Bar mleczny

Menu wisi na ścianie. Duży wybór prostych dań. Dobrze znanych. Tanio. Klasyczne talerze z napisem ?Społem? z surówkami. Szklanki z kompotem za szklaną ladą. System zamówień: KASA - TACA - ODBIÓR - DANIE - SZYBKO
W czwartek odwiedziłam "KARALUCHA" - słynny bar uniwersytecki na Krakowskim Przedmieściu. Aż trudno uwierzyć, że obraz tak mocno utrwalony w mojej wyobraźni - łyżka na łańcuchu z filmu Stanisława Barei - nie istnieje. Właścicielka pani Lilianna Gałązka (na zdjęciu - ona na czarno, ja na biało) prowadzi "Karalucha" od 30 lat. Robi to z pasją. Dba o klientów. Menu wisi na ścianie. Duży wybór prostych dań. Dobrze znanych. Tanio. Klasyczne talerze z napisem "Społem" z surówkami. Szklanki z kompotem za szklaną ladą. System zamówień: KASA - TACA - ODBIÓR - DANIE - SZYBKO. Kto jadł w barze w czwartek? Cztery dziewczyny z Kwidzyna (na wycieczce w Warszawie). Facet w garniturze z teczką. Staruszka (zabrała niezjedzone pierogi ze sobą). Mama jadła pomidorową, córka - fasolkę z masłem. Studenci - duża grupa. Trzech młodych Niemców z Polką - bigos.

Fasolka po bretońsku

(tajna receptura z "karalucha") 1 porcja

. fasola 250 g . tłuszcz 5 g . cebula 30 g . mąka 10 g . koncentrat pomidorowy 50 g . kiełbasa 200 g . sól . majeranek . pieprz prawdziwy . woda . vegeta

Fasolę namoczyć przez noc. Rano gotować, aż zmięknie, odcedzić. Dodać tłuszcz. Cebulę zeszklić na patelni, dorzucić do fasoli. Zrumienić kiełbaskę i dodać do fasoli. Mąkę rozrobić z odrobiną wody i dodać do fasoli. Koncentrat rozmieszać z odrobiną wody i dolać. Na koniec dodać sól, pieprz, majeranek i vegetę. Gotować pół godziny na wolnym ogniu, by się dobrze przeżarło.