Pomarańczowa rewolucja

Zimą w kuchni robi się bardziej pomarańczowo i aromatycznie. Cytrusów, a zwłaszcza pomarańczy, znajdziemy teraz pod dostatkiem. Czas na prawdziwą kulinarną rewolucję.
W kuchni wszystko jest możliwe. Wystarczy czasem wyzwolić się ze sztywnych rygorów smaku i pozwolić sobie na nietypowe zestawienia. W zimowej kuchni pomarańcza nie wzgardzi towarzystwem buraka lub cebuli na jednym talerzu. Pomarańcze świetnie odnajdą się również w roli deseru albo przypieczętują mięsną pieczeń. Będą odgrywać pierwszoplanową rolę lub z godnością usuną się na dalszy plan.

Najbardziej znane na świecie naleśniki - Crepe Suzette, kwintesencja francuskiej kuchni i dobrego smaku. Pomarańcze odgrywają w nich główną rolę. Kawałki pomarańczowej skórki oraz likier Grand Marnier wyselekcjonowany z esencji gorzkich pomarańczy tworzą prawdziwie arystokratyczne połączenie. Historia powstania naleśników Suzette owiana jest tajemnicą. Anegdot o ich początkach jest co najmniej trzy. Według pierwszej, najczęściej powtarzanej, naleśniki jako pierwszy przygotować miał Henri Carpentier, czternastoletni asystent kelnera w paryskiej restauracji Monte Carlo. Był 1895 rok. Pewnego wieczoru wśród gości pojawił się książę Walii, przyszły król Anglii Edward VII. Młody kelner pilnował naleśników, które grzały się na podgrzewaczu. Przez przypadek jednak zapalił się likier, którym naleśniki były polane. Carpentier ugasił "pożar" i skosztował danie. Ku jego zaskoczeniu smakowało wspaniale. Po latach opowiadał, że "była to najcudowniejsza melodia słodkich smaków, jakiej kiedykolwiek skosztował". Tego samego zdania był książę. Kiedy Carpentier podszedł do stolika książę zapytał o nazwę potrawy. "Naleśniki księżniczki" - odparował Carpentier. Książę był jednak w towarzystwie ukochanej i poprosił, by zmienić nazwę na Crepe Suzette. Następnego dnia "wynalazca" najsłynniejszych na świecie naleśników otrzymał od księcia w prezencie panamę, laskę oraz wysadzany drogimi kamieniami pierścień.

Podstawą naleśników Suzette jest likier Grand Marnier, który wraz z warstwą cukru podpala się, aby powstał skarmelizowany sos. W wielu restauracjach przyrządzanie naleśników to prawdziwy spektakl. Na oczach klientów podpala się alkohol i w ceremonialny sposób serwuje danie. Ukoronowaniem naleśników jest starta skórka z pomarańczy.

Pomarańcza to wspaniałe dopełnienie mięs i ryb. W takim połączeniu możemy wykorzystać cytrus do ostatniej kropelki. Wyciśnięty sok przyda się na sos, otarta skórka może posłużyć jako dekoracja, a plastry owocu idealnie wkomponują się w potrawę. Historycy żywienia podają, iż zwyczaj łączenia cytrusów z tłustym mięsiwem sięga kilku tysięcy lat wstecz i prawdopodobnie przywędrował z Bliskiego Wschodu. Orzeźwiający smak cytrusów wspaniale przełamuje monotonię zwykłej pieczeni mięsnej lub zapiekanej ryby. Natomiast kwas z pomarańczy i tłuszcz z mięsa ułatwiają trawienie ciężkiego posiłku. Najsłynniejszym połączeniem mięsno - pomarańczowym jest francuska kaczka w pomarańczach - canard a l'orange przygotowywana tradycyjnie z okazji Bożego Narodzenia. My proponujemy wam mniej odświętną kaczkę w pomarańczowym sosie.

Kuchnia marokańska pełna jest wyrazistych smaków i kolorów. Znajdziemy w niej wiele potraw z użyciem cytrusów, a w szczególności pomarańczy. Soczyste, orzeźwiające sałatki, tak różne od zimowych, majonezowych, które dominują teraz na wielu stołach. Marokańskie pomarańczowe sałatki są bardzo proste w przygotowaniu, nie wymagają użycia wielu składników i dużego nakładu pracy. W pierwszej odsłonie pomarańcza wystąpi solo, smaku dopełnią bakalie i sok z cytryny. W oryginalnym przepisie całość powinno się skropić wodą z kwiatu pomarańczy, ale można zastąpić ją rozpuszczonym w soku z cytryny cukrem pudrem. W roli drugoplanowej: daktyle oraz płatki migdałów, które sprawią, że sałatka będzie bardzo sycąca.

Marokańska sałatka z pomarańczy

W drugiej odsłonie na talerzu zrobi się jeszcze bardziej pomarańczowo. Wraz z pomarańczami wystąpi marchewka. Taka kompozycja na pewno ożywi szare, zimowe dni i dostarczy nam dużo witaminy C. Bardzo dobrze komponuje się z grillowaną rybą lub kurczakiem.

Pomarańczowo - marchewkowy miks Marty Gessler

Kto jednak stroni od egzotycznych połączeń może skusi się na bardzo swojski duet: pomarańczę i buraka. Delikatnie podpieczone w piekarniku ćwiartki buraka oraz cząstki pomarańczy tworzą zaskakujące połączenie. Sałatkę podajemy na ciepło

Buraczki z pomarańczami według Agnieszki Kręglickiej

Kolejna bomba witaminowa i kolejny występ pomarańczy w towarzystwie marchewki. Duet tym razem zamieni się w sycącą kremową zupę. Niskokaloryczne połączenie dostarczy teraz wiele energii i rozgrzeje w zimowy dzień. Rześkość cytrusa i krzepa z marchewki świetnie się dopełniają. Po zmiksowaniu składników całość udekorować można skórką z pomarańczy.

Rozgrzewająca zupa pomarańczowo-marchewkowa

A na koniec czas na pomarańczowy toast. Sangria sprawdzi się najlepiej. Orzeźwiająca, sycąca, idealna, na wieczorne spotkanie z przyjaciółmi. Sangria narodziła się w Hispzanii, a dokładnie w Walencji. Napój przygotowuje się z czerwonego wina, grubo pokrojonych kawałków owoców (radzimy sypnąć hojnie pomarańczy i jabłek), słodzi cukrem lub miodem, a wzmacnia mocnym alkoholem (np. brandy lub słodkim likierem pomarańczowym Triple Sec). Kto poczuje się wystarczająco rozgrzany do napoju może dorzucić kilka kostek pokruszonego lodu.

Zimowa sangria