Piknik Agnieszki Kręglickiej

Najważniejsze jest towarzystwo i miejsce. Z jedzeniem nie ma co kombinować. Wystarczy proste, sezonowe i wygodne do transportu
Po pomysły poszłam na targ. Pomidory pachną pomidorowo i trudno się zdecydować, czy lepsze malinowe, czy san marzano, czerwone koktajlowe czy żółte. Wzięłam wszystkie. Starsza pani sprzedawała kurki mierzone na kubeczki, kupiłam kubeczek. W sklepie na rogu pani Aneta zachwalała arbuzy, miała też ładną cukrową cebulę, bielutkie kalafiory i młody bób. U pana z ekologicznego gospodarstwa kupiłam certyfikowane buraki. I jeszcze - w drodze do samochodu - dorodną czerwoną paprykę.

Buraki upiekłam. Kiedy były prawie gotowe, zmniejszyłam temperaturę piekarnika i w 150 stopniach uprażyłam po garści orzechów włoskich i laskowych. Osobno ułożyłam na blasze kilka połówek podłużnych pomidorów, które skropiłam oliwą, posypałam solą, cukrem, pieprzem i oregano.

Kurki udusiłam na oliwie z posiekaną cebulą i ząbkiem czosnku, wlałam białe wino i powoli odparowałam. Zmiksowałam kurki z orzechami włoskimi, doprawiłam oliwą i pieprzem. Żeby wzmocnić grzybowość, namoczyłam kilka suszonych podgrzybków, podsmażyłam i też zmiksowałam. Kolor był trochę bury, więc dodałam łyżkę pasty pomidorowej. Powstał krem brązowy (ten najbardziej smakował Marcie).

Kalafiora ugotowałam w kremówce, aż był zupełnie miękki, odcedziłam na sitku. Orzechy laskowe bez skórki, sucha bułka i kalafior były podstawą kremu białego. Miał dużo słodyczy, choć nie dodawałam cukru. Doprawiłam go czerwonym pieprzem. Ugotowany obrany bób zmiksowałam z zeszkloną na oliwie cebulą, estragonem i miętą. Krem zielony zgęstniał po wstawieniu do lodówki. Krem buraczkowy ukręciłam z prawdziwą bryndzą, a do smaku dodałam nasion czarnuszki. Kremy łatwo zapakować w pojemniki, nie tracą formy po drodze i wygodnie je jeść z grzankami.

Paprykę opaliłam płomieniem z gazowej opalarki (może być lutlampa ze sklepu budowlanego). Skórka całkiem sczerniała i dała się zmyć pod kranem, miąższ pozostał jędrny. Można też obrać skórkę ostrą obieraczką do warzyw, jeśli papryka jest twarda i soczysta.

Paprykę i pomidora bez skórki i mokrych części pokroiłam w kostkę, wymieszałam z oliwą, octem, posiekaną szalotką, nacią kolendry i bazylią. Sos wymieszałam z ugotowanym pęczakiem. Tej sałatce dobrze robi podróż, nabiera smaku, jak się przegryzie.

Z różnych pomidorów, w tym z pieczonych, przygotowałam sałatkę, którą na miejscu polałam sosem z oliwy, octu, soli, pieprzu, odrobiny cukru i wanilii.