W kuchni warto grzeszyć [Blogerski Przepis Tygodnia]

Jest byłą tancerką, instruktorką fitness z 14-letnim doświadczeniem, urzędniczką. Przyjaciele mówią o niej, że w kuchni jest włoską mammą z mąką na czole, która potrafi osłodzić szaro-bure dni, ugasić pragnienie w czasie upału, a w mroźne noce zaspokaja pikantne zachcianki kulinarne...

- Pamiętam, to był drugi, może trzeci miesiąc prowadzenia bloga. Na urodzinach koleżanki zostałam przez nią przedstawiona jako blogerka kulinarna. Jedna z nowo poznanych osób uśmiechnęła się do mnie mówiąc:  - To ty jesteś moja Delimamma. Jestem twoją fanką... To mi uświadomiło, że mój blog jest czytany nie tylko przez rodzinę i znajomych. To było COŚ!

- Delimamma to moja rewolucja - stworzyłam coś, co wywróciło do góry nogami całe życie moje i mojej rodziny.  Zaczęło się rok temu - z ciekawości: co by było, gdyby... Gdybym swoje uwielbienie dla obrazów, kolorów, smaków, dźwięków, zapachów ubrała w tekst, przepisy, zdjęcia. I stało się - Delimamma to moje blogowe dziecko, które staram się rozpieszczać kulinarnie tak jak każda mama rozpieszcza podniebienia swoich dzieci. Efekt jest taki, że Gosia - szczęśliwa mama, żona, fanatyczka słodkości - odnalazła swoją pasję. - Dzięki temu poznałam i wciąż poznaję wielu kolorowych, niesamowitych ludzi, którzy z uwielbieniem patrzą na jedzenie i na życie.

Gosia uwielbia kuchnię włoską, która najbardziej ją inspiruje, ale stara się nadać jej polskiego charakteru. - Jestem dziewczyną ze śląska opolskiego, która nie wyobraża sobie kuchni bez makaronu, oliwy z oliwek, owoców i czekolady. Gotując dla najbliższych i przyjaciół, dzięki Delimammie mam okazję bywać tam gdzie nigdy nie mogłabym dotrzeć. Gotuję dla każdego z osobna, wszystkich razem, a czasami na wyraźne życzenie fanów bloga.

Co ją cieszy? Najdrobniejsze sukcesy - przekazywane z rąk do rąk przepisy, miłe słowa na kartach bloga, a także wyróżnienia od profesjonalistów. Jej kulinarne marzenia mają coraz większe szanse na to, żeby się spełnić - pomaga jej miłość do jedzenia, pasja gotowania i wspólnego celebrowania posiłków. - Staram się zachęcać wszystkich odwiedzających bloga, aby poszukując smaków idealnych nie bali się grzeszyć w kuchni... kulinarnie oczywiście!

Zwycięski przepis autorki bloga Delimamma

 

160 ml ciemnego piwa karmelowego
260 g mąki pszennej
2 łyżki kakao
1.5 łyżeczki sody
2 łyżeczki imbiru w proszku
ćwierć łyżeczki białego pieprzu
1 łyżeczka cynamonu
2 jajka
130 g cukru
16 ml miodu
180 ml oleju
80 ml śmietany kremówki
50 g mlecznej czekolady
50 g gorzkiej czekolady

Piwo wlewamy do garnka, zagotowujemy, zdejmujemy z kuchenki. W misce mieszamy mąkę, kakao, sodę, imbir, pieprz i cynamon. W drugiej misce ubijamy całe jajka, cukier, miód oraz olej (na gładką masę). Do miski z jajkami i cukrem wsypujemy suche składniki oraz piwo. Całość miksujemy jedynie do połączenia się składników. Do formy (ja użyłam silikonowej w kształcie serca) przelewamy ciasto. Nie przejmujemy się, że ciasto będzie dosyć rzadkie. Jeżeli używamy tradycyjnej blaszki przed wylaniem ciasta wykładamy ją papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 175 stopni i pieczemy piernik przez około 1 godzinę (do tzw. suchego patyczka). Studzimy. Przygotowujemy polewę. W garnku zagotowujemy śmietanę kremówkę, dodajemy połamaną czekoladę i mieszamy, aż całkowicie się rozpuści. Studzimy polewę, a następnie smarujemy nią górę piernika. Dowolnie ozdabiamy!