Gérard Depardieu wciąż podbija Wschód. Tym razem został... twarzą białoruskich kabanosów

W 2013 roku francuski aktor zaskoczył opinię publiczną przyjęciem rosyjskiego obywatelstwa. Na tym jednak nie koniec. Okazuje się, że wschodnia kariera Depardieu nabiera tempa.

Na wędliny w opakowaniach z wizerunkiem gwiazdora natknęła się w jednym z moskiewskich supermarketów Ola Cichowlas, reporterka AFP w Moskwie. Jak zauważyła autorka twitta, nie dość, że nie przypominają prawdziwych kabanosów, to jeszcze produkowane są na Białorusi.

Kabanosy od 20 października 2011 r. widnieją w unijnym rejestrze jako polska "Gwarantowana Tradycyjna Specjalność" (GTS). Nie znaczy to, że w innych krajach nie wolno ich wytwarzać. Przeciwnie - każdy może produkować i sprzedawać podobne wyroby pod tą nazwą. Jednak tylko polscy producenci mogą umieszczać na opakowaniu oznaczenie GTS.

I cóż, że z Białorusi?

Okazuje się, że Gérard Depardieu promuje całą serię wędlin i wyrobów mięsnych z "francuskim rodowodem", które trafiają na rynek rosyjski. Oprócz kabanosów są to również surowe kiełbasy z pleśnią, pasztety foie gras i udka z kaczki confit.

W rzeczywistości wędliny nie pochodzą jednak z Francji, ponieważ Rosja od czterech lat utrzymuje embargo na unijne produkty spożywcze. Ich producentem jest białoruska firma Galereyia Vkusa (Galeria Smaku).

Jak informuje portal belsat.eu, aktor nie został twarzą całej kampanii reklamowej, a jedynie udzielił zgody na wykorzystanie wizerunku na opakowaniach na zasadach licencji. Zanim to jednak nastąpiło, jak twierdzi przedstawiciel marki, aktor osobiście odwiedził białoruską masarnię Agrokombinat Kołos, gdzie powstają "francuskie" wyroby, by sprawdzić ich jakość.

Zobacz wideo
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.