Przepisy kulinarne

PARTNER SERWISU: Kuchnia

Jajko Columbo

Tekst i przepisy: Anna Ż. M. Wiśniewska-Grabarczyk; stylizacja: Kinga A. Kłosińska; zdjęcia: Marcin Kiełbiewski
2009-12-30, ostatnia aktualizacja 2010-02-04 14:41

W latach 70. pewien Węgier, Erno Rubik, patentuje pewną kostkę, pewne decyzje polityczne wywołują antywojenne protesty, pewne dziennikarskie śledztwo doprowadza do impeachmentu pewnego prezydenta. Gdzieś pomiędzy tymi wydarzeniami spotykamy pewnego detektywa, którego działania subtelnie, acz wyraźnie powiązane są z kuchnią


Chilli con carne
Fot. Marcin Kiełbiewski
Chilli con carne
ZOBACZ TAKŻE
It's the crackers that make the dish [To krakersy stanowią o chilli]

Marzec 1971, restauracja Barney's Beanery, 8847 Santa Monica Boulevard, Los Angeles. Mężczyzna w pogniecionym prochowcu, z cygarem, wciąż nieobecnym ołówkiem, małym notesikiem - porucznik Columbo - wysiada z wysłużonego Peugeota 403 i zajmuje miejsce przy długim kontuarze. Gdy zagląda w menu, Burt - kucharz, właściciel i kelner w jednym - zagaja:

- Zawsze zaglądasz w kartę, a i tak zawsze bierzesz chilli. - Nieprawda - odpowiada porucznik i... zamawia chilli.

Jako amatora tej ostrej potrawy poznajemy go już w drugim odcinku serialu. Być może odtwórca tytułowej postaci, Peter Falk, miał wpływ na wybór knajpy, w której serialowy detektyw jada. To Barney's Beanery, niezwykły kawałek kulinarno-kulturowej historii Ameryki. Lokal założony w 1920 r. przez Johna "Barney'a" Anthony'ego funkcjonuje do dziś. Właściciel w czasie I wojny światowej służył w marynarce i serwował swym towarzyszom broni hamburgery z chilli oraz zupę cebulową. Po powrocie otworzył restaurację, początkowo tylko dla mężczyzn. Do dziś knajpka reklamuje się najlepszym na świecie chilli i serwuje 45 jego rodzajów. W latach 40. jeden z czołowych w USA krytyków kulinarnych, Richard Sharpe, napisał: "A beautiful hamburger is as rare as a benign Nazi" (Świetny hamburger jest tak rzadki, jak dobroduszny nazista). Tymczasem tę rzadkość serwują właśnie u Barney'a, oprócz ulubionego piwa porucznika - korzennego (w ofercie jest ponad 85 gatunków).

Lokal szybko stał się kolebką kolejnych amerykańskich rewolucji. Pierwszymi jego klientami byli obywatele świata, poszukujący w Ameryce lepszego życia. Na dowód wizyty u Barney'a zostawiali swe tablice rejestracyjne, niekiedy w zamian za kufel piwa. Bywalcami były gwiazdy kina: Errol Flynn, Betty Davies, Clark Gable, Marlon Brando, Jack Nicholson. Bitnicy, hipisi budowali klimat restauracji. Tu przed tragiczną śmiercią swego ostatniego drinka wypiła Janis Joplin (miała nawet swój ulubiony stolik - numer 34), tu bywał Jim Morrison, tu wreszcie część "Pulp Fiction" napisał Quentin Tarantino.

Kto wynalazł ulubione danie detektywa? Może podróżujący w poszukiwaniu złota kowboje? Może meksykańscy biedacy, wykorzystujący resztki mięsa z kantyn i podający je jako darmową przystawkę do alkoholu? A może chilli (od 1977 r. oficjalne danie stanu Teksas) zostało wynalezione, by dopełnić wizerunku Columbo? Zapewne porucznikowi było bez różnicy, kto i kiedy wpadł na pomysł wymieszania ostrych papryczek z mięsem, choć wypada wspomnieć, że do dziś toczy się spór o palmę pierwszeństwa między Teksasem a Meksykiem.

Kuchnia, która powstała z fuzji dwóch wymienionych, czyli tzw. tex-mex, jest porucznikowi bardzo bliska. Choć Columbo nie zamyka się na nowe smaki. O tym, że nie jest kulinarnym purystą, świadczy jego miłość do różnych wersji chilli - klasyczny amator dania obruszyłby się na papryczki w towarzystwie fasoli (ponoć w Teksasie był to dodatek prawnie zabroniony). A porucznikowi nie jest obce sąsiedztwo pomidorów, keczupu, fasoli i... krakersów. Jest tylko zasadniczy w jednej kwestii: dobre chilli to chilli przyrządzone przez Meksykanina (jest niezmiernie wzburzony, gdy owego zastępuje kucharz niemiecki).

Nie tylko Barney's gościł porucznika na chilli. Detektyw najczęściej bywał w miejscach, które Amerykanie zwą greasy spoon (zatłuszczona łyżka) i których dzisiejszym odpowiednikiem mają być fast foody - małych, tanich restauracyjkach dla klasy średniej. Dominowały w nich wszelkiego rodzaju smażeniny: frytki, kiełbaski, omlety, bekon, kurczaki, jajka sadzone, hot dogi, ziemniaki zasmażane z siekanym mięsem i cebulą (hush browns), naleśniki, gofry. I oczywiście chilli, które porucznik zawsze je łyżką z małej miseczki na podstawce. Nieodzowne są keczup i krakersy, których słuszną garść wkrusza do potrawy.

Chilli dzieli Amerykę. Przekonuje się o tym porucznik, gdy nie znajduje go w karcie Chason's - ekskluzywnej restauracji z kuchnią francuską. Za chilli przygotowane wyjątkowo i specjalnie dla niego płaci najwyższą w swym życiu cenę: 6,75$. Prowadząc zaś sprawę w środowisku sommelierów, doświadcza nawet swego rodzaju wykluczenia, tak ze względu na miłość do chilli, jak i do cygar.

Do chilli porucznik najczęściej zamawia mrożoną herbatę. To kolejny przykład na to, że Columbo preferował kuchnię południowych Stanów, w której nazwa tea (herbata) oznacza zwykle sweet ice tea, czyli słodką mrożoną herbatę. Tak więc i my zasiądźmy do klasycznego teksańskiego chilli w towarzystwie klasycznej teksańskiej herbaty mrożonej, której najstarsza receptura pochodzi z książki kucharskiej z 1879 r. "Housekeeping in Old Virginia" ("Prowadzenie gospodarstwa domowego w Dawnej Virginii") autorstwa M. Cabell Tyree.

Chilli con carne*

(dla 4 osób)

6 papryczek chilli
6 suszonych papryczek chilli Poblano Ancho (namoczonych)
1 kg wołowiny
1 łyżka oliwy
2 liście laurowe
1 łyżka mielonego kminku
2 ząbki czosnku
1 cebula
2 łyżeczki oregano
2 łyżki papryki w proszku
1 łyżeczka cukru
gruba sól
świeżo zmielony czarny pieprz
krakersy do dekoracji

Chilli kroimy w paski, usuwamy nasiona. Zalewamy dwiema filiżankami wrzątku i pozostawiamy na 30 min. Po tym czasie odlewamy wodę i zachowujemy ją. Wołowinę kroimy w centymetrową kostkę i obsmażamy na brązowy kolor na rozgrzanej oliwie. Wlewamy wodę, w której moczyło się chilli, i zagotowujemy. Wrzucamy liście laurowe i gotujemy na wolnym ogniu przez godzinę. W tym czasie miksujemy resztę składników, włączając chilli, z połową filiżanki wody. Powstałe purée dodajemy do mięsa i gotujemy na wolnym ogniu przez pół godziny, podlewając wodą w razie potrzeby. Jeśli chcemy otrzymać chilli a la Columbo, powinniśmy "udekorować" je garścią krakersów.

* Specjalnie dla "Kuchni" przepis podaje menedżerka Barney's Beanery, Jessica Sacher

Sweet Ice Tea

(dla 2 osób)

1/2 l wody
4 łyżeczki herbaty zielonej lub czarnej
3-4 łyżeczki cukru
lód
cytryna do smaku (ewentualnie)

Herbatę na kolację przygotowujemy o poranku. Do wyparzonego imbryka wsypujemy herbatę i zalewamy wrzątkiem. W czasie obiadu przecedzamy zawartość imbryka do dzbanka, niech stoi do kolacji. Do wysokich szklanek wkładamy cukier i lód, zalewamy herbatą. Możemy dodać cytrynę.

Źródło: Kuchnia