Trydent - kuchnia

W Trentino nie trzeba być świętym, aby poczuć się jak w niebie. Aromatyczne wino, pachnąca misa parujących gnocchi, widok z tarasu schroniska na majestatyczne ośnieżone szczyty alpejskie i szerokie stoki to raj dla każdego narciarza smakosza.

Ten niewielki, ale bardzo atrakcyjny włoski region cieszy się zasłużoną popularnością wśród amatorów zimowych harców. Trentino, czyli Trydent, leży w północno-wschodnich Włoszech, w tzw. Górnej Adydze, na interesującym styku kultur i tradycji narodowych oraz historycznych. Rozciąga się na granicy włosko-słoweńsko-autriackiej, na skrzyżowaniu szlaków prowadzących z Werony na północ - do Bolzano i Innsbrucku. Mówi się tu dwoma językami: włoskim i niemieckim. Dla Austriaków ten region to południowy Tyrol. Masyw Dolomitów nigdy nie był barierą, raczej gigantycznymi drzwiami wahadłowymi, przez które przenikały w obie strony wpływy śródziemnomorskie i północnoeuropejskie. Bogata historia tego regionu stała się jeszcze jedną atrakcją turystyczną. A jest ich wiele: doskonałe warunki do uprawiania sportów zimowych, wygodna baza noclegowa, świetna kuchnia i dobre wina, długie i urozmaicone trasy zjazdowe, przyjazne schroniska i trattorie ze specjałami wartymi grzechu obżarstwa. Centra zimowe, m.in. Madonna di Campiglio, Pinzolo, Monte Bondone, Val di Fiemme, Folgarida Marilleva, Passo Tonale, są doskonale zorganizowane. Ski-passy, czyli karty abonamentowe na wyciągi, umożliwiają bezstresowe korzystanie z 600 kilometrów idealnie przygotowanych, malowniczych tras bez stania godzinami w kolejce. Po nartach zaczyna się druga część zimowych wakacji: delektowanie się lokalnymi rarytasami.

Po trzecie, secondi

W tradycyjnej kuchni Trydentu króluje mięso, głównie dziczyzna i baranina, a także grzyby i oczywiście pasta (głównie gnocchi, papardele), ale przede wszystkim polenta - znany w tym regionie od 1600 roku miejscowy specjał. Jest to przyrządzana na wiele sposobów kasza kukurydziana. Najlepsza pochodzi z niewielkiej miejscowości Storo, gdzie kukurydza jest wyjątkowo dorodna.

Ważną pozycję w menu zajmuje imponujący wybór serów: Casole`t - świeży, miękki i delikatny, wytwarzany z surowego mleka krowiego (z łac. caseolus, mały serek); Puzzone di Moena - twardy, bardzo aromatyczny, wytwarzany tylko w Dolomitach (z włosk. puzzare, śmierdziel);Vezzena - bardzo dojrzały, cudownie aksamitny. Sery te, podobnie jak Trentingrana, Spressa delle Giudicarie czy Nostrano, wytwarza się według starych receptur i tradycyjnymi metodami.

Wśród wędlin należy zwrócić uwagę na tutejszą chlubę - szynkę mortandela zVal di Non, produkowaną tą samą metodą od setek lat. Ma kształt pulpetu, brunatny kolor i jest mocno wędzona. Podaje się ją na zimno, np. jako składnik pożywnych panini (bułko-kanapek), antipasti lub na ciepło z polentą. Smaczna jest również luganega, popularna kiełbasa z mięsa wieprzowo-wołowego, która dojrzewa nawet kilka miesięcy. Bardzo typowym daniem jest carne salada, potrawa przygotowana z wołowiny marynowanej 30 dni. Choć jest to danie chłopskie, podaje się je ostatnio także w najlepszych restauracjach w okolicach Canezzy, Valle dei Mocheni, Varignano, Arco i w średniowiecznym Tenno.

Zasiadając do stołu w Dolomitach, należy pamiętać, że porcje są góralskie, a więc olbrzymie. Włosi zaczynają zawsze od sałatowo-wędliniarskiego antipasti, potem nadjeżdża primi piatti z górą makaronu lub klusek, a następnie danie główne, czyli secondi: mięsiwa pieczone i duszone w ziołach, grzyby, sosy, polenta, ziemniaki. Desery przemilczę, bo chociaż wyglądają kusząco, nigdy jednak nie znalazłam już na nie miejsca. Temu, kto po obiedzie chciałby wrócić na stok i cało zjechać, doradzam podwójne espresso, które po takim posiłku ma moc zbawczą.

Puchar bogów

Tym, którzy preferują bierny wypoczynek, według zasady: "Tu siedzę i tu jest mi dobrze", lub już się najeździli po pompon czapki, polecam spotkanie z winami Górnej Adygi. W XIX wieku odnaleziono tu miedziany puchar z czasów etruskich, zadedykowany bogom wina, który dowodzi, że uprawą winorośli i produkcją tego napoju zajmowano się tu od wieków. Dogodne warunki uprawy - zróżnicowane geologicznie podłoże, dobre nasłonecznienie, chłodne zbocza Dolomitów oraz spore opady - sprzyjają winnej latorośli. Koniecznie trzeba spróbować słynnego Marzemino, które zostało uwiecznione w libretcie opery W.A. Mozarta Don Giovanni: "Polej wina... wyśmienitego Marzemina!". Pochodzi ono ze szczepu marzemino, który w Górnej Adydze daje doskonałe zbiory. To wdzięczne czerwone wino wytrawne z wiekiem nabiera szyku i elegancji. Bardzo wysoko cenione przez znawców i miłośników głębokich i ekstraktywnych win. Lokalne wina czerwone to nie tylko Marzemino, ale także Teroldego Rotaliano, Schiava czy Lagrein. Ostatnio wina Górnej Adygi zyskują coraz więcej wyróżnień i wysokich not u krytyków. Prawdziwy smakosz nie odmówi sobie również kieliszka wytwornego wina słodkiego, szczególnie Vin Santo, które powstaje z owoców nosiola - najstarszej odmiany winorośli uprawianej w tym rejonie - suszonych na słońcu i poddanych działaniu uszlachetniającej pleśni. Zobowiązująca nazwa odpowiada niebiańskiej zawartości butelki i nawiązuje do okresu Wielkiego Tygodnia, kiedy wyciska się owoce i zamyka sok w małych dębowych beczkach na trzy lata. Region Trentino słynie z białych win odmian pinot grigio, chardonnay, gewurztraminer, a także riesling i muller thurgau. Tutaj także powstają niezłe wina musujące wytwarzane metodą tradycyjną. Po całym dniu białego szaleństwa proponuję na rozgrzewkę grappę, winogronową wódkę.W każdym miasteczku jest enoteca, gdzie koneserzy znajdą wiele rodzajów i odmian grappy oraz win, a także lokalnych pyszności, które można konsumować na miejscu lub zabrać ze sobą do domu.

Łatwo stracić tam nie tylko głowę, ale i fortunę. Chyba największą pokusą są jednak targi, które w okresie świąt organizuje się w całym regionie, zmieniając lokalne targowiska w bajkowy świat dziecięcych marzeń o idealnych świętach, rozświetlonych, rozśpiewanych, kolorowych i pachnących ciastkami. Imprezy karnawałowe przybierają formę ulicznych parad przebierańców lub historycznych spektakli w strojach z epoki. Festyny to także świetna okazja do poznania ludowej tradycji i oryginalnej kuchni.

Gdzie i co warto zjeść

Z myślą o narciarzach i snowbordzistach, którzy do dobrego posiłku z winem przywiązują ogromną wagę, polecam kilka sprawdzonych adresów na stokach regionu Trentino.

W MADONNA DI CAMPIGLIO, na wysokości 2000 m, przy stacji końcowej kolejki z Groste wtajemniczeni umawiają się w restauracji STOPPANI na pieczony udziec dzika (porcja ok. 20 euro).

W SCHRONISKU GORGIO GRAFFE, na przełęczy w dół trasy do Madonna, nie zdejmując nart, można przy drewnianych ławach zajadać się panini ze speckiem.

W RISTORANTE BOCH na wysokości pośredniej stacji kolejki gondolowej warto przejechać się skuterem śnieżnym i umówić na regionalną kolację.

BACÓWKA ZELEDRIA (Malga Zeledria) zaprasza na duszone grzyby. Wieczorem docierają tam również skutery śnieżne. W PINZOLO, niedaleko Madonna, koniecznie trzeba odwiedzić uroczą bacówkę Cioca i zamówić polentę z grillowanymi kiełbaskami i ser spressa.

W SKI AREA niedaleko Polsa San Valentino 17 stycznia 2004 roku odbędzie się impreza narciarsko- gastronomiczna Golosaneve, Śniegowy Łakomczuch. Goście będą się bawić jednocześnie w pięciu bacówkach, do których dotrzeć można tylko na desce lub deskach, serwowane będą najbardziej charakterystyczne dania regionalne.

NA STOKACH PASSO ROLLE, w Capanna Cervino, podziwiając wspaniały widok na przełęcz, można posilić się w drewnianym schronisku gulaszem i candereli (rodzaj knedli z mięsem) za około 25 euro.

Ceny w schroniskach i bacówkach

NAPOJE

cappuccino - ok. 1,30 euro espresso - około 1 euro porcja ciasta - 1,80-2,60 euro panini - 2-2,50 euro coca-cola - 1,60 euro piwo - 1,90-3,50 euro za duży kufel wino -1,30-2 euro za 0,5 l grappa - 1,60- 2,50 euro

CIEPŁE DANIA polenta z mięsem i serem - 10-12 euro sałaty, gotowane warzywa (imponujący wybór) - 3 euro pasty - 8 euro mięsa - około 8 euro

TRZEBA PAMIĘTAĆ o tym, że nie wszędzie przyjmowane są karty płatnicze, więc dobrze jest mieć przy sobie gotówkę. Większość lokali na stokach jest samoobsługowa.

KILKUDANIOWA KOLACJA Z WINEM w restauracji w dolinie to wydatek rzędu 25-40 euro. A po posiłku opatulmy się szczelnie, zwińmy w śniegową kulę i potoczmy powoli w kierunku miejsca spoczynku.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.