Oddaj fartucha, czyli czas na kulinarnych celebrytów?

Oddaj fartucha, spróbowałem ten dań! Zabawna polszczyzna jurora MasterChefa zdobywa mu rzeszę fanów i wyznacza go na następcę Joanny Krupy, jeśli chodzi o znajomość języka. U jego boku natomiast rodzi się ktoś w rodzaju kulinarnej celebrytki... Telewizja bombarduje nas programami kulinarnymi - które trafione, które mniej? Oto ich subiektywny przegląd - okiem kulinarnej wielbicielki.

Nie zamierzam nikogo krytykować merytorycznie, bo sama nie jestem mistrzem kuchni, tylko osobą, która lubi gotowanie i dobre jedzenie. W kuchni czuję się dość swobodnie, ale przede mną wciąż mnóstwo nauki. Nie będę się więc wymądrzać, ale nie mogę przemilczeć tego wysypu telewizyjnych programów kulinarnych.

MasterChef - tylko dla widzów o mocnych nerwach

Po pierwszym odcinku tego wielkiego telewizyjnego widowiska byłam tak zaskoczona, że obejrzałam też kolejny... I kolejny... I kolejny... Nie spodziewałam się, że gotowanie może być czymś tak smutnym i stresującym... Dla mnie kuchnia jest miejscem, gdzie się relaksuję i cieszę życiem, więc atmosfera MasterChefa nie przypadła mi do gustu. Wiem, że taka jest formuła i wiem, że to rywalizacja, ale jednak to dla mnie jakieś bolesne, bo gotowanie i jedzenie to przecież bardzo radosny aspekt życia!

Plusy? Są, oczywiście! Twórczość uczestników działa na wyobraźnię, pokazuje jak kreatywnym można być, mając do wyboru jakiś określony motyw kulinarny. Uczestnicy rzeczywiście są nieprzeciętnie zdolni i interesujący. Największe wrażenie robią na mnie ci najmłodsi. 19-letnia Ola i 20-letni Janek są przesympatyczni i niesamowicie utalentowani. Co prawda trudno przez szklany ekran wypróbować ich dania, ale pomysły i wykonanie wyglądają imponująco. Aż trudno mi uwierzyć, że tak młodzi ludzie potrafią tak wiele - kapitalne!

O ile po tych kilku odcinkach zdążyłam już polubić niektórych uczestników, wciąż burzą się we mnie emocje dotyczące jurorów. Miłe zaskoczenie dotyczy Magdy Gessler, za którą ogólnie nie przepadam. W MasterChefie jest miłą i ciepłą osobą. Nawet kiedy kogoś karci, robi to stosunkowo delikatnie. Michel Moran zasłynął już swoim uroczym „oddaj fartucha”, którym żegna uczestników odpadających z programu. Francuski ekspert nie mówi perfekcyjnie po polsku (co oczywiście jest zabawne i staje się hitem YouTube i Facebooka), bywa też nieco arogancki, ale z pewnością jest najbardziej profesjonalnym członkiem jury i budzi największy respekt. Co do Ani Starmach... Boję się jej... Robi wielkie oczy i... dopóki czegoś nie powie, nie wiadomo, czy z wrażenia, czy z obrzydzenia. Mam wrażenie, że twórcy programu przydzielili jurorom role: serdeczna opiekunka - Magda Gessler, arogancki, ale wybitny Francuz - Michel Moran, piękna i niebezpieczna - Anna Starmach.

Narodziny gwiazdy?

Ania Starmach ma teraz swój czas - jest jurorką w MasterChef, występuje w kuchni Dzień Dobry TVN, a od ostatniej soboty ma też własny program w TVN Style. Czekałam z niecierpliwością na pierwszy odcinek Pyszne 25, ale chyba nie ze względu na dania, jakie wybierze Ania... Chciałam po prostu zobaczyć, jaka ona jest... W MasterChefie występuje jako kobieta atrakcyjna i dość... groźna. Trochę się jej boję, choć coś mi mówi, że ta moja (prawie)rówieśniczka to miła dziewczyna. Potrafi się pięknie zachwycić i jej pochwały mają wyjątkowe znaczenie, ale... kiedy jest niezadowolona, jej spojrzenie jest dla uczestników szczególnie bolesne. Z takim podejściem zaczęłam oglądać jej nowy program. Szybko „zmiękłam”, kiedy Ania zapowiedziała dania, które będzie gotować. Cztery makarony, proste sosy, skromne dodatki... Uwielbiam. Makaron z domowym pesto i brokułami, z bakłażanem i pomidorami, z dynią oraz zapiekany pod beszamelem. Dla mnie idealnie, szczególnie pierwsze trzy propozycje. A Ania? Jednak wciąż dość poważna. Trochę zbyt serio jak na 25-latkę. Chyba, że to ja jestem zdziecinniała, mimo że o rok starsza... Na jej obronę muszę przyznać, że Ania uroczo zachwyca się jedzeniem - wyglądem składników, zapachem, widać, że to uwielbia. Jest przy tym bardzo profesjonalna i pewna siebie i swojej wiedzy. Daje pożyteczne wskazówki - jak kroić cebulę, dlaczego nie warto dolewać oliwy do gotowania makaronu, na co zwrócić uwagę przy kupowaniu mięsa. Przygotowując makaron z brokułami, gotuje oba składniki jednocześnie - oszczędza czas, wodę i miejsce w kuchni - świetnie, też tak robię! I zawsze zastanawiałam się, czy to nie jakieś wielkie faux pas...

