Drink i ojczyzna

Wiele koktajli ma w swej nazwie słynny bar albo kraj, z którego pochodzi. Singapore Sling jest jednym z nich.
W Wenecji musimy wypić Bellini w Harry's Bar. Hawana to Daiquiri - koniecznie we Floridita Bar. A Singapur - Singapore Sling - różowa mikstura likierów i owocowych soków. Najlepszym miejscem, żeby się go napić, jest Long Bar w hotelu Raffles. Raffles to nie jest taki sobie zwykły hotel - to stary i piękny gmach w stylu kolonialnym, w którym ochoczo nocują bogaci i sławni. Na liście gwiazd jest brytyjska królowa Elżbieta II i hollywoodzki gwiazdor Hugh Jackman. Mimo to Long Bar jest cenowo dostępny również dla zwykłych śmiertelników - Sling kosztuje w nim 30 singapurskich dolarów, czyli około 65 zł. Da się wytrzymać, zwłaszcza, że wnętrze ma unikalny charakter i jest jakby żywcem wyjęte ze złotych kolonialnych czasów. Będąc tam, podziwiałam sepiowe ryciny i ratanowe meble - i na własne oczy przekonałam się, że są rzeczywiście "z epoki". Tak czy siak, podobają się turystom, którzy - uśmiechając się od ucha do ucha - popijają coś ze szklanek, udekorowanych koktajlowymi wisienkami i cząstkami ananasa.

To coś, to oczywiście Singapore Sling, który powstał w tym hotelu. I o ile np. wszyscy mówią, że twórcą Daiquiri był Constantino Ribalaigua z hawańskiego baru El Floridita, ale nikt nie ma na to papierów - o tyle Raffles dysponuje dowodem na autorstwo swego słynnego drinka. W hotelowych archiwach zapisano bowiem ni mniej, ni więcej: "Singapore Sling został stworzony w hotelu Raffles, na przełomie XIX i XX wieku, przez chińskiego barmana z wyspy Hajnan, pana Ngiam Tong Boon".

Wychodzi jednak na to, że ów "przełom wieków" tak naprawdę był około 1915 r. - bo dopiero wtedy drink zyskał swą nazwę. Wcześniej zaś był znany jako Straits Sling. Naklejenie "narodowej łatki" najprawdopodobniej zapewniło mu lepszą sprzedaż w samym Singapurze - acz w innych krajach tego regionu nazwa się nie przyjęła: np. w Malezji i Indonezji taki sam koktajl wciąż istnieje jako Straits Sling. Inne nieścisłości wykrył słynny amerykański dziennikarz piszący o drinkach, Ted Haigh, znany też jako Doktor Koktajl. Opierając się na wspomnieniach starych barmanów, zakwestionował on "oryginalną" receptę, twierdząc, że pierwotnie Singapore Sling nie zawierał soku ananasowego. Pytani o to ludzie z hotelu Raffles nabierają wody w usta, choć przyznają, że rzeczywiście na obecność soku "nie mają dokumentów". Wiele się zmieniło od czasów pana Boon. Drink zyskał międzynarodową sławę, a jego wypicie stało się jednym z obowiązków odwiedzającego Singapur turysty. Dziś Long Bar pracuje już od 12 w południe. Aby nadążyć z zamówieniami, przygotowuje się Singapore Sling na zapas w wielkich automatycznych mieszadłach, a potem tylko króciutko wstrząsa każdą porcję w shakerze dla uzyskania piany. Lecz jeśli chcemy drinka przyrządzonego od początku do końca w shakerze - nie ma sprawy, wystarczy poprosić.

W swojej ojczyźnie Singapore Sling nie jest codziennym drinkiem: to koktajl na wakacje, albo lokalna atrakcja, którą można się pochwalić przed gośćmi z zagranicy. To również miejscowy symbol. Kiedy przez 5 lat mieszkałam w Singapurze, ani razu nie wypiłam Slinga. Gdy potemwyjechałam i pewnego dnia wróciłam "na chwilę", żeby odwiedzić rodzinę i przyjaciół, wyprawa do hotelu Raffles była obowiązkowym punktem programu, podobnie jak zgniatanie na podłodze skorupek fistaszków na szczęście.

I tak to już jest z tym z tym koktajlem: będąc elementem turystyczno-hotelowej machiny, został niejako zakładnikiem pewnej konwencji. Bo tylko tu picie tego lodowatego, słodkiego i wściekle różowego czegoś, ma jakikolwiek sens. Wszędzie indziej Singapore Sling nie czuje się jak w domu.

Singapore Sling

(Specjalnie dla czytelników "Kuchni" podaje Subramaniam Sellakutty, barman Long Baru hotelu Raffles)

30 ml ginu,

15 ml likieru wiśniowego,

120 ml soku z ananasa,

15 ml soku z limonki,

7,5 ml likieru Benedictine D.O.M. (ew. zielonego albo żółtego Chartreuse),

10 ml grenadyny,

kilka kropel angostury,

ananas i wisienka koktajlowa do dekoracji

Wszystkie składniki wstrząsamy z kostkami lodu w shakerze i przecedzamy do kieliszka typu Singapore Sling (jak na zdjęciu). Dekorujemy cząstką ananasa i wisienką koktajlową.

Sprawdź nasze przepisy na drinki