Dzieci i śmieci

Z okazji Dnia Dziecka proponuję kulinarny koncert życzeń. Frytki z keczupem? Proszę bardzo!
O tej porze roku trudno znaleźć dobre mączyste ziemniaki, ale dostępna w supermarketach odmiana fianna spokojnie się nada. Frytka powinna być chrupiąca, rumiana z zewnątrz i puszysta w środku. Kroję ziemniaki w grube słupki i mocno rozgrzewam olej rzepakowy. Dobrze osuszone wrzucam partiami, by nie studziły tłuszczu. Blanszuję je w oleju, smażę kilka minut, wyjmuję, nim zaczną się złocić, osuszam na papierze. Tuż przed podaniem ponownie rozgrzewam olej, teraz mocniej. Drugie smażenie jest krótsze i służy zrumienieniu. Domownicy rzucają się na gorące frytki z entuzjazmem.

Dzieci i babcia maczają je w keczupie bio, my - w majonezie wymieszanym z ostrą papryką chile chipotle adobado z puszki. Osobiście inicjuję niepoprawne politycznie hamburgery. Ponieważ bojkotujemy watowate bułki i w domu jest tylko żytni chleb, można zarzucić niezgodność z obowiązującym na mieście wzorcem. Dzieci wchodzą w opcję mini - gorący mieloniak z patelni i małosolny ogórek. Ja dogadzam sobie maksymalnie. Miksuję krem z pieczonej papryki bez skórki, orzechów, natki, kuminu i czosnku. Jeśli ktoś się spieszy, może w zastępstwie użyć dobrej jakości ajwaru (bałkańskiej pasty z bakłażanów i papryki). Osobno mieszam utarty cheddar z majonezem i odrobiną posiekanej papryki jalapen~o. Jedną kromkę smaruję grubo kremem białym, a drugą czerwonym. Pomiędzy kromki pakuję plastry konserwowych ogórków, pomidorów, sałatę i kotleta. Żeby to utrzymać, potrzebne są obie ręce. Sosy spływają mi po paluchach i tylko mruczę z zadowolenia.

Wybór odmiany kotleta jest marginalny. Może być klasyczny wieprzowy mielony scalony bułką namoczoną w mleku i jajem, doprawiony podsmażoną cebulką. Lub amerykański z chudej wołowiny, który smakuje najlepiej lekko niedopieczony lub wzbogacony grillowanym plastrem boczku. Jagnięcy z surową cebulą, miętą i chili albo wegetariański ze zmielonej ugotowanej ciecierzycy czy soczewicy. Liczy się rumiany kruchy wierzch i soczysty środek. I kilka frywolnych dodatków. Zamówienie na pizzę można by było zrealizować przez telefon. Ale oferta w mojej okolicy jest beznadziejna. Nie mając pieca opalanego drewnem ani nawet świeżych drożdży, sięgam po grecki wariant - mrożone drożdżowe placki pita. Sos pomidorowy można zrobić naprędce lub wykorzystać keczup La Bio Idea, bo jest bardzo delikatnie doprawiony i nie ma sztucznych zagęszczaczy. Wierzch to pole do improwizacji.

Podążając tropem greckim, układam na sosie grillowane plastry bakłażanów, pomidory, sypię oregano i trochę fety. Po upieczeniu kładę na wierzchu listki rukoli (na zdjęciu). Zamiast pity można wziąć gotowe biospody z żytniej mąki. Lekceważony przez dorosłych kisiel u młodych plasuje się wysoko. Nie, nie sięgam po gotową torebkę. Nie lubię sztucznego aromatu i nie budzą mojego entuzjazmu jaskrawe kolory. Wlewam do garnka 0,75 l soku wyciskanego z wiśni firmy Teso. Smak owoców jest niepodważalny. W dodatkowym pół szklanki zimnego soku roztrzepuję 30 g (2-3 łyżki) mąki ziemniaczanej i gdy sok wrze, wlewam do niego zawartość kubeczka. Gotuję przez pięć minut, mieszając. Wzorem babci Bronisławy ścieram na tarce jabłko i dodaję do ciepłej leguminy. Przypominam, że budyń powstaje tak samo, tyle że zamiast soku używa się doprawionego wanilią lub czekoladą mleka.

A przemysłowa torebka nawet nie skraca czasu przygotowania. Frytki, hamburgery, pizza, kisiel nie są zdrową żywnością, więc idealnie wkomponowują się w przyjemnościowy program Dnia Dziecka. Domowe śmieciowe jedzenie ma prawdziwy smak, prawdziwe kolory, niczego nie udaje. A ponieważ kulinarne przyzwyczajenia kształtujemy od dzieciństwa, może lepiej zamiast iść w niedzielę na festyn, zostać w domu i trochę razem pogotować. Wśród ulubionych dań Polaków bardzo wysoko plasują się rosół i pomidorowa. Niech to nie będzie rosół z kostki i pomidorowa z torebki.

Domowe paluszki rybne

350 g filetów z dorsza

biała część pora (ok. 150 g)

3 łyżki masła

2 łyżki posiekanej naci pietruszki

2 łyżki posiekanego szczypiorku

4 łyżki śmietany kremówki

sól, pieprz, gałka muszkatołowa

jajko

bułka tarta do panierowania

olej do smażenia

Rybę oczyścić z ości i drobno posiekać. Pora pokroić w paseczki i udusić na maśle, aż do całkowitej miękkości. Wymieszać w misce rybę, usmażone pory, zieleninę, kremówkę i przyprawy. Wyrobić dokładnie ręką, pozwoli to sprawdzić, czy nie została żadna ość. Odstawić masę do lodówki, by lekko stężała. W jednym naczyniu roztrzepać jajko, do drugiego nasypać bułkę tartą. Formować z masy rybnej podłużne wałki (masa może być miękka, panierka ją zespoli). Obtaczać w bułce tartej, w jajku i ponownie w bułce. Smażyć na gorącym oleju ze wszystkich stron. Podawać z sosem jogurtowym z kaparami i cytryną.

Więcej o: