my to robimy.

Jak namawiasz swoje dzieci do jedzenia rzeczy, których nie lubią?

Oswajanie ludzi ze tym, czego rzekomo nie lubią, działa tak samo w przypadku dzieci i dorosłych. Często nie cierpi się czegoś ze względu na złe doświadczenia - zraziły nas rozgotowane, niedoprawione potrawy, mdłe dania czy nieprzyjemna konsystencja. Kiedy odwiedzałem szkoły do programu Jamie w szkolnej stołówce, często mówiłem: „Ręka do góry, kto lubi buraki!”. I nikt się nie zgłaszał. Czasem jakiś jeden dzieciak odważnie się przyznawał. A potem przez godzinę przygotowywałem wspaniałe pieczone buraki, wiórki ziemniaczane z sokiem z cytryny, octem balsamicznym, szczyptą soli i oliwą. Miałem w zanadrzu z dziesięć różnych przepisów. Na końcu znów pytałem: „Ilu z was lubi buraki?”. I zgłaszały się minimum trzy czwarte klasy. Wspaniale jest zamieniać niejadka w smakosza - trzeba mu tylko atrakcyjnie przyrządzić dany składnik.

Zobaczcie zapowiedź książki na naszym portalu!

Poznajcie kilka przepisów z najnowszej książki Jamiego Olivera