Zobaczyliśmy jak powstaje uwielbiany przez nas produkt. Relacja z wizyty w fabryce makaronów

Raz na jakiś czas trafiamy na hipnotyzujące gify przedstawiające formowanie konkretnych kształtów makaronów. Okazuje się, że sama wyciskarka np. do penne, to tylko jedna z interesujących rzeczy, jaką kryje w sobie fabryka makaronów. Postanowiliśmy sprawdzić, jak powstaje tak często używany przez nas produkt.

Na zaproszenie firmy Czanieckie Makarony przyjechaliśmy do ich fabryki w Czańcu. Najpierw zaskoczył nas sam budynek - był ogromny! Szybko okazało się jednak, że polskie przysłowie - nie od razu Rzym zbudowano - idealnie wpisuje się historię tego miejsca. Obecny kształt zakładu produkcyjnego, to wynik wieloletniej pracy rodziny Dybał.

W latach 90. ojciec pana Zbigniewa przywiózł do Polski walcarkę i krajalnicę do robienia makaronu. Cała rodzina została zaangażowana w nowy biznes i robienie w domowych warunkach krajanki. Jedni zajmowali się pozyskiwaniem składników, inni wyrabianiem ciasta. Była również wyznaczona osoba do rozwożenia gotowego produktu po lokalnych sklepach. Początkowo opakowania makaronów były bardzo proste - zwykłe foliowe woreczki z włożoną do środka kartką. Dziś są kolorowe i spoczywają na półkach większości polskich (i nie tylko) sklepów.

fabryka makaronów
fot. iStock

Zanim jednak makaron znajdzie się w opakowaniu, mija trochę czasu - dokładnie 10 godzin. Jego produkcja nie jest skomplikowana, a wszystko to dzięki użyciu jedynie czterech składników. Makarony jajeczne produkowane są z: pasteryzowanej masy jajowej, wody i mieszanki kaszy pszennej makaronowej z semoliną. Dodatek tej ostatniej sprawia, że makaron nie ma tendencji do rozgotowywania się. Żółtka jaja kurzego dostarczają tłuszczu, a białka odpowiadają za odpowiednią sprężystość i elastyczność makaronu.

Przed tym jak składniki znajdą się w halach produkcyjnych trafiają do w laboratorium. Przebadany towar umieszcza się w specjalnych urządzeniach. Dla kaszy pszennej i semoliny przeznaczone są tzw. silosy. To ogromne "inteligentne kontenery", dzięki którym przechowywanie tych sypkich produktów jest bezpieczne - bo okazuje się, że mają one tendencję do wybuchania! Duże stężenie łatwopalnych cząsteczek w powietrzu może doprowadzić do tragedii lub. niesamowitych atrakcji wizualnych. Podobno mąka jest czasem wykorzystywana do efektów specjalnych w filmach akcji. W zakładzie panuje gorąca atmosfera (za którą odpowiada duża ilość pieców), ale wszystko odbywa się pod ścisłą kontrolą. Silosy wyposażone są w klapy przeciwwybuchowe. W przypadku zagrożenia eksplozją, zostają one rozszczelnione. Dodatkowo, każdy z nich posiada impulsator wytwarzający cykliczne podmuchy powietrza, zapobiegając zależeniu się mąki.

fabryka makaronu
fot. iStock

A jak te ogromne ilości kaszy pszennej i semoliny trafiają do hal produkcyjnych? Ich podróż jest iście kosmiczna, bo do mieszarek transportowane są pneumatycznymi rurociągami. Będąc w temacie podróży spożywczej, warto też wspomnieć, że te produkty dorobiły się nawet swojego własnego pojazdu, który nazywany jest mąkowozem.

W mieszarkach powstają już gotowe ciasta. Stamtąd automatycznie przenoszone są na walce lub matrycę, gdzie makaron przybiera odpowiednie kształty począwszy od krajanki, nitki, literki czy gwiazdki, a kończąc na fantazyjnych kształtach typu bączek.

Uformowany makaron zostaje podsuszony w wysokiej temperaturze
w urządzeniu zwanym trabato po to, żeby formy nie sklejały się miedzy sobą. Następnie jest suszony przez około 7-8 godzin.  Na końcu trafia do opakowań. Niektóre typy makaronów np. krajanka są pakowane ręcznie. Jedna osoba jest w stanie zapakować aż 1400 opakowań jednego dnia. Praca jest zmianowa, więc łącznie aż 96 osób na dobę pakuje ten rodzaj makaronu. Zapytaliśmy czy nie ma możliwości by zastąpić ich pracę maszynami, ale właściciele przyznali, że nawet Włosi nie byli w stanie doradzić im, jak można zautomatyzować pakowanie tak delikatnego produktu.

Gotowe paczki umieszcza się w kartonach i rozwozi po całym kraju. Przy odrobinie szczęścia możemy kupić w sklepie makaron, który został zrobiony w ciągu ostatnich 24 godzin. Jeśli natomiast masz ochotę poeksperymentować z robieniem makaronu w domu, to pani Lucyna Dybał zdradza przepis na swój ulubiony przysmak z dzieciństwa. Gotowe ciasto makaronowe rozwałkowuje się na cienkie płaty. Każdy z nich tnie się na mniejsze kawałki i podpieka na żeliwnym piecu lub ewentualnie patelni. Taki "podpłomyk" można podawać z cukrem, solą lub jako dodatek do zup (np. kremu z pomidorów).

produkcja makaronu w zakładzie Czanieckie Makarony
fot. Maciej Malec