Drink w wielkim mieście

Tekst: Aneta Radziejowska, Nowy Jork; drinki skomponował: Patryk Le Nart, szef Międzynarodowej Szkoły Barmanów i Sommelierów w Warszawie; stylizacja: Aneta Kosiba; zdjęcia: Łukasz Zandecki (drinki), Shutterstock, TVN/Paramount
30.12.2009 11:00
A A A Drukuj
Kristin Davis czyli Charlotte York

Kristin Davis czyli Charlotte York (mat. prasowe)

Serial "Seks w wielkim mieście" przekonał miliony kobiet, że: 1) designerska torebka podniesie walory każdego stroju; 2) koniecznie trzeba nosić niebotyczne obcasy; oraz 3) pić różowego Cosmopolitana, Bo to ulubiony drink Carrie i jej przyjaciółek, idealny pod damskie plotki
"Seks w wielkim mieście" stał się reklamą Manhattanu i stylu życia, który niekoniecznie musi wszystkim pasować, ale na pewno daje się efektownie pokazać. W Ameryce serial uzależnił kobiety, które dosłownie przyklejały się do telewizorów, a z czasem zaczęły celebrować oglądanie - często ubierając się specjalnie na tę okazję i popijając wylansowanego przez serial drinka.

Najbardziej kosmopolityczna metropolia świata

Wszystko, co widzimy na ekranie, nawet z pozoru nieważne szczegóły, było dobierane starannie i zgodnie z kluczem mającym podkreślać specyficzny charakter bohaterek i unikalną atmosferę miasta. To dlatego Charlotte - pedantyczna i słodka - chodzi zawsze w nienagannych strojach z idealnie dopasowanymi dodatkami, a Carrie potrafi założyć buty Manolo Blahnika do sukienki z wyprzedaży kupionej na pchlim targu za kilka dolarów lub zarzuca kolorowe boa do dżinsów. Przyjaciółki popijają Cosmopolitana (pieszczotliwie zwanego Cosmo) nie tylko ze względu na kolor, ale głównie z powodu nazwy, nieustannie przypominającej, że Nowy Jork to najbardziej kosmopolityczna metropolia świata. Mieszają się tu kultury, rasy i języki, mody i religie, wielka sztuka i równie wielki blichtr - i wychodzi z nich właśnie taki drink - mocny i słodki, z ledwie wyczuwalną odrobiną cierpkości. Kosmopolityczny, frywolny, beztroski. - I koniecznie zaznacz, że różowy. I, że geje i drag queens pijają właśnie Cosmo, bo uwielbiają Carrie, która jest ikoną stylu - upomina transwestyta spotkany tuż pod cukiernią Magnolia Bakery. Razem przyglądamy się kolejce po lukrowane babeczki - one też zrobiły furorę dzięki serialowi. Obserwujemy wysypujących się z busów wielbicieli SATC (skrót od oryginalnego tytułu serialu: "Sex and The City"). Wycieczki śladami Carrie i jej przyjaciółek mają przystanek właśnie pod Magnolia Bakery.

Mężczyznom wstęp wzbroniony

Wibrującego różowościami drinka pija się również na spotkaniach urządzanych przez kobiety na wzór tych z serialu, choć niekoniecznie w manhattańskich barach i nocnych klubach, także po prostu w domach. Zasada jest jedna - są to spotkania bez mężczyzn. W tle leci któryś z odcinków i można spokojnie poplotkować, wymienić doświadczenia oraz pośmiać się z popularnych swego czasu powiedzonek Samanthy. Na przykład tego o seksie oralnym: - To prawda, moja droga, że wtedy przed mężczyzną klęczysz, ale za to trzymasz go mocno w garści! (tłumaczenie mocno ugrzecznione). Podczas babskiego wieczoru można też w spokoju omówić małe sensacje z życia aktorek, na przykład to, że Kim Cattrall - uwielbiana jako Samantha i spośród całej czwórki mająca najwięcej wielbicielek! - w życiu prywatnym przykładna niegdyś mężatka, po nakręceniu serialu rzuciła się w wir romansów. Albo, że Cynthia Nixon odtwarzająca rolę Mirandy najpierw wyznała, że jest lesbijką, potem się rozwiodła z mężem, a następnie ogłosiła zaręczyny ze swoją partnerką, z którą aktualnie mieszka i zamierza się pobrać. Natomiast grająca Carrie Jessica Parker w prawie każdym wywiadzie przypomina, że jest zapracowaną, ale dobrą żoną Matthew Brodericka i matką trojga dzieci. Dwoje z nich - bliźniaczki - urodzone zostały kilka miesięcy temu przez zastępczą matkę. Na takich spotkaniach bywa moja znajoma z odległego stanu. - Choć nie jestem miłośniczką serialu, nie znoszę SJP (Sarah Jessica Parker - red.) i musiałabym chyba zwariować, żeby się ubrać tak jak Carrie, to te comiesięczne pogawędki po prostu uwielbiam. Zaczynamy oczywiście od Cosmo. Dla mnie to jedyny element tego filmu, który przejęłam bez najmniejszych zastrzeżeń, z powodu smaku i ciekawego koloru - opowiada. - Mamy w naszym gronie fanatyczkę serialu absolutnie zakochaną w bohaterkach i to ona pilnuje, żeby wszystko odbywało się jak należy. Koszmarnie różowe boa z piór zawisa więc raz na jednej, raz na innej szyi. Kiedy serial się zaczynał, najstarsza z nas nie miała jeszcze 30 lat, teraz jesteśmy dojrzałe, ale bawimy się coraz lepiej. Kawał życia i mnóstwo Cosmo, dzięki któremu nauczyłam się nazywać niektóre rzeczy po imieniu, prawie tak jak Samantha.

Szlakiem Cosmo po Manhattanie

Tradycję środowych spotkań dla fanów SATC wprowadził u siebie także Catwalk - bar na środkowym Manhattanie. Co tydzień od godz. 16 do 17 na wielkim ekranie wyświetlany jest któryś z odcinków i serwowane są drinki inspirowane serialem: Miranda Martini, Mr. Big Shot, Sex Wine, no i oczywiście Carrie's Cosmo. Z każdego rachunku firma oddaje 10% na walkę z rakiem piersi, można więc pić, jednocześnie ciesząc się z udziału w akcji charytatywnej, co znakomicie niweluje ewentualne wyrzuty sumienia. Z oferty tej nie mogły skorzystać dwie młodziutkie Francuzki. July i Filippa przyjechały do Nowego Jorku, aby podszkolić się w angielskim oraz - jak mówią - "przez chwilę być jak Carrie". Problem w tym, że w nowojorskich barach bardzo się przestrzega prawa, a to oznacza, że osoba poniżej 21 lat nie dostanie drinka z alkoholem, a często nie zostanie nawet wpuszczona za próg. - To okropne, choć jeszcze bardziej zaskoczyło mnie to, że na co dzień kobiety wcale nie chodzą tu na kilkunastocentymetrowych obcasach - mówi July. - A ja wyobrażałam sobie (westchnienie), że wszystkie babki na Manhattanie ubierają się tak, jak te z SATC. Dzięki serialowi pokochałam Nowy Jork i jego kobiety - wtrąca Filippa. Swoją drogą, ciekawe, co by na to powiedziała Candace Bushnell, autorka książki, na podstawie której powstał scenariusz serialu. Powieść jest gorzka, ironiczna i dość bezwzględnie penetruje dziwaczność życia, jakie prowadzą zdesperowane, czasami zrozpaczone bohaterki. W SATC zostało to wyciszone. Wszystkiemu - a szczególnie głównym postaciom - dodano blasku, humoru, wdzięku i lekkości. Książka pokazuje, jak nie wybrać takiej drogi. Serial wciąga. Dodatkowo, dla młodych Amerykanek odtwórczyni roli Carrie to nie tylko ikona stylu. Sarah Jessica Parker jest swoistym wzorcem: dziewczyna z Ohio, która zrobiła zawrotną karierę, zdobyła wiele nagród za aktorstwo i aktualnie wszędzie jej pełno. W filmach, na plakatach, w telewizyjnych reklamach, na okładkach, ma też swoją kolekcję ciuchów i perfumy. W lutym odbędzie się premiera SJPNY, następnego zapachu sygnowanego jej imieniem. A zdjęcia do drugiej części filmowej wersji serialu już się zaczęły i wzbudzają ogromne zainteresowanie.

Wspomniany Catwalk, prowadzący Środy Dla Miłośników Serialu, to olbrzymi bar, w którym roi się nie tylko od przybyszów z sąsiedniego stanu, czyli New Jersey, ale i turystów z każdego zakątka Ameryki i świata. Bardzo tu głośno. W innej atmosferze wypijemy Cosmo w znanym z serialu barze Bungalow 8 - mniejszym, bardziej zacisznym, chwalonym za wspaniałą obsługę i możliwość spotkania znanych osób (którym, zgodnie z niepisaną umową, nie robi się tam zdjęć, czego pilnuje ochrona) - ale i o wiele droższym. W Eleven Madison Park (to ta ekskluzywna i piekielnie droga restauracja, w której Mr Big oznajmił Carrie, że jest zaręczony) Cosmo w menu nie występuje, ale gdy zamówimy, zostanie podane bez zdziwienia i dyskusji. Natomiast Sarę Jessicę Parker można niekiedy spotkać w Central Parku na spacerze z dziećmi. Najczęściej w płaskich, wygodnych butach.

Dla wszystkich miłośników SATC

Cosmopolitan (zmodyfikowany)

40 ml wódki, 20 ml triple sec
20 ml soku żurawinowego
sok z 1/4 limonki
trawa cytrynowa
lód

Na dnie szklanicy barmańskiej wygniatamy rozdrobnioną trawę cytrynową, dodajemy lód i płynne składniki. Wstrząsamy i przecedzamy do kieliszka koktajlowego. Dekorujemy cząstką limonki lub twistem (czyli dekoracyjnym paskiem) wyciętym z jej skórki.

Dla Carrie

Jest kwintesencją Nowego Jorku, proponujemy więc nieco zmodyfikowany Manhattan

Ginger Manhattan

40 ml amerykańskiej whiskey
20 ml wytrawnego wermutu
10 ml syropu imbirowego
świeży imbir i skórka cytryny do dekoracji

Wszystkie składniki wlewamy do shakera, wstrząsamy i przecedzamy do kieliszka koktajlowego. Dekorujemy świeżym imbirem i skórką cytryny.

Dla Mirandy

Mocna rzecz dla twardej babki

Bloody Bull (Bloody Mary z bulionem)

1 2 następne »
  • Drink w wielkim mieście ttika 30.12.09, 19:58

    No cóż, nie ma to jak stawać się żałosną kopią czyjejś wyobraźni!Artykuł takambitny,że aż ściska!A toasty za Nowy Rok - będę wznosić swoimi ulubionymi drinkami a nie jakiejśtam Carrie.Mam »

  • Drink w wielkim mieście izazpolski 30.12.09, 21:57

    A mnie się podoba. I artykuł i przepisy na drinki z których chętnie skorzystam. Szkoda psuć humor przed zabawą innym, naprawdę- to do pierwszej wpisującej. Pozdrawiam i dziękuję za przepisy »

  • Drink w wielkim mieście misself 04.01.10, 20:08

    Chętnie wypróbuję przepisy, choć za samym serialem nie przepadam.»

Jakub Kuroń gotuje

Kuchnia sezonowa

Co jeść w listopadzie?
Co jeść w listopadzie?

Polska jesień jest niezwykle bogata w pyszne i najczęściej bardzo zdrowe produkty - przede wszystkim cenne warzywa. Nie dość, że są smaczne i wartościowe, to jeszcze dodają szarym jesiennym dniom kolorów.