Wyznawcy bekonu

Bekonowy błyszczyk do ust, odświeżacz powietrza o zapachu bekonu, poduszka w poszewce z charakterystycznym biało czerwonym wzorem, koszulka z napisem "Kocham bekon", a na obiad - bekon w czekoladzie. Krzywicie się? Nie. Oto nadciąga rzesza wyznawców bekonu.
Tłusty przedmiot pożądania

Bekon to nic innego niż doskonale znany nam wszystkim kawałek, tłustego, wieprzowego mięsa. Dość popularny w kuchni polskiej. Tłustszy i tańszy, wycinany jest z części brzusznej świni. To właśnie ten wygląda charakterystycznie jak biało czerwony przekładaniec. Chudszy wycinana się np. ze schabu środkowego czy polędwicy i bywa, że dodatkowo okrawa z tłuszczu. Oba odpowiednio przyprawione - upieczone bądź uwędzone są niezwykle smaczne i aromatyczne. I nie znam chyba nikogo (oprócz zaprzysięgłych wegetarian oczywiście) którzy od czasu do czasu nie skuszą się na smakowity kawałek.

Ale dla niektórych bekon już dawno przestał być zwyczajnym kawałkiem mięsa zamieniając się w przedmiot swoistego kultu.

I love Bacon

Sławę i oddanych wyznawców bekon zyskał na przełomie lat 80 i 90 ubiegłego wieku. W czasach, kiedy to do głosu doszli propagatorzy diet wysokoproteinowych. Takich jak na przykład, popularna także w Polsce, Dieta Atkinsa. Oczywiście w USA, Kanadzie i Wielkiej Brytanii. Pewnie dlatego, że to najwięksi konsumenci tego przysmaku (wszyscy znamy przecież angielskie śniadania, obowiązkowo z kilkoma plastrami zesmażonego, chrupiącego bekonu). Kult rozwinął się dzięki grupie zapaleńców, którzy zaczęli propagować swą miłość do bekonu. Zakładali kluby miłośników bekonu, w których wymieniali się przepisami na coraz to wymyślniejsze (i dziwniejsze) dania z bekonem w roli głównej. Organizowali różnego rodzaju wydarzenia pseudoartystyczne, a nawet pisali książki o swej miłości do biało czerwonego plasterka.

Modny gadżet

Rozwojowi bekonowego szaleństwa z pewnością dopomogli pomysłowi producenci najróżniejszych gadżetów, którzy natychmiast zwietrzyli koniunkturę i zapach tłustego bekonu zamienili w tłuste portfele.

Dziś bez trudu kupisz nie tylko odświeżacz powietrza, który wygląda jak plaster bekonu, ale też nim pachnie. Bekonowe mydło, które pozostawi na skórze zapach wędzonego boczku, bekonowe plastry opatrunkowe, albo chodniczek łazienkowy, który wygląda jak ułożony z pasków bekonu. Są nawet bekonowe miętówki i bekonowy syrop do kawy. Wszystko, czego zapragniesz. Dzięki tym produktom i ich reklamom beconmania zyskała nowy, komercyjny wymiar i zdobyła jeszcze więcej wyznawców.

Boczek w sieci

Dopomógł jej także rozwój Internetu. Zniknęły granice, bo bekonowe szaleństwo przeniosło się do sieci. Powstały blogi wielbicieli boczku. Na forach i portalach społecznościowych użytkownicy przekonują się nawzajem o wyższości bekonu nad innymi formami mięsa. Fanatycy twierdzą, że tłusty kawałek mięsa nadaje się do prawie każdej potrawy. Z dnia na dzień powstaje coraz więcej blogów bekonowych smakoszy (baconunwrapped.com, bacontoday.com) a także sklepów z bekonowymi gadżetami (www.cvwine.com, www.mcphee.com) .

Mania po polsku

Jak dotąd szaleństwo zdaje się oszczędzać Polskę. Choć i u nas nie brakuje wielbicieli tego przysmaku. Jajecznica na boczku u niejednego powoduje wydzielanie się większej ilości soków trawiennych. Lubimy też pieczony z czosnkiem i majerankiem. Sam, na kanapce i jako składnik różnych potraw. Ale ciągle daleko nam do beconmanii.

Chociaż i w Polsce miłośnicy boczku mają swój klub. I to działający nieprzerwanie od 1999 roku w podkrakowskich Mogilianach pod nazwą Towarzystwo Przyjaciół Boczku. Jego członkowie mają swój hymn. I raczą się różnymi potrawami z boczku. Nie wykracza to jednak poza jedzenie. A w statucie organizacji założyciele napisali, że ich celem jest "celebrowanie i spożywanie boczku ( ) w różnych, co najmniej w trzech postaciach.." Dlaczego? - bo to jedyna mięsna potrawa "nieskażona pomysłami udoskonalenia poprzez nowoczesną, a wątpliwą w oczach członków technikę."