Zdarza się wam jeść w sklepie, zanim zapłacicie? "Najedzą się tam do syta i dyskretnie wyrzucają opakowania"

Podjadanie przed zapłatą w sklepie to dla niektórych coś normalnego. Wiele osób nie wie jednak, że przez to z pozoru niewinne zachowanie, może mieć kłopoty.

Towar, który znajduje się w naszym koszyku, a jeszcze za niego nie zapłaciliśmy, formalnie nie należy do nas. Spożycie lub rozpoczęcie go dla wielu osób nie stanowi problemu. Są jednak i tacy, którzy uważają, że to niekulturalne. Jeszcze inni dopuszczają jedynie opcję picia przed udaniem się do kasy. 

- Ja na przykład nie mam problemu z odkręceniem butelki i wypiciem przed zapłatą, ale już z jedzeniem tak - mówi Marta z Warszawy. - Ostatnio pan, który stał obok mnie w kolejce do kasy, zjadł całą rzodkiewkę i oddał kasjerce same liście - wspomina nasza rozmówczyni.

W supermarketach jest wiele kas, ale do której się ustawić, by nie czekać zbyt długo?

Czy takie zachowanie jest zgodne z prawem i dobrymi obyczajami? Na naszym forum rozpoczęła się niedawno dyskusja na ten temat. Wnioskując po liczbie postów, kwestia ta wzbudza spore emocje

"Bywa, że muszę zjeść coś tu i teraz"

Autor wątku pisze:

Oglądam towar - w pewnym momencie stwierdzam, że muszę napić się wody. Sięgam na półkę, otwieram butelkę i piję. Oczywiście płacę za tę wodę przy kasie. Zdarza wam się robić podobnie?

Niektórzy uczestnicy wyznają, że nie mają z tym żadnego problemu. Co istotne, czasami za takim zachowaniem przemawiają względy zdrowotne.

Tak, zdarza się. Mam hipoglikemię i bywa, że muszę zjeść coś tu i teraz. Nie widzę w tym nic zdrożnego, zawsze płacę za towar, choćbym miała podać kasjerce pusty papierek.
To nie kradzież. Są sytuacje, że tak chce się pić, że lepiej otworzyć i napić się, niż zemdleć w drodze do kasy.

"To już oszustwo"

Niektórzy uczestnicy dyskusji zauważają jednak pewien problem. Mimo że większość osób płaci za rozpoczęty lub skonsumowany towar, nie jest to reguła. Zdarza się to na przykład w przypadku owoców i innych produktów sprzedawanych na wagę. 

Dzisiaj widziałam, jak pani raczyła się mandarynką, raczej nie zapłaciła potem za nią, no bo jak? Dodam, że nie widziałam nigdzie wystawionych, obranych mandarynek do spróbowania.
Jedzenie orzeszków, czy innych cukierków, które są na wagę to już oszustwo.

Z jeszcze innego wątku na naszym forum dowiadujemy się, że niektórzy klienci wykorzystują zakupy w dużych sklepach do tego, by... najeść się za darmo. Pisze o tym jedna z uczestniczek dyskusji:

Moja koleżanka, gdy robi ze swoim facetem większe zakupy w hipermarkecie, to zawsze najedzą się tam do syta, napiją i dyskretnie wyrzucają opakowania, nie płacą za zjedzone kiełbaski, bułki czy wypitą colę. Podobno ani razu jeszcze ich na tym nie przyłapali.

W tym przypadku nie ma wątpliwości co do tego, że jest to kradzież. Możemy być jednak o to oskarżeni także wówczas, gdy planujemy zapłacić za skonsumowany lub rozpoczęty towar przy kasie. O takim niebezpieczeństwie przypominała w 2014 roku Federacja Konsumentów (newsletter 14/2014).

Możemy być oskarżeni o kradzież

Apel organizacji był związany z historią pani Marii, która w trakcie zakupów została oskarżona o kradzież. Kobieta otworzyła w sklepie torebkę z orzechami. Zauważył to ochroniarz. Pani Maria nie potrafiła udowodnić, że planowała zapłacić za towar, gdyż w trakcie sporu zniknęło gdzieś opakowanie po orzeszkach. Została więc oskarżona o kradzież. Ochroniarz wezwał policję, a klientka otrzymała mandat. 

Po tym wydarzeniu Federacja Konsumentów postanowiła więc ostrzec klientów przed tego typu zachowaniami.

Co na to prawo?

Problem ten został poruszony nawet na blogu Bezprawnik.pl. - Teoretycznie podjadanie w sklepie towaru, za który jeszcze się nie zapłaciło, jest niczym innym, jak kradzieżą. W końcu spożywa się w taki sposób rzecz, której jeszcze nie jest się właścicielem - tłumaczy autor wpisu.

W tekście zostają przytoczone także zapisy z kodeksu cywilnego, które regulują kwestię zakupów. Dowiadujemy się z nich m.in. że umowa sprzedaży jest umową wzajemną. Obie strony powinny więc wykonać swoje świadczenia jednocześnie. To dzieje się przy kasie, gdy płacimy za zakupy. Wcześniej produkt nie należy do nas. 

Przez umowę sprzedaży sprzedawca zobowiązuje się przenieść na kupującego własność rzeczy i wydać mu rzecz, a kupujący zobowiązuje się rzecz odebrać i zapłacić sprzedawcy cenę (artykuł 535 Kodeksu Cywilnego).
Świadczenia będące przedmiotem zobowiązań z umów wzajemnych (świadczenia wzajemne) powinny być spełnione jednocześnie, chyba że z umowy, z ustawy albo z orzeczenia sądu lub decyzji innego właściwego organu wynika, iż jedna ze stron obowiązana jest do wcześniejszego świadczenia (artykuł 488 Kodeksu Cywilnego).

- Trzeba jednak mieć na uwadze, że dopiero zapłacenie za towar przy kasie sprawia, że stajemy się jego właścicielem i dopiero wtedy można bezpiecznie go zjeść. W przeciwnym wypadku ocena takiego zachowania jest pozostawiona sprzedawcy, który co prawda może na to przymknąć oko, ale niekoniecznie musi - podsumowuje autor wpisu.

Więcej o:
Komentarze (5)
Zdarza się wam jeść w sklepie, zanim zapłacicie? "Najedzą się tam do syta i dyskretnie wyrzucają opakowania"
Zaloguj się
  • wojciech.kolowalski

    0

    smacznego

  • ewanwypior

    0

    A mnie wkurza coś innego w marketach, tzw stoiska z gazetami, okupowane przez spragnionych wiedzy czytelników. Na moje zapytanie dlaczego okradają twórców tych gazet, padają same inwektywy pod moim adresem.I nie jest problem jednostkowy , jest to plaga.

  • P L

    0

    Strach pomyśleć z będą robić w sklepie z sanitarką:)

  • ebom

    Oceniono 4 razy 0

    Pić zdarza mi się często, bo generalnie w supermarketach jest tyle ludzi i tak gorąco, że czasem człowiek nie wytrzyma bez łyka wody. Zjeść zdarzyło mi się raz - wpadłam do marketu po loda na patyku, pod kasą kolejka na kilka osób, miałam do wyboru zjeść przed zapłaceniem albo czekać aż się roztopi. Głupio było potem kasjerce podać tylko papierek, ale nic nie mówiła. Natomiast jedzenie bez płacenia, choćby chodziło tylko o bułkę czy batonika, to czyste buractwo.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX