Blog tygodnia: Knedlik

Dzięki prowadzeniu bloga rozwinęłam się kulinarnie. Może niekoniecznie potrafię wzorcowo posługiwać się nożem i posiekać idealnie cebulę, ale nie boję się kulinarnych wyzwań.
Jakie były początki Twojego blogowania?

Wszystko zaczęło się nieco ponad cztery lata temu. Postanowiłam wówczas zupełnie spontanicznie uporządkować pozapisywane gdzieś na kartkach ulubione przepisy. Wystarczyło zaledwie kilka kliknięć, aby powstała niewielka internetowa książka kucharska. Początkowo blog prowadziłam tylko na swój użytek. Nie sądziłam, że kogoś innego mogą interesować zapisane przeze mnie przepisy. Dopiero później, kiedy znienacka na blogu zaczęły pojawiać się pierwsze komentarze, zdałam sobie sprawę, że mam czytelników! Wtedy tak naprawdę zaczęła się moja wielka blogowa przygoda. Knedlik powstał w czasie, kiedy w polskiej blogosferze blogi kulinarne były zupełnie nieznane. Razem z kilkoma autorami blogów, których można policzyć na palcach jednej ręki, przecieraliśmy szlaki. Moje pierwsze wpisy traktuję dziś z przymrużeniem oka. Proste, codzienne potrawy, pierwsze na szybko pstrykane zdjęcia. Dziś do umieszczanych na blogu przepisów podchodzę nieco inaczej. Staram się pokazywać potrawy smaczne i apetycznie wyglądające. Mam nadzieję, że mi się to udaję, chociaż nie ukrywam, że cały czas się uczę.

Czy blog zmienił coś w Twoim życiu?

Przede wszystkim utwierdził mnie w przekonaniu, że gotowanie jest moją wielką pasją, a blogowanie, w sensie samego pisania o jedzeniu, wielkim hobby. Chociaż zdarzają mi się krótsze lub dłuższe przerwy w pisaniu, to wystarczy jeden niewielki impuls - nowa książka kucharska, ciekawe połączenie smaków, obiad w nieznanej dotąd restauracji, a z nową energią wracam do regularnych wpisów. Dzięki Knedlikowi rozwinęłam się kulinarnie. Może niekoniecznie potrafię wzorcowo posługiwać się nożem i posiekać idealnie cebulę, ale nie boję się kulinarnych wyzwań. Za sprawą bloga przez pewien czas aktywnie działałam w międzynarodowej grupie Daring Bakers, z zapałem przygotowując wypieki według przepisów, których długość i skomplikowanie niejednokrotnie przyprawiały o zawrót głowy. Ale za to wiem, jak smakuje Filbert Gateau i ile warstw ma klasyczny Tort Dobos. I jeszcze jedno, chyba najważniejsze. Przez ostatnie cztery lata sukcesywnie odkrywałam, że gotowanie cieszy tylko wówczas , jeśli ma się dla kogo (lub z kim) przygotowywać wszystkie te fantastyczne potrawy. Bo jedzenie to coś znacznie więcej niż to, co znajduje się na talerzu. W jedzeniu najważniejsze jest spotkanie. Potrawy na stole oraz doświadczenia, które każdy przynosi ze swojego świata, tworzą harmonijną całość. W ten sposób gotowanie staje się najdoskonalszą formą relacji z innymi. To myśl przewodnia Knedlika.

 

Jakie jest największe marzenie blogera kulinarnego?

Jakie jest marzenie każdego blogera, tego niestety nie wiem. Trzeba zapytać każdego z osobna. Ja natomiast życzyłabym sobie, aby zawsze był ktoś, kogo interesowałoby to, co piszę.

Na blogu promujesz kuchnię polską. Co w niej najbardziej lubisz?

