Świnia grzechu warta

Ciągle wzbudza kontrowersje, chociaż była już obecna w menu praprzodków człowieka, od ponad 550 tysięcy lat, odkąd Homo erectus pekinensis wynalazł ogień - pieczona, gotowana, duszona, podobnie jak inne upolowane zwierzęta. Ba! Antropolodzy, z Claudem Levi-Straussem na czele, dowodzili, że od kiedy została poddana obróbce termalnej, zmieniła pośrednio mózg hominida. Człowiek się doskonalił bo musiał się zorganizować, wytworzyć narzędzia, upolować, przetworzyć. Mało tego, dostęp do mięsa był przywilejem, tworzył hierarchię grupy, a co za tym idzie - prowadził do stworzenia społeczeństwa.
Na terenach w umiarkowanej i chłodnej strefie klimatycznej, w pasie lasów i puszcz, od prachin po tereny prasłowiańskie - świnia była więc przysmakiem, źródłem łatwo przyswajalnego białka.

I tak już zostało. Jest popularna w Europie środkowej, południowych Chinach i na japońskiej wyspie Okinawa - gdzie stanowi podstawę jadłospisu. Jednak w dwóch wielkich religiach - judaizmie i islamie, uznana za zwierzę nieczyste, stanowi tabu.

Czy dlatego jest nieczysta, bo w świętych księgach i Jahwe, i Mahomet wyraźnie zabronili jej spożycia? A może dlatego pojawił się zakaz jej jedzenia w religiach, które powstały na Półwyspie Arabskim, bo tam nie było jej naturalnego środowiska - lasów (jak to widza historycy gospodarki i antropologowie), jadłaby zboża więcej niż człowiek a to nie było opłacalne? A może dlatego była uznana za nieczystą, bo to najbardziej tłuste mięso, o krótkich włóknach - czyli jak to widzą biotechnolodzy - ciepłe i najszybciej się psujące?

Tabu pokarmowe - to wielka tajemnica. Dlaczego Stary Testament zabrania spożywania oprócz mięsa świni - także królików, zajęcy, wielbłądów. Hinduizm zakazuje jeść wołowinę - bo krowa, to święte zwierzę. Wyznawcy Mahometa nie mogą też jeść kotów, które są przysmakiem Chińczyków.

Jeśli do zakazów religijnych dołożymy jeszcze obyczajowe - można by stworzyć czarną listę potraw, których spożycie skazuje nas na potępienie i społeczne wykluczenie. I tak mięsa konia nie zjedzą Romowie, Australijczycy, Amerykanie, ale dla Włochów, Francuzów i Niemców - to prawdziwy przysmak. Żółwia nie zjedzą Żydzi, ale będą się nim zajadać Azjaci i mieszkańcy Ameryki Południowej.

Dietetycy widzą w tych zakazach nie tylko normy religijne i kulturowe, ale także społeczną ochronę przed chorobami, jakie w tych regionach "nieczyste" zwierzęta niosą ze sobą.

Wróćmy jednak do świni, która ideologicznie rzecz biorąc jest uznana za najbardziej nieczystą. Wojna ideologiczno-dietetyczno-medyczna wokół tego skądinąd inteligentnego zwierzątka dalej się rozwija.

Zwolennicy świni sięgają po rozmaite argumenty. Odwołują się np. do historii. Jedna z historycznych anegdot jest nawet utrwalona na mozaice w bazylice Św. Marka w Wenecji.

Był rok 828. W Egipcie, skolonizowanym przez Arabów, znajdował się jeden z największych bazarów w basenie Morza Śródziemnego. Trwała handlowa wędrówka ludów. Rozkwitał przemyt, także relikwii. Dwaj wenecjanie - Buono da Malamocco i Rustico daTorcello postanowili ryzykując życiem przewieźć do rodzinnego miasta zwłoki świętego Marka, które były pogrzebane w ziemi egipskiej. Weneccy ryzykanci posłużyli się prostym podstępem. Do wielkiego kosza, w którym na dnie spoczywały święte szczątki Ewangelisty, patrona ich miasta, włożyli poćwiartowane kawały wieprzowiny. Arabski celnik zajrzawszy do bagażu tylko rzucił okiem na dorodny świński łeb i na tym zakończył kontrolę. Wszak nie mógł tknąć nieczystego mięsa.

