Czekolada

Szczególnie upodobali ją sobie zakochani i sfrustrowani. Czekolada jest luksusem, a byłaby ideałem, gdyby nie kilka "ale".

Historia czekolady jest długa. W jej tworzeniu mają udział przedstawiciele najróżniejszych nacji, w tym wielu sławnych ludzi - królowie, książęta, podróżnicy. Początki jak zwykle owiane są mgłą tajemnicy.

Wymyślne tortury

"Nowoczesna" czekolada powstała dopiero w XIX w. W formie zupełnie innej znana była prawdopodobnie już od czasów azteckich. Do Europy sprowadził ją Krzysztof Kolumb (nie wszyscy są co do tego zgodni). Od tego czasu zmieniły się receptury i opakowania, a wiele krajów uważa ją za swój wyrób narodowy.

Początki produkcji to Hiszpania końca XVI w. Sto lat później zaczęto jeść tzw. hiszpańskie rolki, czyli czekoladę zwijaną w wałek. Dopiero w roku 1750 czekolada dotarła do Szwajcarii. W 1875 r. Daniel Perer wyprodukował mleczną czekoladę, ale to Włosi dodali do niej migdały i orzechy laskowe. Pierwsza tabliczka czekolady produkowanej na skalę przemysłową powstała w 1819 r. właśnie w Szwajcarii. Pół wieku później pojawiły się bombonierki. Do autorstwa opakowań przyznają się z kolei Belgowie.

Droga do zrobienia czekolady jest długa. Na początku trzeba przetworzyć ziarno kakaowe tak, żeby otrzymać z niego masę i masło kakaowe. Razem z cukrem i (choć nie zawsze) mlekiem w proszku, tłuszczem, wanilią miesza się je i miksuje: wiele godzin i w wysokiej temperaturze. Później składniki trafiają do młynka, a następnie do formy i tam stygną. Cały proces trwa kilkadziesiąt godzin. Koneserzy preferują czekoladę bardzo skondensowaną, w której kakao stanowi ponad połowę zawartości.

Tuczący afrodyzjak

Z powodu dużej zawartości cukru i tłuszczu czekolada jest niezwykle kaloryczna. Zależnie od rodzaju i dodatków tabliczka może dostarczyć organizmowi 535-590 kcal. Żywieniowcy podkreślają, że zawiera magnez, którego poziom w organizmie obniża się z powodu stresu czy picia alkoholu. Jedzenie czekolady jest dość skutecznym sposobem na uzupełnienie jego braku. Dostarcza ona także trochę żelaza i potasu. W tabliczce zawarta jest teobromina, która ma działanie pobudzające, nieco zbliżone do kofeiny. Badania wykazały w niej też obecność fenyloetyloaminy - taką samą substancję produkuje mózg wtedy, kiedy ktoś jest zakochany. Okazuje się więc, że czekolada nie tylko tuczy, lecz także sprawia przyjemność duchową. Dlatego też tak często ofiarowuje się czekoladę w prezencie, a jej zajadanie poprawia humor.

Biała nierasowa

Kolor i smak czekolady zależą od tego, jakiego ziarna użyto do jej produkcji. Jednak tak naprawdę, ostatecznie decydują o tym klienci: jeśli chcą jeść czekoladę białą (choć wielu odmawia jej w ogóle miana czekolady), to będą taką mieli, jeśli wybiorą mleczną lub gorzką - też taką dostaną. Prawdopodobnie najbardziej ulubionym smakołykiem na świecie jest czekolada mleczna. Różni się ona jednak znacznie w zależności nie tylko od kraju produkcji, ale także od preferencji i tradycji producenta. Również zależnie od gustów, a także inwencji wytwórców, komponowane są nadzienia do czekolad i pralinek. Są trzy główne kategorie. Pierwsza to mieszanka śmietany i masła; wraz z cukrem wypełnia często czekoladki belgijskie. Druga - praline - to połączenie orzechów laskowych i migdałów, zatopionych w masie toffi i zmiażdżonych. Trzecia - o nazwie ganache - powstaje z kakao, śmietany i czasem masła. Do tego wszystkiego dorzucać można rozmaite dodatki.

Walka karnawału z postem

Czekoladzie trudno się oprzeć. Z badań wykonanych przez Instytut Gfk Polonia wynika, że cieszy się ona wielkim respektem u Polaków: 58 proc. ankietowanych przyznało się, że bardzo lubi czekoladę, zaś 40 proc. - że lubi ją niespecjalnie. Nieco większymi łasuchami są kobiety, a żadnego znaczenia nie ma w tej sprawie wykształcenie. Apetyt na te słodycze spada z wiekiem. Niemal trzy czwarte nastolatków i 20-latków, ale już nawet nie co druga osoba starsza uwielbiają czekoladę. Są i tacy, którzy nie wyobrażają sobie życia bez słodkiej tabliczki. To przede wszystkim studenci (wśród nich 79 proc. to zdeklarowani zwolennicy), pracownicy umysłowi (66 proc.) i gospodynie domowe (65 proc.) oraz mieszkańcy południowo-zachodniej części kraju (72 proc.). Najbardziej obojętnie mijają wypełnione nią półki sklepowe właściciele firm, profesorowie, menedżerowie (wśród nich tylko 43 proc. bardzo ją lubi), a także mieszkańcy Polski środkowej (51 proc.).

U statystycznego Polaka widać silną, choć nie do końca skuteczną walkę rozumu z łakomstwem. Ci, którzy postanowili się zdrowo odżywiać, przeważnie twierdzą, że nie za bardzo lubią czekoladę. Pozostali natomiast w większości za nią przepadają. Ankietowani zdają sobie sprawę z tego, jak bardzo kaloryczna jest czekolada. Ogromna większość tych, którzy chcą przytyć (72 proc.), deklaruje, że czekolada jest naprawdę smaczna. Planujący zrzucenie paru kilogramów też ją lubią, ale mają większe wątpliwości: 55 proc. zdradza, że ma apetyt na słodkie tabliczki, a 41 proc. przekonuje, że nie zanadto je lubi. Wbrew pozorom czekolada nie mieści się w codziennym menu polskich domów. Każdego dnia je ją tylko co 20 respondent. Zazwyczaj sięga się po nią raz na tydzień (27 proc. zapytanych). Aż 8 proc. osób zarzeka się, że nigdy nie daje się skusić.

Metoda "na skubnięcie"

Niewykluczone, że zawarta w czekoladzie fenyloetyloamina rzeczywiście działa, bo mężczyźni i kobiety odpowiadali na wiele pytań ankieterów dokładnie tak samo. Ilość zjadanej czekolady nie tyle zależy od dochodów, ile od trybu życia i wieku: sześć, siedem razy więcej studentów niż emerytów dzień po dniu sięga po czekoladę. Najbardziej zagorzałymi jej przeciwnikami są rolnicy (17 proc. ankietowanych z tej grupy nigdy jej nie je). Pytając dalej o to, kto nie wyobraża sobie dnia bez czekolady, Instytut Gfk Polonia otrzymał zaskakujące odpowiedzi. O ile aż 8 proc. osób samotnych jada ją każdego dnia, to ani jedna osoba rozwiedziona lub owdowiała nie próbuje się przy jej pomocy pocieszyć. Z drugiej jednak strony, największymi konsumentami czekolady są duże, pięcioosobowe lub większe gospodarstwa domowe (też 8 proc. wskazań), a na szarym końcu plasują się jedno- i dwuosobowe (1 proc.). Ortodoksi żywieniowi - racjonalne jadłospisy, wyliczone kalorie - bardzo rzadko pozwalają sobie na odrobinę słodkiego szaleństwa. Zdarza im się odskubać kawałek tabliczki, ale nie za często, najwyżej raz na kilka tygodni (38 proc.). Tylko 2 proc. przyznaje się, że "odskubuje" trochę każdego dnia.

Konsumenci znaleźli jeszcze inny sposób na zachowanie linii (nie wiadomo, jak skuteczny): kupić produkt light. Panie prowadzące dom nie mają przekonania do tych słodyczy. Trzy czwarte z nich zarzeka się, że nigdy nie wkładają czegoś takiego do koszyka. Tylko 1 proc. ankietowanych kupuje czekolady light kilka razy w tygodniu. Rzadziej Polki zaopatrują się w kawę i cukier w tej wersji.

Więcej o: