Przepisy kulinarne

PARTNER SERWISU: Kuchnia

Montalcino i wino. Toskania od winnicy do winnicy

Krystyna Naszkowska
2007-05-01, ostatnia aktualizacja 2006-01-06 13:07

Na pagórkach pod wygasłym wulkanem leżą ni to wioski, ni to miasteczka, zatopione w winnicach. Ich gospodarze otwierają przed nami swoje piwnice

Carlo Cignozzi z Il Paradiso di Frassina karmi winorośl muzyką
Fot. Krystyna Naszkowska
Carlo Cignozzi z Il Paradiso di Frassina karmi winorośl muzyką
Posiadłość rodziny Sesti w Castello di Arigiano
Fot. Krystyna Naszkowska
Posiadłość rodziny Sesti w Castello di Arigiano

Fot. Krystyna Naszkowska
Montalcino to połączenie słów monte - góra - i licinus - rodzaj wiecznie zielonego dębu. I taka jest cała okolica wokół tego miasteczka - górzysta i zadrzewiona.

***

Ulokowane na wznoszącym się na ok. 100 m wzgórzu Montalcino jest widoczne z daleka. Ale trzeba się doń wybrać specjalnie, bo choć leży zaledwie 40 km od Sieny i 100 km od Florencji, nie wiedzie tędy autostrada. Zresztą temu położeniu na uboczu zawdzięcza Montalcino swoje istnienie. Kiedy sąsiedzkie miasta toczyły ze sobą wojny, Fortezza broniąca doń dostępu stanowiła ostatnie schronienie dla okolicznych mieszkańców. Jedna z legend mówi, że podczas kolejnej wojny obrońcy Fortezzy byli już bardzo wyczerpani i bladzi, więc posmarowali twarze czerwonymi winogronami i tak pokazali się na jej szczycie, by udowodnić, że dobrze się miewają. Stąd nazwa brunello - od ich ogorzałych twarzy, a także lokalna nazwa szczepu winorośli Sangiovese, z których powstaje słynne wino Brunello.

Wybudowana w 1381 r. kamienna forteca nigdy nie została zdobyta, a jej potężne, wysokie mury wciąż pozostają nietknięte. Wzdłuż nich biegnie wąska, zabezpieczona barierkami ścieżka, a kto wespnie się po drabinie na jedną z czterech wieżyczek (odradzam cierpiącym na lęk przestrzeni!), zobaczy Sienę, a przy dobrej pogodzie także Florencję i Morze Liguryjskie. Wewnątrz rozległy kwadratowy dziedziniec - tu gromadzili się przed wiekami uciekinierzy. W części pogrubionych murów mieszkał kiedyś dowódca obrony, dziś zajmuje je kustosz. Jest tu również kawiarnia i enoteca (sklep z winem i miejsce degustacji trunków) oraz mała kaplica z XI w.

Wstęp na mury 3,5 euro, ale warto, bo widok stąd jest oszałamiający

http://www.enotecalafortezza.it

***

Montalcino powstało w X w., ale większość budowli pochodzi z wieku XII. Jego zewnętrzne mury (ok. 4 km) można obejść w godzinę. Do miasteczka wiedzie sześć bram. Place i wąziutkie ulice to wznoszą się, to opadają. Czasem te spadki są tak duże, że gdyby nie przymocowane do budynków poręcze, trudno byłoby się poruszać. Ale za to z każdego niemal miejsca w prześwitach ulic można podziwiać przepiękną okolicę - wzgórza i doliny porośnięte winnicami i lasami.

Montalcino ma 17 kościołów, łącznie z barokową katedrą pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny dumnie wznoszącą się w samym centrum. To najmłodsza świątynia w mieście, z końca XVI w. Była parę razy przebudowywana, stąd - mimo iż najokazalsza - nie jest największą atrakcją. Jest nią za to niewielki kamienny kościół z XIII w. pod wezwaniem św. Augustyna na Piazza di Agostino - czysty gotyk z dwiema wysokimi wieżami. Niestety, od dziesięciu lat trwa remont i zwiedzanie jest niemożliwe.

