Smak nocy letniej

Wreszcie można się odprężyć, pojechać na działkę, na wieś, uciec od zgiełku. No i gotować oraz jeść inaczej, bo na świeżym powietrzu. Na talerzach królują sezonowe warzywa, owoce, lekkie i świeże potrawy, czasem tylko rozpustnie okraszone śmietaną
Creme brulée z gorgonzoli i porów

(dla 6 osób)

1 łyżka oliwy
2 pory (oczyszczone i umyte, pokrojone w ukośne plasterki)
1 nieduża cebula (posiekana)
5 żółtek
1 szklanka śmietany 30%
1 szklanka śmietany 36%
15 dag pokruszonego sera gorgonzola
1 łyżka świeżego koperku lub estragonu (posiekanego)
3 łyżki natki pietruszki (posiekanej)
sól
grubo mielony pieprz
6 łyżek startego parmezanu

Rozgrzewamy piekarnik do temp. 140°C. W rondlu rozgrzewamy oliwę, szklimy pory i cebulę przez 8-10 minut - powinny zmięknąć, ale nie mogą się przyrumienić. Ucieramy żółtka mikserem, dodajemy obie śmietany i ubijamy jeszcze chwilkę. Dodajemy ostudzone pory z cebulą, gorgonzolę i zioła. Przyprawiamy do smaku solą i pieprzem. Na blasze piekarnika ustawiamy żaroodporne kokilki (do creme brulée lub sufletowe). Napełniamy je przygotowaną masą, na blachę wlewamy tyle gorącej wody, aby sięgała do połowy wysokości foremek. Pieczemy 35-40 minut, aż masa w foremkach się zetnie. Wyjmujemy z piekarnika, wierzch każdej porcji równo posypujemy parmezanem i rumienimy, używając palnika kuchennego. Kto nie ma takiego palnika, może ustawić w piekarniku opcję "grill" i na krótko wstawić foremki z masą - wystarczy minuta lub dwie, aby ser się przyrumienił.

Halibut z bobem, cytryną i miętą

(dla 6 osób)

1,5 kg świeżego bobu
garść mięty (posiekanej)
2 łyżeczki skórki otartej z cytryny
gruboziarnista sól
grubo mielony pieprz
1/2 łyżeczki pokruszonego różowego pieprzu
6 filetów z halibuta (po 15 dag)
9 łyżek oliwy
mąka

Bób gotujemy w osolonej wodzie przez 2 min, osączamy, wkładamy do miski z wodą i lodem. Odcedzamy, obieramy, studzimy. Mieszamy 2 łyżeczki mięty z łyżeczką skórki cytrynowej, 3/4 łyżeczki soli oraz połową różowego pieprzu. Ryby układamy na blasze wyściełanej pergaminem, nacieramy mieszanką przypraw. Wstawiamy do lodówki. Rozgrzewamy w rondlu 2 łyżki oliwy. Wkładamy bób, solimy, pieprzymy, dodajemy resztę różowego pieprzu. Dusimy 5 min, jeśli trzeba, dodajemy odrobinę wody. Rozgniatamy na gładką masę (np. w prasce do ziemniaków). Doprawiamy do smaku. Przykrywamy, pozostawiamy w temperaturze pokojowej. Ryby obtaczamy w mące, strząsamy jej nadmiar, smażymy na 2 łyżkach oliwy (po 4 min z każdej strony). W tym czasie podgrzewamy purée z bobu, mieszamy je z pozos-tałą miętą, skórką cytrynową i oliwą. Purée układamy na talerzach, obok kładziemy usmażone ryby.