"Jeszcze śledzika". Jak grzecznie odmówić przy wigilijnym stole, kiedy wciskają nam jedzenie? Ekspertka wyjaśnia

W trakcie rodzinnych przyjęć - także tych wigilijnych - często musimy mierzyć się z nadgorliwością gospodarzy, którzy chcą nas nakarmić za wszelką cenę. Jak odmówić, by nie wyjść na gbura? Zapytaliśmy ekspertkę.

Paulina Zduniak, Ugotuj.to: Kiedy zachęcanie do jedzenia staje się niegrzeczne?

Anna Dąbrowska: - Gospodarz powinien otoczyć gości troską, która przejawia się między innymi w zadbaniu o dobrą atmosferę przy stole, a także taktowne zachęcanie do spożywania przygotowanych dań. Nie jest w dobrym tonie natrętne namawianie do jedzenia i zachwalanie pod niebiosa swoich talentów kulinarnych. Słyszałam kiedyś, jak jedna gospodyni zachęcała zgromadzonych przy stole, aby zjedli wszystko z półmisków, bo inaczej jedzenie się zmarnuje. Osoby dobrze wychowane nie marnują jedzenia, jednak w złym tonie jest stosowanie wobec gości takiego szantażu. Słyszałam też historię, jak teściowa zachęcała zięcia, aby zjadł ostatni kawałek kaczki, bo jej pies i tak nie zje, bo nie lubi. Zięć chyba nie czuł się w tej sytuacji najlepiej i dobre stosunki z teściową zostały nadwyrężone. Uporczywe namawianie do jedzenia, bo "takie pyszne", bo "napracowałem się", bo "jeszcze chociaż troszeczkę" czy "będzie mi przykro, jeśli nie zjesz" stawia gości, którzy nie chcą więcej jeść - bo już są syci, nie smakuje im albo nie mają już więcej ochoty - w niekomfortowej sytuacji.

Jak zatem grzecznie zachęcać gości do jedzenia?

- Jako pierwsi znak do rozpoczęcia posiłku dają gospodarze, rozkładając serwetki i ujmując sztućce w dłonie. Mogą powiedzieć: "Zapraszamy, częstujcie się". W trakcie posiłku można zachęcać gości do smakowania, opowiadając o serwowanych daniach czy o tym, co nas do ich przygotowania zainspirowało, a także o tradycjach rodzinnych związanych z tymi daniami. To mają być miłe dla ucha opowieści, pobudzające apetyt, ale bez szczegółów, które mogą go odebrać. Warto też od czasu do czasu powiedzieć do gości: "Zachęcam do dokładki, kto tylko ma ochotę".

Co zrobić, gdy gospodarz jednak naciska, byśmy jedli? Jak grzecznie odmówić?

- Bardzo ważną zasadą dobrego wychowania jest umiejętność dostosowania się do okoliczności. Oczywiście wszystko w ramach zdrowego rozsądku, bo zrozumiałym jest, że wegetarianie nie będą się zmuszać do zjedzenia karpia czy krwistego steku albo, że ktoś jest na określonej diecie. Jeśli gospodarz nie wie o naszych dietach czy wyborach kulinarnych, najlepiej powiedzieć mu o nich delikatnie przed przyjęciem. Chodzi o to, aby na przyjęciu nie powodować w nim poczucia dyskomfortu i winy, że nasz talerz pozostaje czysty. Ale sygnalizujmy to bez naciskania, że ma nam coś innego przygotować. Taktowny gospodarz zrozumie, dopyta, co preferujemy i zadba, aby wegetarianin też znalazł na stole coś dla siebie.

Jeśli czujemy, że zaspokoiliśmy już apetyt, a gospodarz wciąż zachęca do jedzenia, powiedzmy: "Bardzo dziękuję, to danie bardzo mi smakowało, później chętnie spróbuję innych specjałów". Należy też pochwalić kunszt kulinarny gospodarzy, co jest dla nich sygnałem, że doceniamy ich pracę i zaangażowanie. Warto też pamiętać, aby nie wymawiać się od jedzenia opowieściami o kłopotach żołądkowych albo o takiej lub innej diecie. Informowanie o tym głośno może pozostałym gościom odebrać apetyt.

