Blog tygodnia: Trufla i jej kuchnia

Pierwsze wskazówki, przekazała mi moja mama. Kuchnia smaczna, prosta, bez zadęcia i wyszukanych składników. To przy jej pomocy poznałam podstawy gotowania, pieczenia, itp. Stawiam na proste dania, dostępne składniki i ograniczony czas jaki mogę poświęcić na gotowanie.
"Trufla i jej kuchnia" to jeden z najstarszych polskich blogów kulinarnych. Jak wyglądały początki i odkrywanie kulinarnej blogosfery?

Początek był zupełnie spontaniczny. Za oknem jesień, na polach ogniska palonych łęt. Pachniało pieczonymi ziemniakami, suszonymi grzybami. W kominku tlił się maleńki kawałek drewna, koty szorowały swoje futra, pająki na dobre zwiały przed mrozem. W takim dniu często powraca się do dzieciństwa, do wakacji u babci, do dziecięcych zabaw i zapomnianych smaków. Jedno kliknięcie myszki, wrzucenie w google hasła "pierogi" i już złapałam się w sieć kulinarnej przygody. Wciągnęła mnie gazetowa "Galeria potraw". Kopalnia przepisów kulinarnych okraszonych zdjęciami. To był strzał w dziesiątkę.

Czego nauczyłaś się w ciągu tych kilku lat?

Cierpliwości.....nie zaglądam co kilka minut do piekarnika, nie wbijam wykałaczek, patyczków, czy aby na pewno ciasto jest upieczone. Nie stoję nad pieczenią, którą ledwie wstawiłam do pieca, natarczywie polewając ją sosem. Zupa gotuje się sama, mięso dusi się własnym rytmem, a ja mam czas na rozłożenie swoich klamotów i zaaranżowanie na "sucho" zdjęcia potrawy. Albo dla odmiany wklepuję przepis na bloga. Nadal przypalam ryż, zdarza mi się rozgotować makaron. Jeśli ktoś uwielbia zakalce w cieście czekoladowym to zapraszam do mnie:) Wyhodowałam mutanta i chyba nikt nie potrafi tak dobrze sknocić tego ciasta jak ja.



Na kulinarnych blogach coraz ważniejsza jest warstwa wizualna. Czy nie uważasz, że piękne zdjęcia zaczęły być dla niektórych ważniejsze od istoty gotowania?

Myślę, że każda potrawa powinna wyglądać zachęcająco. Wołać z talerza: "Zjedz mnie!" Cieszyć nie tylko kubki smakowe, ale również cieszyć estetycznie, wizualnie, dawać radość wszystkim zmysłom. Żyjemy w ciągłym biegu, brak czasu na maleńkie drobiazgi powoduje, że czasem zamiast ziemniaka mamy breję polaną sosem. A wystarczy wkomponować dodatkowy element i dołożyć sosjerkę. Zwracam uwagę na szczegóły. Lubię bawić się w aranżację, dopasowywać do potraw koszyczki, gliniane kubki, młynki, moździerze, serwetki, naturalne elementy itp. Sprawia mi to niesamowitą radość i jednocześnie dochodzę do wniosku, że kuchnia zrobiła się zbyt ciasna. Dzięki kulinarnemu blogowi zrodziła się we mnie kolejna pasja. Uwielbiam fotografię, uczę się poznawać jej tajniki, jestem podglądaczem fotograficznych stron internetowych. Długa droga przede mną, ale lubię stawiać sobie wyzwania i podnosić poprzeczkę. Myślę, że małymi kroczkami można wiele osiągnąć. Mam za sobą pierwszą wystawę fotograficzną, kilka konkursów fotograficznych ukończonych z pozytywnym wynikiem. Łączę ze sobą te dwie pasje i tylko szkoda, że ciągle gonię czas. Łapię go jak moje wiatraki a wiatr i tak hula po polach.

Blogów kulinarnych jest coraz więcej. Czy gotowanie stało się po prostu modne?

Nie podążam za modą. Tego mam zbyt dużo na co dzień w pracy. W kuchni relaksuję się, odpoczywam po całym dniu. Kuchnia według mnie jest najmilszym zakątkiem, który łączy rodzinę, scala ją. Wspólne pogaduchy, picie herbaty, wrzucanie kolejnego kęsa w "paszczę lwa", małe serce rodziny.



O jakim kulinarnym wyzwaniu marzysz?

Hmmm... wyzwaniem będzie spakować plecak, wspiąć się na najwyższą palmę bezludnej wyspy i po wariacku upitrasić coś tak aromatycznego, co przyciągnie zbłąkanego wędrowca. Ale co ja opowiadam! Aromat i i zapach czosnku skusi całą ferajnę kulinarnej blogosfery. Tak...., to jest niewątpliwie jedno z największych wyzwań. Kilka metrów ziemi, jedno drzewo, trufla z garami buszująca wśród liści....odjazd na całej linii.

Od kogo nauczyłaś się najwięcej o gotowaniu?

Pierwsze wskazówki, przekazała mi moja mama. Kuchnia smaczna, prosta, bez zadęcia i wyszukanych składników. To przy jej pomocy poznałam podstawy gotowania, pieczenia, itp. Stawiam na proste dania, dostępne składniki i ograniczony czas jaki mogę poświęcić na gotowanie. Inspiracją do kulinarnych przygód jest dla mnie Makłowicz. Proste potrawy, okraszone ciekawymi opowieściami i anegdotami. Ten jego zachwyt, mimika twarzy, gestykulacja rąk, wąchanie potraw, mlaskanie, siorbanie.....rozbawiają mnie i mam ochotę pomaszerować na wyprawę nawet jako tragarz garów Makłowicza. Uwielbiam też "Dwie puszyste damy" Jennifer Paterson i Clarisę Dickson Wright, przemierzające na motocyklu różne zakątki. Z przymrużeniem oka podchodzą do kaloryczności swoich potraw, bawią się olbrzymią porcją tłustego żarcia. Używają czosnku w tak dużych ilościach, że czuję w swoim domu ten aromat. Tak odjazdowych babek z niesamowitym dystansem do siebie nie spotkałam. Te ich utarczki słowne, opowieści o minionych czasach bawią na tyle, że kuchnia jest naprawdę przyjemna.



Czego nigdy nie brakuje w Twojej lodówce?

Podstawowych składników takich jak mleko, jajka. Te dwa produkty w połączeniu z mąką potrafią zdziałać cuda. Od poniedziałku do niedzieli ....naleśniki.

Smak, który zapamiętasz na całe życie?

Smak "galaretki malinowej"! Któregoś dnia, będąc jeszcze dzieckiem razem z siostrą wyjęłam z lodówki metalowy kubeczek. Myśląc, że jest to galaretka owocowa zaczęłyśmy wkładać i oblizywać paluchy....brrrr od tamtej pory nie jadłam już czarniny. Myślę, że wiesz co było w kubku:)

Trufla poleca: Drobiowe gniazda z jajkami

Składniki:

4 piersi drobiowe

4 jajka

1/2 bułki

1 cebula

sól

pieprz

olej

Dodatkowo na panierkę:

1 jajko

bułka tarta



Jajka ugotować na twardo. Piersi kurczaka pokroić w duże kawałki, a następnie zmielić przez maszynkę. Cebulę obrać, pokroić w kostkę, zeszklić na oleju. Bułkę namoczyć w wodzie, odcisnąć i wraz z cebulą zmielić. Farsz doprawić solą i pieprzem, dokładnie wymieszać. Uformować 4 placki. Na każdy placek włożyć 1 jajko, a następnie przykryć warstwą mięsa. Zlepić, by powstała kula. Tak przygotowane mięso maczać w rozbitym jajku i obtaczać w tartej bułce. Piec na rozgrzanym oleju z dwóch stron. Pod koniec pieczenia dodać odrobinę wody i przykryć pokrywką. Przez chwilę dusić na wolnym ogniu. Gniazda można podawać na ciepło i zimno. Efektownie wyglądają, gdy przed podaniem przekroimy je na połówki lub pokroimy w plastry.

Chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj tu: Trufla i jej kuchnia