Zobaczyć palio i...usiąść za stołem

Joanna Nenycz
29.07.2003 11:50
A A A Drukuj
Fragment Piazza di Campo, na którym co roku odbywa się palio

Fragment Piazza di Campo, na którym co roku odbywa się palio (Fot. Sławomir Mielnik / AG)

Italo Calvino, jeden z najsławniejszych pisarzy włoskich XX wieku, po podróży do Hiszpanii napisał: "Aby poznać miasto, trzeba je zjeść". Sieneńczycy dodają: "Aby poznać Sienę, trzeba zobaczyć palio". No więc znam Sienę - widziałam palio.
Trudno powiedzieć, kiedy zaczęła się moja miłość do Sieny. Może wtedy, gdy przez okno samochodu spoglądałam na zielone gaje oliwkowe i cyprysowe na wzgórzach, ciągnące się wzdłuż nowoczesnej drogi Florencja - Siena? Może poczułam ją w chwili, kiedy po dniu pełnym zajęć zajadałam na Piazza di Campo pyszną pizzę, a może podczas kolacji w sierpniowy wieczór, gdy sieneńczycy z którejś dzielnicy świętowali zwycięstwo w corocznym wyścigu konnym Palio di Siena? Jedno jest pewne: kto raz był w Sienie, będzie do niej powracał.

Palio di Siena

Miasto, założone jako kolonia rzymska, leży w Toskanii - w samym środku "zielonych płuc Włoch". Od południa graniczy z krainą Maremma, oddzielającą Sienę od morza, od północy - z pięknym regionem Chianti, który stanowi naturalną granicę między Sieną a jej odwieczną rywalką Florencją pokonaną w 1260 roku w bitwie na wzgórzu Monatperti. Na cześć tego zwycięstwa co roku w dniu 16 sierpnia, który stał się również świętem niepodległości i autonomii Sieny, organizowane są wyścigi konne Palio di Siena. Drugie wyścigi, palio dzielnic, ustanowione w 1656 roku na cześć Madonny z Provenzano, odbywają się 2 lipca.

Mimo upływu wieków pamięć o tych wydarzeniach jest ciągle żywa. Każdego roku mieszkańcy niecierpliwie czekają na palio. Wszyscy mają nadzieję, że zwycięży właśnie ich contrada, czyli dzielnica. W Sienie jest ich siedemnaście. W palio bierze udział dziesięć: siedem spośród nich to te, które nie uczestniczyły w palio przed rokiem, i trzy wybrane drogą losowania. Już na kilka dni przed głównym wyścigiem organizowane są wyścigi próbne. Rozpoczynają się też przygotowania do ulicznych bankietów, które odbywają się w przeddzień wyścigu. Dzielnice zamieniają się w wielkie jadalnie ze stołami ustawionymi na zewnątrz, restauracje stają się jedną wielką kuchnią, wszyscy są radośnie podnieceni i rozmawiają tylko o wyścigu. Przyglądałam się tej krzątaninie i, zajadając się pyszną pizzą, chłonęłam atmosferę tego niezwykłego miasta. Na czas palio dookoła Piazza di Campo - jedynego na świecie placu w kształcie muszli - tworzy się bieżnię wysypaną terakotą przechowywaną, jak głosi legenda, w piwnicach Palazzo Publico, czyli ratusza. Dla ważnych gości ustawia się wokół trasy wyścigu drewniane ławki, pozostali widzowie zajmą miejsca stojące pośrodku placu. Przed wyścigiem odbywa się "wojna na piosenki" - każda dzielnica jak najgłośniej wyśpiewuje swoją, a potem wszystkie prezentują się w niezwykle barwnym orszaku.

Na Piazza di Campo, tak jak inni, przyszłam na długo przed rozpoczęciem imprezy zaopatrzona w hektolitry wody mineralnej i z torebką wybornych cantucci w ręku. Nicola, Włoszka, która mi towarzyszyła, nie mogła się nadziwić, że te twarde migdałowe ciasteczka tak mi smakują. Rzeczywiście, są twardawe, ale jeśli się je umoczy w białym winie (którego na palio nie zabrałam), rozpływają się w ustach. Mają piękny, złotobrązowy kolor i są zrobione z kilku zaledwie składników. Taka właśnie, bardzo prosta, jest sieneńska kuchnia. Nie ma w niej potraw złożonych z więcej niż z czterech, pięciu składników.

Kolacja na tysiąc osób

Dla każdego turysty prawdziwą gratką jest kolacja, którą na Piazza di Campo organizuje zwycięska dzielnica. Na "moim" palio zwyciężyła Tartuca (żółw) i to ona była gospodarzem wieczoru. Mieszkańcy i właściciele restauracji, kantyn i sklepów zadbali o to, by jak najlepiej wszystkich ugościć. Kolacja jest ukoronowaniem trudu przygotowań, a zwycięski jeździec i koń są honorowymi gośćmi.

Cudem udało nam się znaleźć miejsce przy jednym ze stołów, których było kilkanaście, połączonych ze sobą, zastawionych po brzegi i rozświetlonych światłem świec. Z prawej strony obok mnie siedziała moja włoska przyjaciółka Nicola, po lewej - Pietro, właściciel pizzerii, w której codziennie kupowałyśmy pizzę. Ten rodowity sieneńczyk wziął sobie za punkt honoru zabawianie wszystkich osób przy naszym stole i podtrzymywanie radosnego nastroju. Zaczęliśmy od antipasto misto toscano, czyli przystawek. Najbardziej smakowały mi salsiccie, sławne na całe Włochy sieneńskie kiełbaski, delikatne, pachnące czosnkiem, podawane na surowo z grzankami z pysznego ciemnego chleba. Na przystawkę podano również pappa al pomodoro - rodzaj gęstej zupy pomidorowej gotowanej razem z kawałkami chleba, aż powstanie gęsty krem, przyprawionej czosnkiem i oliwą. Dawna kuchnia toskańska, zwłaszcza wiejska, opierała się przede wszystkim na zupach z dodatkiem chleba, takich jak: ribollita, minestra di pane, panzanella. Później na stole pojawiły się półmiski pełne wędlin: szynki gotowanej i surowej prosciutto cotto i crudo, przyprawionej koprem włoskim wieprzowej kiełbasy finocchiona, wielkością plastrów przypominającej mortadelę, dość mocno solonej kiełbasy capocollo w naturalnym flaku. Smakowały wybornie z marynowanymi w oliwie warzywami: bakłażanami i cukinią. Na pierwsze danie podano pici - tradycyjne, ręcznie zwijane grube spaghetti zapiekane z bułką tartą, a po nim - znakomitą, delikatną siekaną wieprzowinę przyprawioną koperkiem. Do tego oczywiście świeża sałata przyprawiona oliwą. Cały sekret miejscowej kuchni to przyprawy. Sieneńczycy korzystają z nich w mistrzowski sposób. Nawet najprostsze dania wspaniale pachną i smakują. Kuchnia sieneńska jest oparta na naturalnych produktach, lekka i wyjątkowo harmonizuje z surowym toskańskim krajobrazem. Na koniec podano coś, z czego Siena słynie na cały świat: przepyszne ciasteczka panforte - symbol mistrzostwa tutejszych cukierników, do dzisiaj wypiekane według tradycyjnej receptury. Od mojego współbiesiadnika dowiedziałam się, że przed rokiem 1827 było to proste ciasto z mąki, wody, świeżych owoców i miodu. Dzisiejszy charakterystyczny bardzo słodki smak i twardą konsystencję nadają mu owoce kandyzowane w miodzie i cukrze dodawane do mąki. Obok panforte na stole pojawiły się moje ukochane cantucci riciarelli (ciasteczka migdałowe) i cavallucci (korzenne z migdałami).W Sienie te delicje można kupić w każdej piekarni i pasticerri. Maczane w dobrym białym winie, np.Vernaccia z San Giminiano lub Bianco Valdarbia, stają się miękkie i wyborne w smaku. Ciasteczka sieneńskie są też sprzedawane na wagę, ale częściej kupuje się je zapakowane w efektowne torebeczki z godłem dzielnicy lub piekarni. Kolacja skończyła się bardzo późno, ale warto było dotrwać do końca, bo jest to jedno z tych przeżyć kulinarnych, których się nie zapomina.

>Kalendarium Palio
>29 VI/13 VII - rano pod ratuszem prezentowane są wierzchowce i odbywa się losowanie. O godzinie 19.15 na Piazza di Campo odbywa się pierwszy próbny wyścig
>30 VI/14 VII - wyścigi próbne o 9.00 i 19.45
>1 VII/15 VIII - kolejne dwa próbne wyścigi, a wieczorem w każdej dzielnicy uliczny bankiet
>2 VII/16 VIII - uroczyste otwarcie palio ostatnim wyścigiem próbnym o 9.00. O 14.00 rozpoczyna się właściwy wyścig poprzedzony pięknym kolorowym pochodem
>WYŚCIGI KONNE PALIO DI SIENA OGLĄDA co roku od 20 do 30 tys. widzów. Dlatego też wycieczkę do Sieny w tym terminie należy zaplanować wcześniej, by być pewnym wolnego miejsca w hotelu. Na Piazza di Campo trzeba przyjść na kilka godzin przed rozpoczęciem imprezy i zająć dogodny punkt obserwacyjny. Mimo tylu niedogodności naprawdę warto być świadkiem tego jedynego w swoim rodzaju widowiska.