Czy to grzecznie nie zjeść w ogóle tego, co dostaliśmy na talerz?

- Pomijając względy religijne i zdrowotne, z którymi nie można polemizować, to jeśli zaserwowano nam danie, za którym nie przepadamy, przede wszystkim zachowujemy się dyskretnie. Nie ogłaszamy tego wszem i wobec. Mamy dwa wyjścia: zjadamy wszystko, trochę zaciskając zęby, ale nie robimy przykrości gospodarzom, albo robimy zamieszanie na talerzu, zjadając to, co nam smakuje, a zostawiając ten kawałek dania, którego nie możemy przełknąć (z nadzieją, że gospodarze się ucieszą, że wszystko inne nam smakuje). Możemy też powiedzieć, że bardzo doceniamy ich starania, ale za to akurat danie chcemy podziękować i nie będziemy go próbować, za to chętnie skosztujemy wszystkich innych. To ostatnie wyjście jest dla tych, którzy potrafią docenić autentyczny życzliwy komunikat.  

Czy według zasad savor-vivre wszystko należy dojadać do końca, czy też można zostawić coś na talerzu?

- To mit, że należy zostawić przynajmniej kawałek niedojedzonego dania. Niektórzy, specjalnie zostawiając mikroskopijne resztki, chcą dać do zrozumienia, że daleko im do obżarstwa. Kiedyś, w zamierzchłych czasach, do dobrego tonu należało zostawić trochę jedzenia na talerzu. Podobno robiło się to z myślą o służbie, aby mogła pożywić się "resztkami z pańskiego stołu". Dziś taka motywacja jest anachroniczna i niepoważna. Trzeba pamiętać, że należy nakładać sobie tyle, ile uważamy za stosowne i ile jesteśmy w stanie zjeść, nigdy więcej. Oczywiście nakładając jedzenie z półmisków, pamiętajmy, aby wystarczyło dla każdego. Lepiej nałożyć mniej i zjeść wszystko niż zbyt wiele i zostawić jedzenie na zmarnowanie. Zawsze można skorzystać z propozycji gospodarzy odnośnie do dokładki. Będzie im bardzo miło.

Zobacz również:

***

Anna Dąbrowska – dziennikarka, wierzy w moc dobrych manier i dialogu, członkini Akademii Montemarco Savoir Vivre & Protocol. Prowadząca kurs etykiety dla dzieci "Królestwo dobrych manier". Współautorka pierwszej książki w języku polskim o ślubnym savoir-vivre "Wasz wymarzony dzień. Jak zorganizować idealny ślub i wesele z klasą".

Komentarze (32)
"Jeszcze śledzika". Jak grzecznie odmówić przy wigilijnym stole, kiedy wciskają nam jedzenie? Ekspertka wyjaśnia
Zaloguj się
  • szats69

    Oceniono 15 razy 15

    Nachalne, wielokrotne namawianie do jedzenia, to niestety częste zjawisko i bardzo denerwujące. I to nie osoba nagabywana powinna się przejmować jak kulturalnie odmówić, tylko raczej ta osoba upierdliwa powinna nauczyć się kultury i problem zniknie.

  • dawaj.flaszkie

    Oceniono 13 razy 13

    A ja bardzo nie lubię, jak ktoś mi nakłada. Zawsze powtarzam, że zaraz sam sobie nałożę. Aż do zanudzenia częstującego nudziarza. Wtedy (nie)nakładam, jak mi pasuje.
    Inna prawda jest taka, że do jedzenia nie trzeba mnie mocno prosić ;-)
    Z nalewaniem jest inna sprawa. Te wszystkie obrzydliwe nalewki, wina, likiery, drinki, koktajle, księżycówki, czy inne wynalazki. Jak mi nie pasuje, to pytam o whiskacza. I albo ląduje na stole coś normalnego, ale temat umiera.