Podsumowując, przepisy są bardzo trafione, ale... Tak, mam kilka „ale”, bo wydaje mi się, że te tytułowe 25 dotyczy ceny i wieku prowadzącej. Jakoś jednak nie wierzę, że to wszystko da się przygotować w dwadzieścia pięć minut... W każdym razie ja chyba bym nie umiała, a przecież to przepisy dla - takich jak ja - przeciętnych miłośników sztuki kulinarnej... Ale nie czepiajmy się kilku minut, bo przepisy są rzeczywiście proste, szybkie i wybitnie apetyczne. To zdecydowanie moje smaki, działają na moją wyobraźnię.

Od kilku sezonów

W Kuchennych rewolucjach bez rewolucji i bez rewelacji. Nie przepadam za tym szukaniem sensacji, rozdrapywaniem ludzkich problemów - bo przecież wiemy, że tu nie chodzi tylko o przekształcenie upadających restauracji w cuda gastronomii. Tu ma być skandal, szok i wrzaski. I nawet te zmiany menu w wykonaniu Magdy Gessler nigdy mnie jakoś nie zachwycają. To po prostu nie mój gust.

Drugim kulinarnym show obecnym w TVN od kilku sezonów jest program Ugotowani. I ten szczerze uwielbiam. Jest dobre jedzenie (a czasem całkowita katastrofa), jest rywalizacja, jest zabawa. To świetny portret ludzkich zachowań i reakcji. W moim odczuciu uczestnicy są dobierani mniej więcej według następującego klucza: ślicznotka, starsza pani, mądrala w średnim wieku i cwaniak/przystojniak. Potrafi być naprawdę zabawnie, ale i wzruszająco. Nie podoba mi się tylko to, że osoba urządzająca pierwszą kolację nie wie, czy któryś z gości nie jest wegetarianinem. To niesprawiedliwe! Może lepiej byłoby robić osobne wegetariańskie odcinki?

TVP po staremu

Telewizja Polska nie bierze udziału w tym wyścigu programów kulinarnych - kuchnię reprezentuje tu nieustannie Robert Makłowicz. Ja mam do niego słabość. Jego program Makłowicz w podróży jest wolny od tych wszystkich „fajerwerków” obecnych w produkcjach TVN, ale jest to, co uwielbiam - połączenie podróży i kuchni. Makłowiczowi można zarzucić wiele, ale na pewno nie brak wiedzy i umiejętności. Do tego charyzma i specyficzny sposób mówienia. No i gotowanie pod chmurką lub w innych nietypowych miejscach - niezmiennie naprawdę to lubię!

Smakuj świat z Pascalem

Są podróże i jest kuchnia, więc trudno uniknąć tu porównania z Robertem Makłowiczem. Program emitowany w TVN Style jest pełen przygód w rodzaju łowienia rekinka, zrywania bananów... Wszystko jest bardzo ciekawe, ale... przeszkadza mi tu lektor. Uważam, że powinien mówić tylko Pascal - to on jest gospodarzem tego programu, nie ten lektor, który odzywa się znienacka. Reszta w porządku, ale to u Makłowicza chłonę każde słowo. Jestem zaskoczona, bo bardzo lubię Pascala, ale jednak to ten drugi program bardziej mi się podoba.

Po domowemu, ale nudno

Polsat już od dłuższego czasu gotuje z Ewą Wachowicz. Próbowałam obejrzeć dla porównania. Już piosenka tytułowa robi wrażenie. Niestety dość przerażające. Z całym szacunkiem dla prowadzącej, ale program Ewa gotuje jest po prostu bardzo nudny. Być może dlatego, że jest utrzymany w prostej formie programu poradnikowego, bez żadnych ozdobników i specjalnych wrażeń, jak w pozostałych programach, które wzięłam pod lupę. To oczywiste, że nie wszyscy muszą lubić takie szaleństwa, ale dość trudno było mi obejrzeć program do końca. Ale muszę przyznać, że pierwszy odcinek, który obejrzałam, ujął mnie pięknym ogrodem, w którym gotuje Ewa. Kwiaty, świeże zioła - przytulnie i ładnie. Co do przepisów - mało w nich finezji, ale może przez to są bardzo przystępne, domowe. To atut, ale raczej nie wystarczy, żeby uratować ten program w moich oczach.

 

Żeby była jasność - niczego się złośliwie nie czepiam. To zainteresowanie kulinariami bardzo mi się podoba. Zastanawiam się jednak, z czego ono wynika. Może z tego, że gotowanie to nowa siła - to już nie tylko dokarmianie rodziny i znajomych, nie tylko dostarczanie sobie wrażeń smakowych - pichcenie jest po prostu modne!

Jaki program kulinarny oglądasz?