Gotowanie jak terapia [BLOGERSKI PRZEPIS TYGODNIA]

Kuchnia to dla niej odskocznia, sposób na pozbieranie myśli po stresującej i ciężkiej pracy, w której ciągle spotyka się z ludzkim nieszczęściem. Autorka bloga Przepisy Aleksandry mieszka w Liverpoolu i pracuje w dużej organizacji charytatywnej pomagającej między innymi bezdomnym. Terapeutyczny wpływ gotowania przeniosła też do swojej pracy - prowadzi warsztaty kulinarne dla podopiecznych - za tydzień pieką świąteczne pierniki.

Wielu z nich zmaga się z różnymi chorobami, między innymi z depresją. Wspólne gotowanie to dla nich namiastka domu - ma to na nich zbawienny wpływ. Aleksandra doskonale pamięta pierwsze Boże Narodzenie spędzone na dyżurze - był obiad, prezenty dla podopiecznych.

- Przed posiłkiem podeszłam z opłatkiem do tych z Europy Wschodniej. Proszę mi uwierzyć, że ci wszyscy zmęczeni życiem i nałogami mężczyźni (wielu z nich to kryminaliści) płakali... Brytyjczycy, którzy nie znają naszych tradycji, patrzyli na nas wielkimi ze zdumienia oczami. Mały kawałek białego opłatka, który roztapia serca...

Blog z tęsknoty

Po wyjeździe z Polski Aleksandra bardzo tęskniła za domową kuchnią. Zbierała przepisy swojej mamy, ale wszystkie - zapisywane na pojedynczych kartkach - ginęły. Chciała się zorganizować, więc założyła bloga. Nie spodziewała się innych korzyści, a jednak... - Poznałam wielu kulinarnych pasjonatów.

- To sukces, że mam wiernych czytelników (i ich liczba rośnie!). Wciąż nie mogę uwierzyć, że dostaję maile od ludzi, którzy piszą, jak bardzo lubią wpaść na moją stronę i podpatrzeć, co dobrego przygotowałam. Nie spodziewałam się, że moja strona może kogokolwiek zainteresować. Dzięki temu, że mieszkam w Liverpoolu moja kuchnia jest inna - różnorodność kultur i sklepów z międzynarodową żywnością sprawia, że poznaję nowe smaki niemal każdego dnia. Istotnym źródłem wiedzy są też znajomi pochodzący z różnych zakątków świata. Jednak silniejsza jest i tak tęsknota za polskimi smakami.

Przez blog do serca

- Piszą do mnie głównie kobiety, ale zdarzyły się też dwie propozycje matrymonialne i kilka próśb o spotkanie ze strony panów. Widać trafiam do ich serc poprzez żołądki.

Aleksandra najbardziej lubi kuchnię śródziemnomorską. Za świeżość, kolory i lekkość. Ostatnio coraz częściej wyprawia się jednak w kulinarne podróże do krajów arabskich - ze względu na niesamowite sałatki i ciekawe przyprawy.

- Najchętniej jem kasze z owocami, warzywami, orzechami. Do tego pieczone lub grillowane ryby lub drób. I dużo sałatek. Wszystko z dużą ilością ziół i przypraw.

Jeśli chodzi o przygotowywanie jedzenia, Aleksandra najbardziej lubi ciasta - im trudniejsze, tym lepsze. - Uspokaja mnie to, pozwala zebrać myśli. Ale zdarza się, że mimo wszystko nie wychodzi - trudne bywa przygotowanie idealnego karmelu lub bezy. No i makaroniki - jeszcze mi się nie udały, chociaż wypróbowałam wiele przepisów, metod. Chyba mam w domu jakieś „antymakaronikowe” fluidy!

- Ze względów zdrowotnych nie wolno mi jeść słodyczy, więc moi bliscy mają stałe dostawy ciast. Zdaję się na opinie przyjaciół, czy dany przepis jest warty publikacji na blogu. Tradycją stały się już środowe zebrania w mojej pracy, na których zawsze podaję moje ciasta.

Nie przepadam za owocami morza, więc gotowanie z nich jest dla mnie wyzwaniem. Podobno szczególnie ciężkie do przyrządzenia jest takie czarne morskie zwierzątko, które wygląda jak piłka z kolcami. Ponoć przeraża nawet profesjonalnych kucharzy.

Głód wiedzy

Aleksandra wciąż chce wiedzieć więcej o gotowaniu i jedzeniu - lubi czytać stare książki kucharskie, interesuje ją historia kulinariów. - Mamy to szczęście, że w dobie Internetu pozycje z XIX wieku są dostępne na legalnych stronach. Marzy mi się wypróbowanie przetworów z przepisów Lucyny Ćwierczakiewiczowej (niektóre z nich trzeba przygotowywać przez wiele dni).

Kulinarne marzenia? Jest ich kilka - na przykład nowy obiektyw do aparatu... Ale najbardziej chciałabym (ale raczej się nie spełni) chciałabym uczyć się w szkole Le Cordon Bleu. Na wydziale cukierniczym...

Przeczytaj Blogerski Przepis Tygodnia - Rozpacz wiewiórki (tort orzechowo-czekoladowy)