Wróciłem właśnie z winiarskiej wyprawy do Austrii. Podczas niej ochoczo chwaliłem się polskim winem napotkanym po drodze cudzoziemcom. Ale czy rzeczywiście jest się czym chwalić? Wiedeń był dobrym miejscem do roztrząsania tej kwestii, bo sam we własnych granicach ma 650 ha winnic. W całej Polsce mamy ich 500 ha. I na tych 500 hektarach - aż 500 producentów. Już tylko po tym można poznać, że polskie wino, to jednak wciąż głównie hobby. Nowa ustawa winiarska, która weszła w życie w ubiegłym roku, miała być panaceum na wszelkie bolączki producentów i z hobbystów przemienić ich w profesjonalistów - ale tak się wcale nie stało. Co prawda zniknęły z przepisów największe bzdury i uciążliwości (np. konieczność budowania własnego kosztownego laboratorium do badania próbek wina), ale to nie rozwiązało wszystkich problemów. Okazało się na przykład, że mający winnicę rolnik nie może dorobić sobie, sprzedając własne wino - aby to zrobić, musi założyć działalność gospodarczą, co generuje dodatkowe koszty i - przy mikroskopijnej skali produkcji - po prostu się nie opłaca. Winiarze skarżą się również na niejasne przepisy, nieustanne uciążliwe kontrole (zajmowanie się kontrolerami to mniej więcej 1/3 czasu pracy polskiego winiarza) oraz utrudniające życie prawne idiotyzmy "schowane" poza ustawą winiarską - np. w rozporządzeniach sanitarnych. Jeden z winiarzy mówił mi, że grożono mu 500-złotowym mandatem za oprowadzenie wycieczki po winiarni - według przepisów, wprowadzanie do pomieszczenia, gdzie produkuje się żywność, ludzi niemających "sanepidowskich" książeczek zdrowia, jest surowo wzbronione. To wszystko sprawiło, że po początkowej euforii, wielu winiarzy zniechęciło się i zrezygnowało ze sprzedaży swoich trunków. Na razie na placu boju zaistnieli tylko dwaj producenci: Winnica Zbrodzice Nobile Verbum (Zbrodzice k. Buska Zdroju, województwo świętokrzyskie) i Winnice Jaworek (Miękinia k. Środy Śląskiej, woj. dolnośląskie); do szturmu na rynek przygotowują się jeszcze Winnice Płochockich (Glinik Polski k. Jasła, woj. podkarpackie) - ale to na razie wszystko. Niewiele jest też miejsc, poza samymi winnicami, w których można polskie wino kupić: obie wymienione winnice reprezentuje sklep internetowy www.wina.pl; Zbrodzice - 101 win.pl (www.101win.pl); do dystrybucji Płochockich przymierza się warszawski Vinarius (www.vinarius.pl) - ale to (znów) wszystko.
Kolejna kwestia, to kolosalne różnice w jakości samych win oraz w ogóle - w jakości tak zwanego całokształtu, widoczne już na samym starcie dwóch winnic, o których rozmawiamy. Winnice Jaworków to prężne przedsiębiorstwo, którego profesjonalizm widać w każdym calu: począwszy od jakości, spójnej wizji i łatwo rozpoznawalnego "firmowego" sznytu wszystkich win (żywe, rześkie, łatwe w piciu, mało alkoholu, wyraźna kwasowość), poprzez racjonalną politykę cenową, fenomenalną stronę internetową i etykiety na butelkach zaprojektowane przez malarza i grafika, profesora Eugeniusza Józefowskiego, aż do rzeczy tak pozornie błahej, jak jakość korków w butelkach. Z drugiej strony mamy Winnicę Zbrodzice, która oferuje nam trunek nieciekawy i po prostu technicznie źle zrobiony, z brzydką etykietą i w cenie nieprzystającej do jakości. Wychodzi więc na to, że polskie wino wciąż jest (i pewnie jeszcze długo będzie) w szkole. Bo wszyscy się go uczymy: robić je, sprzedawać, promować, wpasowywać w (bardzo sztywne niekiedy) prawne ramy. I jak to w szkole: jedni uczą się szybciej, a drudzy wolniej. Będzie więc dobrze - ale tylko pod warunkiem, że nie zabraknie nam pilności i entuzjazmu.
Winnice Jaworek Pinot Gris 2008 (38 zł)
Mocno cytrusowo-jabłkowy nos, nutka migdałów, kwiatów i ziół. W ustach orzeźwiające, lekkie, gładkie, delikatna słodycz skontrasto-wana wyraźną kwasowością, która lekko wystaje i po pewnym czasie nieco męczy. Wino proste i bez głębi, ale dobrze zrobione, łatwe w piciu, efektowne, zalotne. Chce się podobać - i podoba się! Ocena: *** 3/4
Winnice Jaworek Riesling 2008 (33 zł)
Aromaty cytrusów (pomarańcze, cytryny, limonka), akcent mokrych kamieni i mango. Usta proste, czyste, spora (niestety wystająca) kwasowość, cień mineralności. Miły, jabłkowo-ananasowy finisz. Ocena: *** 1/2
Winnice Jaworek Fenix 2008 (27 zł)
W nosie cytryny, brzoskwinia, pigwa, agrest, nutka benzyny (zapach starego motocykla). Usta zrównoważone, słodkawe, pełne, "maślane", głębokie, z akcentem czereśni oraz długim, brzoskwiniowym finiszem. Kwasowość obecna, lecz wreszcie okiełznana. No i ta cena... Rewelacja bez taryfy ulgowej. I to nie tylko w polskiej skali. Ocena: ***** 1/2
Winnice Jaworek Pinot Noir Rosé 2008 (35 zł)
Maliny, zielone truskawki, rabarbar, nuta ozonu. Dziarskie, rześkie, efektowne, znów z ekstremalną kwasowością i nieco zieloną rabarbarową nutą. To wino jest jak mistrzowsko skonstruowane czytadło: nie pretenduje do miana arcydzieła, ale nie można się od niego oderwać. Ocena: **** 1/2
Winnica Zbrodzice Herbowe Regent 2008 (101win.pl, 42 zł)
Nos nikły: czarna porzeczka i wiśnia, pieczone ziemniaki, przykre akcenty cebuli i jajka na twardo (czyli wino ma za dużo siarki). Usta lekkie, zielone, nieco alkoholowe, płaskie, chociaż z pewną gładkością. Może i piłbym takie wino na wsi, do kiełbasy z ogniska, ale za 1/4 ceny. Ocena: **
Skala ocen:
* Trucizna! Antidotum jest nieznane nauce
** Oczko wyżej niż "Łza Komsomołki"
*** Można się napić, gdy napić się trzeba
**** Zrobili to zdolni i dobrzy ludzie
***** Zdobycz cywilizacji na miarę koła
****** Spożycie prowadzi do osiągnięcia satori
Źródło: Kuchnia