Warto zobaczyć

> SIENEŃSKIE MUZEA (www. operaduomo. it) opracowały bardzo wygodny pakiet wejściówek z naprawdę dużymi zniżkami. Wejściówki ważne trzy dni kosztują około 2 euro; za ich okazaniem można zwiedzić wybitne Museo dell'Opera, baptysterium i Libreria Piccolomini. Wejściówka pięciodniowa kosztuje 6 euro i oprócz tych trzech zabytków obejmuje Oratorio San Bernardino i Museo Diocesiana.

> PALAZZO PUBLICO z wysoką na 97 m dzwonnicą Torre della Mangia jest najważniejszą budowlą na Piazza Del Campo. Do dzisiaj pałac pełni funkcję ratusza miejskiego, a w jego głównych salach mieści się Museo Civico (www.comune.sien.it/museocivico). Bilet do muzeum kosztuje 6,20 euro, do Torre della Mangia - 5 euro, wspólny - 9,30 euro.

> WIELKĄ ATRAKCJĄ TURYSTYCZNĄ jest pociąg Treno Natura. Za przejazd na trasie Siena - Asciano - Monte Antico - Siena trzeba zapłacić 13 euro.

Przejażdżka kolejką parową kosztuje 21 euro. Na stronie internetowej www.terresiena.it znajdują się informacje o trasach specjalnych, związanych z różnymi lokalnymi wydarzeniami, jak na przykład święto i targ trufli czy doroczny festiwal w Val d'Orcia-Amiata z występami zespołów folklorystycznych i miejscowymi smakołykami, takimi jak tradycyjnie wyrabiane wędliny, pieczywo, ciasta i oczywiście wino.

> Z POBLISKIEGO PORTO SAN STEFANO można się przeprawić promem na malowniczą wyspę Gilio, gdzie powstaje niepowtarzalne Vin Santo.

W lecie kursują co godzinę dwa promy: Toremar (www.toremar.it) i Maregiglio (www.maregiglio.com). Bilet kosztuje 5,16 euro.

Warto odwiedzić

> SKLEPY SPOŻYWCZE: Manganelli na via di Cittá 71 i Natural Planet na via delle Terme 70, gdzie można kupić wyborne naturalne produkty toskańskie: tradycyjne wędliny i pane senza sale - najsłynniejszy sieneński chleb, a także pyszne przetwory, przeróżne makarony.

> RESTAURACJĘ NELLO na via del Porione 28, gdzie podaje się najlepsze dania sieneńskie - ravioli nadziewane dynią, wołowinę z owczym serem czy tradycyjnego pieczonego królika. Wszystkie potrawy podawane są ze świeżo robionym makaronem.

> PIEKARNIE w poszczególnych dzielnicach, gdzie można kupić wszystkie tradycyjne wypieki i ciastka.

> PIZZERIĘ na placu Banchi di Siena.

> AL MARSILI na via del Castoro 3.

Wyjątkowo miła obsługa, wytworne i eleganckie wnętrze. Menu tradycyjne, ale jest duży wybór potraw wegetariańskich. Polecam risotto al limone i bardziej egzotyczną perliczkę z suszonymi śliwkami, migdałami i orzeszkami.

Warto wiedzieć

> PANFORTE - trójkątne ciastka z gęstą masą z orzechów, owoców i miodu - to produkt, który rozsławił kuchnię sieneńską nie tylko we Włoszech, ale na całym świecie. W 1879 roku poczęstowano nim królową Małgorzatę Sabaudzką, która przyjechała do Sieny obejrzeć palio - stąd jego nazwa: panforte Margherita. Dzisiaj wypieka się kilka wariantów tych ciasteczek, np. czekoladowe panforte al cioccolato, marcepanowe panforte morbido.

> SŁAWNE BURISTO - kiełbasa o specyficznym smaku - powstało w Sienie w 1700 roku za panowania księżniczki Violante di Barbiera. W jej oddziałach służyli żołnierze niemieccy, którzy przywieźli ze sobą do Włoch krwistą kiełbasę - wurstel. Sieneńczycy doprawili ów specjał na swój sposób i nazwali buristo.

> O TRADYCJACH KULINARNYCH SIENY świadczą nazwy ulic i dzielnic, np.: Malcucinato (źle ugotowany) czy Salicotto (solony, gotowany). Jedzenie stało się też kością niezgody między dzielnicami Torre i Oca. W dawnych czasach specjalnością dzielnicy Torre (wieża) była wieprzowina, a dzielnicy Oca (gęś) - wołowina. Kiedy mieszkańcy Oca również zajęli się produkcją wieprzowych wyrobów, stali się konkurencją dla sąsiadów. Wrogość mieszkańców obu dzielnic wobec siebie pozostała do dzisiaj.

Zobacz także
  • 1
  • Zobaczyć palio i...usiąść za stołem lucy.5 31.07.08, 14:19

    Wszystkim, którzy chcą osobiście poznac fenomen Palio oferuję szeroki wybór biletów pozwalających podziwiac to wydarzenie z najlepszych miejsc przy Campo. Zainteresowanym mogę wysłac »

Jakub Kuroń gotuje