Niedrogi, a wykwintny obiad można zjeść w samym centrum Montalcino, U Roberty i Antonia. Tylko uwaga na niskie drzwi! Restauracja mieści się bowiem w XII-wiecznym kamiennym domu. Pomieszczenia są nieduże, okna malutkie, a sufit podtrzymują gigantyczne drewniane belki. Przystawka i drugie danie - ok. 15 euro. Tyle że w Montalcino nie ma obiadu bez wina, wokół którego wszystko się kręci. A dokładnie wokół Brunello di Montalcino (od zeszłego roku nazwa zastrzeżona tylko dla tego regionu Toskanii).

Blisko 70 proc. z 6 tys. mieszkańców Montalcino żyje właśnie z wina. Pracują w okolicznych winnicach i winiarniach. Na każdej uliczce co krok enoteca i co najmniej kilka sklepów z winem.

- Brunello to arcydzieło, Ferrari wśród win - mówią w Montalcino. Moda na nie przyszła w 1980 r., kiedy jako pierwsze we Włoszech otrzymało znak DOCG (kontrolowanego i gwarantowanego oznaczenia pochodzenia). A samo miasteczko stało się popularnym celem turystyki winiarskiej. W latach 80. był tu jeden hotel z 15 pokojami, dziś jest ich kilka, a dodawszy kwatery w winnicach, znajdzie się nocleg dla 6 tys. osób.

Butelka Brunello w winnicy - od 25 euro

http://www.consorziobrunellodimontalcino.it

***

Połowa okolicznych winnic to niewielkie - do 3 ha - plantacje na pagórkach, tylko 9 proc. zajmuje więcej niż 50 ha (ziemia jest piekielnie droga - hektar winnicy kosztuje 350-400 tys. euro). O wyjątkowym smaku wina decydują szczególne warunki: śródziemnomorski klimat (do morza jest 40 km), opady tylko wiosną i jesienią oraz słoneczne i suche lata. Wygasły wulkan Monte Amiata (ponad 1700 m n.p.m.), chroni okolice przed gradobiciem i gwałtownymi burzami.

Tę część Toskanii najlepiej zwiedzać jeżdżąc po winnicach w promieniu ok. 10 km od Montalcino (w sumie ok. 24 tys. hektarów, z czego 3 tys. to wzgórza pokryte winnicami - to tzw. rejon produkcji wina Brunello). Właściciele są gościnni i serdeczni - chętnie oprowadzą po gospodarstwie i poczęstują winem. Większość mieszka tu z dziada pradziada, ale jest też sporo przybyszy, którzy uznali, że uprawa winorośli to znacznie lepszy pomysł na życie niż praca w wielkim mieście (są wśród nich m.in. byli prawnicy, biznesmeni, pisarz, dyrektor opery, inżynier budowlany).

Winiarskie siedziby znajdziemy najczęściej w malutkich miejscowościach, jak choćby w Sant Angelo in Colle położonym na wzgórzu 10 km od Montalcino. Ni to wioska, ni to miasteczko, liczy ok. 200 mieszkańców. Wąskie uliczki, dwie restauracje i cztery gotyckie kościoły (ale ksiądz tylko jeden - co niedzielę odprawia nabożeństwo w innej świątyni). W centrum wznosi się kamienny pałac z XIV w. rodziny Franceschi, właścicieli otaczającej wzgórze winnicy, jednej z największych w rejonie (ponad 300 ha).

Na głównym placyku obok restauracji jest oczywiście enoteca i sklep z winem. Kiedy kelnerka przynosi nam kieliszki, na dnie każdego widać odrobinę czerwonego płynu. - Mycie detergentem pozostawia obcy zapach. Dlatego opłukujemy jeszcze szkło winem, które goście zamawiają, żeby nic nie zakłócało smaku - wyjaśnia.

W Sant Angelo in Colle nie ma hotelu, ale można wynająć pokój lub zamieszkać w winnicy rodziny Franceschi - znacznie taniej i bardziej swojsko, tydzień dla jednej osoby kosztuje 150 euro

Masz ochotę na muffiny?

Muffiny można robić na tysiące sposobów - zobacz co wybrał mistrz kuchni, Adam Chrząstowski. Obejrzyj wideo!