Ostrygi mon amour

Gdy mowa o afrodyzjakach, zwykle są wymieniane w pierwszej kolejności. Ostrygi, od wieków uważane za miłosny pokarm, to specjał, który idealnie nadaje się na specjalne okazje - na przykład Walentynki.
Jak głosi legenda, dla podtrzymania wigoru Casanova zwykł rozpoczynać dzień od 50 sztuk morskich małży, którymi delektował się w towarzystwie aktualnej oblubienicy. Miano afrodyzjaku ostrygi zyskały dzięki swojemu kształtowi, który budził skojarzenia z intymnymi częściami ciała. Dzisiaj wiemy, że ostrygi sa dobrym źródłem cynku, który pełni role w procesie powstawania testosteronu, a także zawierają aminokwasy związane z procesem wytwarzania hormonów płciowych. Ponadto ostrygi stanowią źródło selenu, żelaza, wapnia, a także witaminy A i B12. Są przy tym niskokaloryczne - jedna surowa ostryga dostarcza nam 8-10 kcal.

Dowiedz się więcej o warzywach, owocach i przyprawach, uznawanych za afrodyzjaki

Według starej zasady, ostrygi miały się nadawać do jedzenia tylko w miesiącach mających w swojej nazwie literę "r" (uwaga: chodzi tu o nazwy angielskie, a nie polskie). Reguła ta sprowadzała się do pouczenia, by ostryg nie jadać w lecie (w języku angielskim nazwy miesięcy od maja do sierpnia nie zawierają "r"), gdy z powodu wysokich temperatur ostrygi mogą łatwo ulec zepsuciu, a potem - zaszkodzić. Dzisiaj, gdy dysponujemy chłodniami i lodówkami, o wiele łatwiej jest zachować świeżość wyłowionych ostryg, jednak zdaniem koneserów, najlepiej smakują właśnie w zimie. Zatem, na walentynkową kolację, będą jak znalazł.

Kupując świeże ostrygi trzeba sprawdzić, czy są naprawdę świeże, czyli żywe. Jeśli muszla mięczaka jest otwarta, może to oznaczać, że jest martwy. W przypadku uchylonych muszli warto postukać w jej wierzch - jeśli się zamknie, to znaczy, ze jej mieszkanka żyje. Ostryga powinna też wydawać się ciężka w dłoni i oczywiście nie pachnieć w brzydki sposób. Ostrygi kupujmy tylko w sklepie, gdzie mamy pewność, że były przechowywane we właściwy sposób, w niskiej temperaturze, a po przyniesieniu do domu, przechowujmy je w lodówce przez maksymalnie 24 godziny.

Otwieranie świeżych ostryg wymaga pewnej wprawy, ale, jak w wielu innych przypadkach, ćwiczenie czyni mistrza. Do otwierania muszli najlepiej używać specjalnego nożyka o szerokim, ale krótkim ostrzu i grubej rękojeści. Przed przystąpieniem do otwierania, ostrygi należy ponownie przebrać i wyszorować. Czubek noża wprowadzamy między obie części muszli, w połowie długości boku i obracamy, by rozchylić obie połówki muszli. Ostrze noża prowadzimy w stronę tzw. zawiasu (miejsca połączenia obu muszli), wprowadzając ostrze jak najgłębiej, by przeciąć mięsień spajający obie połówki muszli. Oddziel ostrygę od płaskiej połówki muszli, a następnie odetnij ją od wypukłej połówki, w której zostanie podana.

Ze względu na ekskluzywny charakter, ostrygi najczęściej serwuje się na surowo. Podaje się je wówczas z cząstkami cytryny lub limonki, których sokiem można skropić świeże małże (można je też doprawiać sosem tabasco). Tradycyjnie podaje się je w liczbie co najmniej 6 sztuk, na pokruszonym lodzie, który pomaga utrzymać je w niskiej temperaturze (a przy okazji zapobiega przesuwaniu się otwartych muszli na półmisku). Ostrygi można też smażyć, dusić albo zapiekać. Pieczone ostrygi szczególnie dobrze komponują się z bekonem, wyrazistymi serami oraz czosnkiem.

Ostrygi Rockefeller
Danie to zostało po raz pierwszy przygotowane w 1899 r. przez Julesa Alciatore, syna założyciela nowoorleańskiej restauracji Antoine's. Jak nietrudno zgadnąć, przystawkę nazwano na cześć Johna Rockefellera, najbogatszego mieszkańca ówczesnych USA. Ostrygi Rockefeller przygotowuje się przez zapieczenie świeżych ostryg pod pierzynką z podduszonego szpinaku i innych zielonych warzyw liściastych, okruszków chleba i parmezanu. Choć oryginalna receptura z Antoine's jest tajemnicą, ostrygi Rockefeller według autorskich przepisów są popularną pozycją menu restauracji serwujących owoce morza.

Składniki:
4 łyżki masła
2 ząbki czosnku, przeciśnięte przez praskę
50 g grubej bułki tartej lub drobnych okruchów suchego chleba tostowego
2 szalotki, drobno posiekane
2 szklanki liści świeżego szpinaku, umytych, osuszonych i drobno posiekanych (ok. 100 g)
1 łyżka likieru Pernod lub innego anyżkowego
sól i pieprz, do smaku
2 łyżki oliwy
50 g startego parmezanu
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
2 tuziny świeżych ostryg
cząstki cytryny, do podania

Na patelni o grubym dnie roztop masło, dodaj czosnek i podsmażaj na średnim ogniu, aż się zeszkli. Okruszki chleba lub bułkę tartą przesyp do miski, dodaj połowę porcji masła z czosnkiem. Na patelnię z pozostałym masłem daj szalotki i szpinak, gotuj przez 3 minuty, aż szpinak zacznie się kurczyć. Podlej patelnię likierem, ścierając tłuszcz z dna. Dopraw solą i pieprzem. Odstaw do wystudzenia. Do chleba dodaj oliwę, parmezan i pietruszkę, dopraw solą i pieprzem i dokładnie wymieszaj. Na każdą otwartą ostrygę nakładaj po łyżce szpinaku. Na szpinaku ułóż łyżkę okruszków. Dno blachy lub naczynia do zapiekania wysyp solą kamienną. Ułóż na wierzchu ostrygi tak, aby się nie przesuwały. Piecz w piekarniku nagrzanym do 220 stopni. przez 12-15 minut, aż do zrumienienia. Podawaj gorące z cząstkami cytryny.