Ale co tam historia! Współczesność przychodzi świni w sukurs. Zwolennicy diety Atkinsa, czy doktora Kwaśniewskiego - dowodzą, że mięso wieprzowe biochemicznie jest najbardziej zbliżone do mięsa ludzkiego, w związku z tym najłatwiej przyswajalne. Zwolennicy diety, zajadając się bekonem, kotletem, szynką chudną I chwalą się, że wreszcie gubią zbędne kilogramy, czując się lepiej niż na diecie węglowodanowej.

Prezydent Argentyny, Cristina Fernandez de Kirchner zasłynęła jako zwolenniczka nie do końca dowiedzionej naukowo tezy, że spożywanie wieprzowiny zwiększa sprawność seksualną. Według austriackich naukowców konsumpcja wieprzowiny jest korzystna dla zdrowia. Wyniki badań tamtejszego Instytutu Żywności wykazały, że spożywanie tego mięsa obniża poziom cholesterolu w organizmie. U mężczyzn spożywających wieprzowinę przez 6 tygodni trzy razy dziennie cholesterol spadł średnio o 5,4 procent oraz poprawiły się proporcje między "dobrym", a "złym" cholesterolem na korzyść tego dobrego. U kobiet, które miały poziom cholesterolu w normie, nie stwierdzono tak znaczącego dodatniego wpływu wieprzowiny - podaje FAMMU/FAPA na podstawie AgraNet.

Co na to jednak przeciwnicy spożywania wieprzowiny? Badania naukowców z University of Manchester sugerują, że osoby, które nawet jednego dnia nie mogą się obejść bez mięsa wieprzowego dwukrotnie częściej chorują na reumatoidalne zapalenie stawów. Zbyt często jedzenie mięsa powoduje również cukrzycę. Każda dodatkowa jego porcja ponad niezbędne minimum zwiększa ryzyko tej choroby o 26 proc., a w wypadku wędlin lub parówek aż o 40 proc. - sugerują badania dr Teresy T. Fung z Harvard School of Public Health w Bostonie. Mięso wieprzowe podejrzewane jest nawet o to, że o 80 proc. zwiększa u kobiet ryzyko endometriozy! Ta choroba spowodowana jest przemieszczeniem się śluzówki macicy do innych narządów. Nie wiadomo, jaki ma związek z dietą, ale znacznie rzadziej chorują na nią panie, które jedzą dużo zawierających fitoesterogeny warzyw i owoców, szczególnie soi. Coraz więcej osób traci również wzrok z powodu tzw. zwyrodnienia plamki żółtej. Do lat 80. XX wieku ta choroba prawie nie dotykała osób poniżej 64. roku życia. Dziś, wraz ze wzrostem spożycia mięsa i spadkiem spożycia zielonych warzyw liściastych, chorują na nią osoby coraz młodsze.

Duże spożycie wieprzowiny grozi także rakiem jelita grubego. Prof. Sheila Bingham z Human Nutrition Unit w Cambridge podejrzewa, że za jego wywołanie odpowiedzialne są znajdujące się w komórkach mięśniowych hemoglobina i mioglobina, białka zdolne wiązać tlen. W jelitach człowieka pod ich wpływem dochodzi do tzw. nitryfikacji, w wyniku czego powstają związki o działaniu rakotwórczym. Dr Hall Huggins z "It's All in Your Head" twierdzi, że konsumowanie wieprzowiny ma bardzo negatywny wpływ na czerwone ciałka krwi (CC).

Czy te naukowe doniesienia odstraszą amatorów dobrze wysmażonego schabowego z kapustą? Chyba nie, bo nawyki kulturowe, obyczajowe i rodzinne są najsilniejsze. I jak wyraził się jeden z uczestników dyskusji na forum zdrowego żywienia: "Niech sobie ludzie w naszej strefie klimatycznej jedzą zielska do woli I niech im potem, zimą dupska, za przeproszeniem, marzną".