Na Święta gotują: Marta Gessler, Magda Wuensche, Joanna Klimas, Agata Passent i Leon Tarasewicz

Marta Gessler: Zadanie było proste. Poprosiłam twórców, o przepisy kulinarne. Powiedz, co jesz i jak jesz?
Leon Tarasewicz, artysta malarz: Kurczak a la Waliły, czyli wspomnienie pawia

Kurczaka (ja wziąłem kurę rasy bojowiec ze swojej hodowli; mają niezwykle wykształconą strukturę mięśni) natrzyj solą i pieprzem. Zaprawę zrób z musztardy, miodu, soku z cytryny i pomarańczy. Do środka ptaka wrzuć mandarynki, pomarańcze, śliwki, rodzynki, banany, cebulę, wlej maderę. Piecz 1 godz. 15 min (w moim piecu - na 5). Co 15 min polewaj zaprawą. Upieczonego kurczaka połóż na półmisku, obok ułóż podzespoły, które były w środku. Pióra wetknij w tylną część ptaka. Pomaluj kurczaka (pędzlem, najlepiej kupionym w GS-ie - takimi pędzlami maluję swoje obrazy) słodką śmietaną i dżemem wiśniowym. Nie możesz jeść kurczaka sam, muszą być przyjaciele i dobre czerwone wino. (Za pomoc dziękuję Eugenii Woronowicz)

Magda Wuensche, fotograf: Szwajcarska zupa z kantonu Thurgau

Lubię proste rzeczy (kiedy jestem bardzo głodna i nie mam czasu, jem surowe warzywa maczane w oliwie z oliwek). Ta zupa ma tylko trzy składniki. Baza potrawy pozwala jednak na improwizację. Zamiast dwóch szklanek rosołu dolej trzy, jeśli masz ochotę, i zobacz, co wyjdzie. Ponad 20 lat mieszkałam w Szwajcarii i brakuje mi jej. Proporcje dla trzech osób:



2 szklanki bardzo esencjonalnego, chudego rosołu (może być z kurczaka lub chudej wołowiny, w ostateczności z czterech kostek rosołowych Knorra, choć ja jestem temu zdecydowanie przeciwna); 2 szklanki najlepszego wytrawnego białego wina. Musi być naprawdę "suche", bez odrobiny słodyczy i kwasu, nadają się: Mont-sur-Rolle, wiele z kantonu Wallis, tzw. halauer z kantonu Shaffhausen, także niektóre z Alzacji; 2 szklanki słodkiej śmietanki (jej ilość można na upartego zmniejszyć, choć nie zalecam); Pół pęczka bardzo starannie posiekanej naci pietruszki, sól, cukier brązowwy, odrobina pieprzu do smaku. Połącz schłodzony rosół, wino i śmietankę. Doprowadź prawie do wrzenia. Wsyp pietruszkę i dosmacz. Podawaj z groszkiem ptysiowym. Pyszności!

Joanna Klimas, projektantka mody: Karp z migdałami

Zawsze najpierw wybieram składniki. Na podstawie miętoszenia, ugniatania, macania (w pracowni), smakowania, lizania, wąchania (w kuchni), a przede wszystkim - patrzenia (w obu wypadkach). Nigdy nie wiem, jak to się skończy. Ale zawsze wiem, na co mam ochotę. Karpia do niedawna nie lubiłam, bo taki banalny. Aż w końcu właśnie dlatego wydał mi się oryginalny.

Karpia kup w formie oczywiście sfiletowanej. Pokrój na kawałki mniej więcej 5-centymetrowe (pierwszy raz użyłam w kuchni centymetra). Poukładaj kawałki w naczyniu. Niech karp pobędzie sobie w nim przez jakiś czas, ale raczej nie mniej niż godzinę, a może sobie leżeć nawet całą noc.

Przykładowe przyprawy (ich dobór i proporcje niech zależą od twojego aktualnego nastroju, smaku): sok z cytryny, sos sojowy, zioła prowansalskie suszone (jeśli masz doniczkę ze świeżym rozmarynem, to jeszcze lepiej), czosnek - na Wigilię chyba nie za dużo; kiedy wyciskarki do czosnku były cudem z Zachodu, używałam czosnku wyciskanego, dzisiaj lubię pokroić go w plasterki, bo przyrumieniony ślicznie wygląda, a chrupiący smakuje jeszcze lepiej), pieprz, soli nie trzeba, bo sos sojowy zastępuje sól. Starczy. I teraz zrób rzecz bardzo prostą: polej, posyp rybę po trochu tymi przyprawami, międlij ją rękami, żeby dobrze nimi przeszła i SMAKUJ! Kiedy już poliżesz, posmakujesz i odczekasz jakiś czas (żeby ryba dobrze się zmacerowała), kawałki karpia ułóż na półmisku czy blasze, skórką do góry, w pewnej odległości od siebie, wtedy ładnie się zapiekają. Piecz, polewając sosem, który został z macerowania. Kiedy ryba jest już bliska pełni, posyp ją plasterkami migdałów. Dobrze jest wtedy włączyć grill, żeby nabrały apetycznego, brązowego koloru.

Marta Gessler, prowadzi w Warszawie Qchnię Artystyczną- restaurację w Zamku Ujazdowskim- i kwiaciarnię Warsztat Woni: Biała Czekolada z czarnym kawiorem

Związek nie do przyjęcia. Ale nie bój się, będziesz mile zaskoczony.

100 g czarnego kawioru najlepszej jakości, 125 g białej czekolady najlepszego gatunku

Rozpuść czekoladę, rozsmaruj cienko na pergaminie, włóż do lodówki, poczekaj, aż stwardnieje. Na szklanym talerzu połóż kostki lodu, na lodzie - pergamin z pokruszoną czekoladą i kawior. Nakładaj na kawałki czekolady trochę kawioru i jedz.

Agata Passent, felietonistka

Lubię jeść, więc przerwy w jedzeniu, nawet na pracę, smucą mnie. Ale potrzeba matką wynalazków - można przecież jeść, pisząc i pijąc. Nie należy odchodzić od kanapy czy biurka, żeby nie stracić wątku. Skonstruowałam sobie piramidę z czekoladek i słomkę dłuższą niż fifka do palenia opium. Piszę o polskiej codzienności, która czasem jest szara i przytłaczająca, więc rozweselam ją sobie za pomocą idealnego menu na zimę - między akapitami sączę szampana przez słomkę i zagryzam ptasim mleczkiem. Szampana, choćby radzieckiego, nie traktuję serio, można go pić bez okazji i podać w emaliowanym wiaderku. UWAGA! To zdjęcie zrobiłam sama w swoim domu aparatem cyfrowym przy świetle naturalnym. Stylizacja - Agata Passent, make-upu - brak. Żadnym sklepom nie dziękuję.