Jak młody bób

Jaki bób Polacy jedzą najczęściej? Dojrzały, szary i rozmemłany. Brzmi nieciekawie, choć smakuje pysznie! Bobowi podjadacze kochają go jeszcze za to, że w tej postaci daje się wyciskać prosto do buzi. Może jednak przekonają się do ziarenek młodych i zielonych?
Taki właśnie młody bób, często kupowany jeszcze w strączkach, preferują smakosze. To bardzo wdzięczny materiał do kulinarnych eksperymentów.

- Jest pięknym zielonym dodatkiem do mięs i sałatek. Świetnie się sprawdza w połączeniu ze słonym boczkiem, w warzywnych ragout, czy w postaci purée z miętą do kotlecików jagnięcych - wylicza Agata Wojda, szefowa kuchni warszawskiej restauracji Opasły Tom PIW-u. W polskiej tradycji jest inaczej. Bób zwykle kupujemy w woreczkach, gdy jest już dojrzały, gruby oraz pękaty. Potem go po prostu gotujemy i zjadamy.

- Taki bób smakuje jak fasola. Choć pyszny, to zupełnie nie nadaje się do czarowania w garnkach - mówi Agata Wojda.

A że czarować lubi, w przepisach, którymi dzieli się z czytelnikami "Kuchni", wykorzystuje tylko młody bób. Podkreśla, że trzeba go zblanszować i obrać.

Pani Agata podsuwa także parę niekonwencjonalnych pomysłów na urozmaicenie smaku dojrzałych ziaren. Po ugotowaniu bobu możemy do niego dodać na przykład:

- masło, koperek i czosnek;

- cytrynę, oliwę, grubą sól morską i świeżą miętę;

- oliwę, kolendrę, papryczkę chilli i skórkę z cytryny;

W każdym z wariantów składniki szybko mieszamy, a potrawę jemy oczywiście palcami.

Pasta z bobu i wędzonego pstrąga

1/2 kg młodego bobu,

2 dymki ze szczypiorem,

1 cytryna,

1 łyżeczka miodu,

5 łyżek oliwy,

garść łuskanych orzechów włoskich,

150 g filetu z wędzonego pstrąga,

sól, pieprz

Bób wrzucamy do gotującej się, osolonej wody na 3 minuty. Odcedzamy i wkładamy na 5 minut do zimnej wody. Po ostudzeniu delikatnie obieramy. Odkładamy garść najmniejszych ziaren, pozostałe osuszamy i rozgniatamy widelcem na grube purée. Dodajemy drobno posiekaną dymkę ze szczypiorem. Wyciskamy sok z cytryny, a sparzoną skórkę siekamy. Sok łączymy z miodem, doprawiamy solą, dodajemy oliwę i skórkę. Orzechy tłuczemy w moździerzu i wrzucamy do bobu. Łączymy z sosem miodowo-cytrynowym. Dodajemy rybę porwaną na kawałki i całe ziarna bobu, mieszamy.

Młody bób z marchewką i bryndzą

1 pęczek młodej marchewki,

3 łyżki masła,

100 g zielonego groszku w strączkach (ew. wyłuskanych młodych ziaren groszku),

1 łyżka miodu,

2 ząbki czosnku,

1 pęczek natki,

skórka z 1 cytryny,

200 g zblanszowanego i obranego młodego bobu,

100 g bryndzy,

cukier,

sól, pieprz

Obrane marchewki (odkładamy trochę natki do dekoracji) wkładamy do garnka, zalewamy wodą, dodajemy łyżkę masła i łyżeczkę cukru, solimy. Gotujemy na małym ogniu

5 minut - marchewka powinna być jędrna. Dodajemy strączki lub ziaren-ka groszku, po kilku minutach przekładamy warzywa do zimnej wody z lodem. Rozgrzewamy na patelni resztę masła i mieszamy z miodem. Dodajemy osuszone marchewki i chwilę smażymy. Dodajemy grubo posiekany czosnek, natkę pietruszki i skórkę otartą z cytryny. Wrzucamy groszek i bób, krótko mieszamy i zdejmujemy z ognia. Wykładamy na talerz razem z powstałym słodkim sosem, posypujemy pokruszoną bryndzą i świeżo zmielonym piep-rzem. Dekorujemy natką marchewki.

Agata Wojda - autorka przepisów, przez 5 lat szefowa kuchni warszawskiej restauracji Absynt, czterokrotnie zdobyła dla niej wyróżnienie Michelin Bib Gourmand. Teraz serwuje kuchnię autorską w nowym lokalu Opasły Tom PIW-u, również w Warszawie. Często mówi o sobie: slow foodowiec - lubi dania z niewielu składników, regionalne i sezonowe. Unika fusion. Nie potrafi sobie odmówić koziego sera, kaczki, tarty cytrynowej oraz zup rybnych. Ma słabość do literatury dziecięcej.