O cukinii trochę inaczej

Z początkiem lata na straganach i warzywniakach coraz częściej pojawiają się piękne i jędrne cukinie. Cukinie (jak i inne dyniowate) zaskarbiły sobie stałe miejsce w kuchni polskiej. Z tego powodu warto przyjrzeć się cukinii nieco bliżej: może uda się odkryć ją na nowo?
Cukinia, zwana też kabaczkiem, jest warzywem z rodziny dyniowatych - jest więc spokrewniona z dyniami, melonami i ogórkami. Ojczyzną kabaczka jest Ameryka Południowa, zaś do Europy zawędrował, tak jak wiele innych warzyw, za sprawą hiszpańskich konkwiskadorów. Podobnie jak ziemniaki, pomidory czy bakłażan, początkowo uważano go jedynie za roślinę ozdobną, która była ciekawym uzupełnieniem ogrodu kwietnego. Co więcej, rośliny z rodziny dyniowatych uważano za niejadalne i zyskały niechlubną nazwę "mela insane" ("niezdrowe jabłko"). Jako ciekawostkę dodam, że właśnie stąd wywodzi się włoska nazwa bakłażana - "melanzana".

Jeśli chodzi cukinię, jest to zdrobnienie od słowa "zucca" ("dynia"), cukinia oznacza więc "małą dynie". Historia nazwy "zucca" nie jest wcale bardziej pochlebna od nazwy bakłażana, ponieważ w lokalnym dialekcie oznaczało ni mniej ni więcej osobę kłótliwą lub idiotę. Od czasów w których dyniowate gościły jedynie w ogrodach, wiele się zmieniło i dziś dynie, cukinie czy bakłażany są chętnie spożywane pod różnymi postaciami. Można powiedzieć, że stanowią nawet jeden z symboli kuchni śródziemnomorskiej, gdzie są przygotowywane pod wieloma postaciami.

W Polsce zazwyczaj mamy dostęp owoców cukinii: zbiera się je, kiedy są jeszcze niedojrzałe. Najlepsze są najmniejsze, wielkości palca - pozostają wtedy sprężyste i chrupiące oraz nie wymagają wiele zabiegów ze strony kucharza. Im większe warzywo tym mniej smaczne - sprzedawane czasem olbrzymie okazy są gumiaste, łykowate i pełne nasion. Przy odrobinie szczęścia możemy spotkać także okrągłe czy żółte cukinie: nie zmienia to jednak faktu, że pożytkujemy jedną część tego warzywa.

Cukinia posiada jednak jeszcze jedną tajemnice: są nią kwiatostany. O ile w Polsce bardzo trudno dostępne (chyba że mamy zaprzyjaźnionego rolnika, który nie uzna nas za szalonych i pozwoli zebrać trochę kwiatów), o tyle we Włoszech czy Francji bardzo popularne. Cukinia wytwarza kwiaty żeńskie i męskie. Z mniejszych, żeńskich kwiatów, wytwarza się owoc, natomiast większe, męskie kwiatostany pozostawione same sobie obumierają. To właśnie męskie kwiaty doskonale nadają się na smakowite przekąski: można je grillować, panierować, nadziewać.

Jeśli tylko uda się Wam uzyskać dostęp do kwiatów cukini, nie wahajcie się ani chwili, tylko weźcie je ze sobą do kuchni. tylko, aby przed przyrządzeniem wyrwać ze środka kwiatów męskich pręciki. Porwane kwiatki cukini będą ciekawym dodatkiem do sałatek możecie również po prostu obsmażyć je na patelni albo wypełnić różnymi smakowitymi dodatkami. We Włoszech tak przygotowane cukinie to po prostu "fiori di zucca ripieni" ("nadziewane cukinie"). Często nadziewane są ricottą czy parmezanem, ja proponuję jednak nieco inną wersję nadzienia: z dodatkiem sera koziego, mięty i czosnku.

Składniki:

12 kwiatów cukinii

Na panierkę:

2 jajka

50 g mąki pszennej (około 1 kubka)

4 łyżki zimnej wody

Na nadzienie:

200 g miękkiego sera koziego

jedno jajko, rozbełtane (opcjonalnie)

mały pęczek mięty

dwa ząbki czosnku (najlepiej młodego, ma delikatniejszy smak)

szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej (opcjonalnie)

sól, pieprz do smaku

Oliwa z oliwek lub olej do smażenia

Przygotowanie:

W miseczce mieszamy jajko, dodajemy 4 łyżki zimnej wody i powoli dosypujemy mąkę. Mieszamy tak długo, aż w cieście przestaną się pojawiać pęcherzyki. Odstawiamy.

Delikatnie oczyszczamy kwiaty cukinii - myjemy je pod zimną wodą i sprawdzamy, czy nie ukryły się w nich insekty. Jeśli nie są oczyszczone: ostrożnie usuwamy pręciki.

W osobnej miseczce przygotowujemy nadzienie: mieszamy ser kozi, miętę, jajko, czosnek, doprawiamy dokładnie do smaku.

Na patelni rozgrzewamy olej do odpowiedniej temperatury (jeśli nie jesteście pewni, jaka temperatura jest odpowiednia do smażenia, możecie wrzucić skórkę chleba lub kawałek ziemniaka na patelnię - jeśli zacznie wypływać na wierzch a obok utworzą się bąbelki, to znaczy, że temperatura jest już odpowiednia i można smażyć).

Kwiaty nadziewamy, skręcamy czubki. Delikatnie zanurzamy w panierce i wkładamy na rozgrzany olej. Smażymy, aż kwiaty staną się rumiane i chrupkie.

Odsączamy na papierowym ręczniku z nadmiaru tłuszczu i podajemy od razu!

Smacznego!

Przygotowując tekst korzystałam z książki "Culinaria Italy" C.Piras, 2008



Autorka prowadzi bloga Ziołowy Zakątek