Dziecko bez lukru. Błyskawiczne owocowe lody bez cukru

Czy pudełko mieszanki mlecznej dla niemowląt może wzbudzić w dorosłej kobiecie, matki trójki dzieci, tak silne emocje? Okazuje się, że może. Tą matką jestem ja. Karmiłam piersią kolejno moje trzy córki, czego nie uważam za jakiś wielki wyczyn godny medalu, ale za zwykłą, naturalną kolej rzeczy.

Nie lubię tej całej rozdmuchanej ideologii, która się teraz wokół macierzyństwa rozwija. Bo przecież kobiety rodzą i rodziły od wieków i karmią piersią swoje dzieci. Ostatnimi czasy macierzyństwo urosło do rozmiarów heroicznego bohaterstwa, a kobieta, która urodziła, szczególnie taka bardziej znana kobieta, powiedzmy celebrytka, od razu urasta do rangi eksperta, wydaje książkę, dostaje własny program, zaczyna pisać bloga, organizuje ustawki na spacerach z firmowym wózkiem wartości samochodu i wysiaduje na kanapach w telewizjach śniadaniowych.
No dobrze, trochę się rozpisałam, a co z tym pudełkiem mieszanki mlecznej? Zdarzyło się zupełnym przypadkiem, nawet nie pytajcie jak, że w moim domu ostatnimi czasy takie pudełko się znalazło. I postanowiłam spróbować, bo nigdy nie próbowałam i byłam ciekawa. Łyżeczką nabrałam sobie żółtego proszku, który po rozcieńczeniu podaje się dzieciom w butelce. Ja chciałam spróbować na sucho, jak to smakuje. Próbowaliście kiedyś? To jest koszmarnie słodkie. Koszmarnie, a naprawdę lubię słodycze. To jest słodsze od czekolady, od chałwy, no od wszystkiego. Po prostu ulepek drapiący w gardło.
Spojrzałam na skład i zrozumiałam skąd ta słodkość. Tona cukru! Dla malucha takiego, co to ledwo oczęta otwiera. Niby jestem świadoma tych wszystkich rynkowych sztuczek, ale jakoś mną wstrząsnęła ta cukrowa bomba w mieszance dla niemowląt. Po mieszankach pojawiają się jogurciki „owocowe”, co wzmacniają to i owo, cukierki pełne witamin i pożywne kanapki z czekoladą. A my, dorośli ludzie dajemy się wpuszczać w maliny, wierzymy w te piękne obrazki i kupujemy te soczki, witaminy i inne wapnie dla naszych ukochanych dzieci, bo przecież coś jeść muszą.  I wszytko słodkie oczywiście, no bo to dziecko przecież.  
No to jak jest u nas? Soczek ok, raz na jakiś czas, okazjonalnie. Na co dzień u nas jest woda. Od początku, odkąd dzieci pojawiały się na świecie. Gdy trzeba było dopoić, to woda, gdy już same biegały z kubkiem niekapkiem, to w środku tego niekapka była woda. Gdy teraz siadamy do obiadu, to na stole lądują szklanki i... woda. Gdy przybiegają zziajane z podwórka, to wpadają do kuchni i nalewają sobie wodę. Jogurcik o smaku malin? Wolimy naturalny z prawdziwymi malinami, dosmaczony miodem. Rodzinna wyprawa do cukierni na lody? Oczywiście. Uwielbiamy to. Nie za często, za to zawsze do sprawdzonej lodziarni z lodami z naturalnych składników. Na co dzień dzieci robią sobie lody same,  jogurtowo-malinowe lub truskawkowe, na bazie słodkiego, dojrzałego banana.  Czy lubią słodycze? Oczywiście, uwielbiają. Dlatego robimy bezcukrowe lody, pieczemy wspólnie pyszne owsiane babeczki lub murzynka z pełnoziarnistej mąki, ale to już inna opowieść.

Błyskawiczne owocowe lody bez cukru

2 dojrzałe banany
250 g mrożonych owoców (maliny, jagody, porzeczki, borówki)

Do blendera wrzucić banana, dodać  mrożone owoce i zmiksować. Niewiarygodne, ale po chwili macie gotowe kremowe, delikatne, pyszne lody owocowe. Można je podać w pucharkach lub wafelkach i od razu zajadać. Smacznego!