  • a.k.traper

    Oceniono 17 razy 13

    Od wielu lat wszyscy w rodzinie wiedzą, że jak mówię dziękuję to oznacza, że nie zjem lub nie wypiję i nikt mi zbędnych pytań nie zadaje a jak ktoś jest chamski lub narzucający mi styl to na drugi raz się nie spotkamy. Od pewnego czasu w rodzinie mojej żony przybyła osoba wielce ortodoksyjna religijnie, to teściowa ich syna, modlitwa przed jedzeniem, po jedzeniu kolęda po kazdym daniu a najlepiej różaniec zamiast wieczerzy, zapytała mnie dlaczego nie śpiewam to jej odpowiedziałem, że na rozkaz tego nie robię i nie będę, szczególnie na rozkaz osób mi obcych, no i mam spkój, odmawiam "gościny", oni muszą bo wypada, ja nie muszę.

  • zebra-0

    Oceniono 12 razy 12

    Naprawdę po to aby powiedzieć - nie dziękuję - potrzeba aż porada specjalistki? A jak mi ktoś opowiada bzdury pokroju - jak to nie spróbujesz, tyle się narobiłam, to pytam czy ktoś jej kazał to robić :) Albo drugie moje powiedzenie - to po co ja to robiłam? Odpowiedź - bo sama chciałaś? Na szczęście ta osoba nie robi już kompotu z suszu, którego też nikt u nas nie pijał.
    Więc zamiast wmuszać w kogoś żarło, niech osoba robiąca może najpierw pomyśli ile tego robi ...

  • wkswks

    Oceniono 19 razy 11

    E tam, można zrobić to taktownie, co podziała na chwile, albo brutalnie i podziała na zawsze, w najgorszym wypadku na kilka lat. Ja wyznaje zasadę, ze jak ktoś niekulturalnie zachowuje wobec mnie, mam prawo niekulturalnie zachować wobec niej. Za wciskanie i szantażowanie emocjonalne odpowiadam mocnym opieprzem.

  • franek.h

    Oceniono 10 razy 10

    Dawno się tak nie uśmiałem. Polskie kobiety ze starszego pokolenia to feedersi najwyższej klasy i mają to do siebie, że nie słuchają. W ogóle. Można mówić co się chce i jak się chce a i tak będą wciskać mocniej. Jak się krzyknie, to na pomaga, ale tylko na chwilę.
    Jedyny sposób jaki ja znam to ta sama metoda - nie słuchać.

  • mja-15

    Oceniono 14 razy 10

    Niegrzeczne jest wciskane jedzenia na siłę. Niedyskretnie jest mówić o diecie, o zdrowym rozsądku przy stole, ale rozpasanie i obżarstwo jest poniekąd pochwalane, bo się "narobiłam". To trzeba było aż tyle nie robić.

  • outsider44

    Oceniono 9 razy 9

    Z wegetarianami akurat w wigilię, najmniejszy kłopot, bo w polskiej tradycji postna, zresztą w konserwatywnych domach powinno być w razie czego siano pod obrusem. Mieliśmy kiedyś na wigilii mało znana ciotkę z nastoletnią córeczką. Ta na widok ryb powiedziała, ze nie je nic co ma oczy! Mąż zaraz się zerwał, mówiąc ze zostało mu jeszcze trochę dżdżownic z ostatniego wędkowania. Zwróciłam mu uwagę ale w duchu też się śmiałam.
    Jeżeli ktoś nie jest przesadnie namolny, wystarczy zwykłe - "nie, dziękuję" bez wyjaśniania przyczyn i tłumaczenia się, bo to dla mnie idiotyczne. Najgorzej w najbliższej rodzinie, babcie i ciotki potrafią być nieugięte. Myśmy już rodzinę nauczyli, szantażując ich telefonicznie - "jak będzie tyle jedzenia, co ostatnio, nie przyjeżdżamy!" Uznano nas za dziwaków, ale nikt już nie wciska nam jedzenia na siłę.

  • a.k.traper

    Oceniono 31 razy 9

    Najlepiej w takich przypadkach beknąć, pierdnąć i jeść dalej a potem wyrzygać.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX