Do poczytania: "Kulinarne tradycje Japonii"

Od kiedy Japończycy jadają sushi? Czy gospodarzowi wypada samemu napełnić kieliszek alkoholem? Czy Japończycy jedzą głównie ryż? Jakiej potrawy nigdy nie spróbuje japoński cesarz? W książce "Tradycje kulinarne Japonii" znajdziesz odpowiedzi na te pytania oraz inne ciekawe i cenne informacje o kuchni i kulturze Japonii.
Bardzo lubię raz w miesiącu przeznaczyć jedną sobotę na coś specjalnego. Wymyślam temat, organizuję znajomych i spędzamy miło wieczór, zajadając się pysznościami, oglądając filmy i opowiadając sobie ciekawostki związane z tematem dnia. Niedawno mieliśmy japoński wieczór, który uzmysłowił nam, jak niewiele wiemy o tej kulturze. Następnego dnia postanowiłam, że na kolejną japońską sobotę należy przygotować się znacznie lepiej, niż poprzednio.

"Tradycje kulinarne Japonii" autorstwa Magdaleny Tomaszewskiej-Bolałek okazały się strzałem w dziesiątkę. Potrawy i sposób ich przygotowania zeszły na dalszy plan, tym razem interesowała mnie otoczka towarzysząca spożywaniu posiłków.

Książka niewielkich rozmiarów i w atrakcyjnej cenie, zaskakuje mnogością ciekawostek i przydatnych wiadomości. Znaczna część publikacji poświęcona jest historii kuchni japońskiej, którą opisano szczegółowo, ale zarazem przystępnie. Dzięki temu jest idealna dla pasjonatów japonistyki, ale sądzę, że każdy, kto bywa w restauracjach sushi powinien ją przeczytać.

Szczególnie zaciekawił mnie rozdział o zasadach etykiety japońskiej. Gdy przeczytałam o tym, że do praktyk uważanych za wyjątkowo nieestetyczne zalicza się mieszanie sosu sojowego i wasabi, przypomniał mi się znajomy, który za każdym razem zamienia sos sojowy w zieloną grudkowatą zupkę. Następnie chwytając sushi pałeczkami (hashi) kąpie je w tej zupce, zanim połknie ze smakiem. Cóż, europejska metoda jedzenia sushi... Szkoda, że w restauracjach nie zwraca się na to uwagi. Kilkuminutowy instruktaż na pewno zainteresowałby wielu gości.

Czytając o japońskich kulinarnych zwyczajach, pozazdrościłam Japończykom tego, że spożywany posiłek nie jest wyłącznie dodatkiem do spotkań towarzyskich, ale ich istotnym elementem. Większość znanych mi rodzin zjada posiłki przy akompaniamencie głosów z telewizora, niewiele ze sobą rozmawiając. Zainteresowani wiadomościami nie zwracają uwagi na to, co jedzą, o ile da się to przełknąć. A gdyby tak wyłączyć to grające pudło i zjeść kolację wspólnie, a nie obok siebie? Jestem pewna, że wpłynęłoby to pozytywnie nie tylko na relacje między domownikami. Wielu z nas dostrzegłoby, że potrawa nie tylko może świetnie smakować, ale i pięknie wyglądać, mieć niezwykły kolor i zapach. Te walory są bardzo cenione w kuchniach azjatyckich, szczególnie japońskie potrawy emanują subtelnym pięknem, prostotą i minimalizmem.

Książka ta nie jest typową książką kucharską, ale ciekawą publikacją o kulinarnych obyczajach Kraju Kwitnącej Wiśni. (Autorka opisała też pokrótce inne kuchnie orientalne )I choć niepozornych rozmiarów (zawiera samą esencję) to przydatne informacje, zasady wymowy japońskiej, ogólne wiadomości geograficzne przeplatają się z ciekawostkami na temat kultury żywieniowej.

Podczas następnej japońskiej soboty półmisek z makami będzie miał osobne pałeczki, po to, żeby ta część pałeczek, która była wcześniej używana przez gości do wkładania pokarmu do ust, nie miała styczności z jedzeniem na półmisku. No i tym razem postaram się nie przegrzać sake (teraz wiem, że ostatnio to pewnie zbyt wysoka temperatura tak bardzo zmieniła ten charakterystyczny smak alkoholu).

Cieszę się, że kuchnie azjatyckie podbiły niejedno serce, a po lekturze tej książki już rozumiem, dlaczego tak łatwo ulegliśmy magii tradycji, literatury i sztuki Japonii. A im więcej czytam, tym więcej chcę.

Wypróbowałaś fajny sprzęt? Odkryłaś świetny produkt? Podziel się z innymi fanami gotowania swoimi wrażeniami! Recenzję prześlij na adres redakcji. Najciekawsze opublikujemy.