Różnorodność smaków. Kuchnia polska niezmiennie mnie zaskakuje. To fantastyczna skarbnica potraw i produktów regionalnych, które nie ustępują w niczym potrawom kuchni zachodniej. Ostatnio miałam okazję przyjrzeć się bliżej kuchni śląskiej i przyznać muszę, że bogactwo jej smaków bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło, a lekką wersję oberiby, śląskiej zupy z kalarepki, wpisałam już na stałe do mojego wiosennego menu.



Najtrudniejsza potrawa, jaką przygotowałaś?

Najważniejszą szkołę gotowania dostałam, kiedy dołączyłam do grupy Daring Bakers. Generalnie przyznać się muszę do tego, że nie jestem zbyt precyzyjna. Dlatego też najtrudniejsze są dla mnie potrawy, które wymagają dokładności - wszelkiego rodzaju kunsztowne ozdoby wycinane z czekolady, karmelowe esy-floresy, skomplikowane wzory z bitej śmietany i kremu czy wielowarstwowe torty. Dopiero udział w wyzwaniach grupy dał mi impuls do zmierzenia się ze swoimi kulinarnymi demonami. Okazało się, że potrafię sobie poradzić i z takim wyzwaniem, jakim jest przygotowanie deseru Filbert Gateau - wielowarstwowego tortu, którego bazą jest orzechowy biszkopt, przełożony maślanym kremem, pokryty morelową glazurą i oblany czekoladową polewą. Niby nic trudnego, ale przygotowanie wielu warstw idealnie równego biszkoptu, poprzez równomierne pokrycie kremem i glazurą, no i na koniec błyszczącą polewą, jak widać do dziś napawa mnie dumą.

Smak, który zapamiętasz na całe życie?

Pewnie nie będę oryginalna mówiąc, że jest to smak wyniesiony z rodzinnego domu, pamiętany jeszcze z dzieciństwa. W moim domu zawsze najważniejszym kulinarnie świętem była Wigilia. Jednym ze stale obecnych punktów wigilijnego menu był barszcz czerwony z uszkami. Uszka zawsze przygotowywałyśmy dzień wcześniej z mamą i siostrą. To była prawdziwa taśma produkcyjna! Najważniejszy jednak był barszcz. Intensywnie czerwony, aromatyczny, pachnący czarnym pieprzem i burakami, idealna równowaga pikantności, słodyczy i kwaskowatości. Niestety, tak jak w przypadku wielu idealnych smaków nie sposób go odtworzyć samemu, choć oczywiście próbowałam wielokrotnie. Za każdym razem zupa była udana, ale nigdy identyczna.



Od czego warto zacząć naukę gotowania?

Najłatwiej zacząć od potraw prostych, dobrze znanych, wyniesionych z domu. Po pierwsze proste smaki są po prostu najlepsze. Po drugie przy prostych potrawach trudno się pogubić. Tym bardziej też doradzam niewprawionym kucharzom dokładne trzymanie się przepisu. Wbrew obiegowej opinii o konieczności inwencji i improwizacji w kuchni, gotowanie to czynność wymagająca precyzji. Czas na eksperymentowanie przychodzi wraz z doświadczeniem.



Przepis Karoliny: Pesto z pietruszki

pęczek natki pietruszki

3 ząbki czosnku

60 g płatków migdałowych

2 łyżki tartego parmezanu

100 ml oliwy z pierwszego tłoczenia

sól

pieprz

250 g penne pełnoziarnistego



Wszystkie składniki umieścić w blenderze (lub moździerzu), zmiksować na jednolitą masę (sos powinien być dosyć gęsty), w razie potrzeby dodać więcej oliwy/płatków migdałowych. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Makaron ugotować według przepisu podanego na opakowaniu. Wymieszać z przygotowanym wcześniej sosem. Posypać tartym parmezanem . Udekorować płatkami migdałów.

Chcesz wiedzieć więcej? Zajrzyj tu: knedlik.pl

Znasz ciekawy blog kulinarny lub sam(a) taki prowadzisz? Pisz na adres ugotuj.to@gazeta.pl

Więcej o: