Blog tygodnia: Ziołowy zakątek

Lubię potrawy, które są dobrze przygotowane, aromatyczne, ale eleganckie, cenię zrównoważoną obecność ziół i przypraw. Jak wielu osobom bliska jest mi lekka kuchnia śródziemnomorska, nie pogardzę też ciekawymi, orientalnymi smakami.
W jaki sposób wybierasz potrawy, które trafiają na Twój blog?

Staram się dobierać przepisy po pierwsze sprawdzone - takie które przygotowałam i wypróbowałam (chociaż czasem podaję i takie które się nie udały). Początkowo zamieszczałam prawie wszystko. Teraz dobieram przepisy staranniej, staram się prezentować to, co według mnie jest ciekawe, wyjątkowo smakowało mi lub osobom z mojego otoczenia, albo. wiąże się z jakąś historią. W końcu to blog, a więc dla mnie zapiski (około)kulinarne, a nie tylko zbiór przepisów.

W gotowaniu stawiasz na eksperymentowanie czy dokładnie trzymasz się przepisów?

Właściwie to pytanie na które można odpowiedzieć jednym zdaniem: stawiam na eksperymentowanie, ale ze sporą szczyptą doświadczenia i rozsądku - chociaż nie zawsze wychodzi.

Jednak wydaje mi się, że na początku nauki gotowania dobrze jest wybrać sprawdzone przepisy i po prostu się ich trzymać. Uważam, że nie ma ludzi, którzy nie potrafią gotować: są tylko złe przepisy albo nieodpowiednie składniki. Z czasem zaczęłam eksperymentować szukając oryginalnych połączeń albo wprost przeciwnie: modyfikując przepis tak, aby pasował do odpowiadających mi smaków. Jednak szczególnie ostrożna jestem piekąc pieczywo - staram się trzymać podanych w przepisach proporcji składników, które odmierzam wagą. Pieczenie to trochę inna kategoria, niż gotowanie potraw, nie czuję się na tyle pewna aby zasadniczo zmieniać proporcje ciasta (zwłaszcza chlebowego).



Jaki kulinarny autorytet zaprosiłabyś do swojej kuchni?

Oj.. moja kuchnia jest malutka i ciężko byłoby zaprosić drugiego kucharza. Ale jeśli chodzi o to, czyjej pracy chciałabym się przyglądać, to jeszcze rok temu powiedziałabym bez wahania: Jamiego Oliviera!? Choć przyznam, że nigdy nie oglądałam jego programów telewizyjnych, ale zaczynałam gotować z jego książkami i jestem pod wrażeniem jego dopracowanych przepisów, na których po prostu można polegać w każdej sytuacji. Teraz jednak myślę, że chciałabym zobaczyć przy pracy mistrza piekarskiego Hammelmana, podczas gdy formuje zręcznymi dłońmi jeden ze swoich dekoracyjnych chlebów.. dla mnie jest to człowiek skromny, z wielką wiedzą i pasją - z pewnością obserwowanie go byłoby wielką i pouczającą przyjemnością

Jakie smaki są Ci najbliższe?

Trudno to określić. Początkowo byłam zafascynowana aromatyczną kuchnią wschodu potem prostą kuchnią włoską. Teraz lubię potrawy, które są dobrze przygotowane, aromatyczne, ale eleganckie, cenię zrównoważoną obecność ziół i przypraw. Jak wielu osobom bliska jest mi lekka kuchnia śródziemnomorska, nie pogardzę też ciekawymi, orientalnymi smakami. Smakuje mi to, co jest przygotowane ze świeżych oraz właściwie doprawionych składników: odpowiadają mi raczej proste smaki niż przytłaczająca ilość dodatków.



Czego nigdy na pewno nie ugotujesz?

Nie wiem, naprawdę. Potrawy, które przygotowałam, to tylko szczyt kulinarnej góry lodowej i nie chcę się deklarować. Pewnie braknie mi sprzętu, umiejętności czy wiedzy, by przygotować wiele wyrafinowanych czy egzotycznych potraw, jednak nie ma rzeczy, która w jakiś szczególny sposób wyróżniałaby się w tej chwili. Myślę, że z pewnością nie wykorzystałabym mięsa zwierzęcia, które zagrożone jest wyginięciem, jednak nie za bardzo wyobrażam sobie sytuację w jakiej coś takiego miałoby nastąpić.

O jakim kulinarnym wyzwaniu marzysz?

Przede mną mnóstwo wyzwań i marzeń. Z pewnością chciałabym mieć możliwość podróży na Wschód, aby móc się zanurzyć w gwarze tamtejszych bazarów i wybierać mnóstwo, fantastycznych przypraw. Jednak póki co, raczej skromnie (a może wcale nie?) chciałabym ciągle się rozwijać, prowadzić coraz lepszego i coraz bardziej profesjonalnego bloga, zarówno pod względem treści jak i fotograficznej formy, który wielu osobom sprawi sporo radości, nie tylko ze smakowania, ale także z oglądania prezentowanych przeze mnie potraw.



Przepis Klaudyny: Zacuska

Fantastyczny przepis prosto z Rumunii na zacuskę który - pomimo że nieco zmodyfikownany pochodzi od mojej rumuńskiej koleżanki Anki V. Zacuska jest niezwykle uniwersalną kompozycją sezonowych warzyw: można podawać ją jako dip, chutney, dodatek do mięs, smarowidło do chleba lub wyjadać prosto z miseczki. Zapasteryzowana zacuska jest idealna na zimowe chłody.

(przepis na kilka słoiczków 250 ml)

1,5 kg bakłażanów

1,5 kg różnokolorowej łagodnej papryki

2-3 papryczki chilli

1 kg cebuli

1,5 kg pomidorów

0,5 l oleju

kilka ziaren czarnego pieprzu

kilka liści laurowych

sól, pieprz



Oryginalną zacuskę gotuje się około 5 godzin na gładką pulpę, ja gotowałam tylko 1,5 h, tak by było czuć kawałeczki warzyw. Kroimy bakłażany na kawałki, pieczemy w piekarniku w temperaturze 180-200C przez około 25 minut. Co jakiś czas mieszamy, aby się nie przypaliły. Na drugiej blasze pieczemy papryczki w skórce - co jakiś czas przekładamy je na drugą stronę, aby się zbytnio nie przypaliły. Po ostudzeniu, kroimy na połówki, wyciągamy nasionka, a potem kroimy na kawałeczki. Kiedy warzywa się pieką, kroimy pomidory w kostkę oraz szklimy cebulkę na patelni. Teraz potrzebujemy dużego garnka albo woka. Pomidory gotujemy z olejem przez około godzinę (na małym ogniu) dopóki sos się nie zredukuje. Następnie dodajemy cebulę, bakłażana, papryczki, pieprz, liście laurowe i gotujemy przez kolejne dwie godziny na małym ogniu często mieszając. Doprawiamy do smaku solą (nie za dużo). Część jemy od razu a część pasteryzujemy. Smacznego!

Znasz ciekawy blog kulinarny lub sam(a) taki prowadzisz? Pisz na adres ugotuj.to@gazeta.pl

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj tu: zaiolowyzaktek.blogspot.pl

Więcej o: