Historia miłosna z kuchnią w tle [Blog Tygodnia]

Kiedy ktoś pyta, ?jak to się zaczęło?, każde z nich podaje inną wersję. Na zmianę wymieniają swoje zasługi, przedstawiają swoją opowieść - bo każde twierdzi, że to ono jest pomysłodawcą bloga, każde uważa się za matkę lub ojca założyciela. - To chyba tak, jak z naszym pierwszym pocałunkiem - podajemy różne daty, przedstawiamy różne okoliczności, przekomarzamy się, kto pierwszy wyszedł z inicjatywą, od lat nie mogąc dojść do porozumienia.

Gotuję dla

Mr. Sandman: Dla niej.

Mrs. Sandman: Dla niego. Choć czasami prosi mnie, bym tego więcej nie robiła

Największy sukces związany z blogiem lub gotowaniem

Mr. & Mrs. Sandman: Poznanie ludzi, których nie męczy poruszanie wciąż tego samego tematu, czyli np. stu sposobów na wątróbkę.

Największe kulinarne wyzwanie

Mr. Sandman: Twarzą w twarz, łyżka w łyżkę z profesjonalnym szefem kuchni -  świadomość, jak wiele przed nami, jak wiele musimy się jeszcze nauczyć, zrodziłaby trudności z ugotowaniem jajka na miękko.

Mrs. Sandman: Tort wypiekany na urodziny Pana Sandmana, wiele lat temu. Ten maślany krem i przybranie z porzeczek!

Korzyści z prowadzenia bloga

Mr. Sandman: Propozycje okołokulinarne, nie związane tylko i wyłącznie z blogowaniem.

Mrs. Sandman: Realizowanie się w kuchni nawet bez konieczności gotowania.

Ulubiona potrawa

Mr. Sandman: Jeśli za ulubione przyjmiemy najczęściej konsumowane, to owsianka. Jemy ją codziennie na śniadanie.

Mrs. Sandman: Pan Sandman powiedziałby pewnie, że owsianka. Ja dodam: jajka ze szczypiorkiem.

Kulinarne porażki

Mr. & Mrs. Sandam: O ile z kucharzeniem nie mamy problemów, tak z pełną odpowiedzialnością możemy przyznać: piekarzami raczej już nigdy nie zostaniemy.

Inspiracje

Mr. Sandman: Kuchnia włoska to znaczy każda.

Mrs. Sandman: W poniedziałki francuska, w środy hiszpańska, w piątki indyjska, w niedziele

Związanie z branżą

Mr. Sandman: W pewnym sensie tak, choć w niestandardowy sposób - od praktyka do teoretyka.

Mrs. Sandman: Zmywam naczynia jak zawodowiec.

 

Mr. & Mrs. Sandman - sprawa oczywista, on i ona

Obydwoje kochają muzykę sprzed dekad i czasami chcieliby widzieć świat jak ze starych pocztówek. - I obydwoje mamy kilka życzeń do Piaskowego Dziadka. Blog powstawał jesienią, czyli w czasie, kiedy zaszywamy się w domu i odkurzamy wszystkie „Trzeszczące płyty”. Gdy więc The Chordettes zaśpiewały „Mr. Sandman”, już wiedzieliśmy. Było to dla nas poza tym oczywiste, że Pan Sandman nie może się obejść bez swojej Pani Sandman.

Gotowanie? Ta tradycja sięga czasów liceum, kiedy na lekcjach języka polskiego Pan Sandman pożyczał długopis od Pani Sandman. - Czymś trzeba było zwrócić na siebie jej uwagę... Po wstępnej kalkulacji okazało się, że próbą pobicia rekordu w biegu na setkę lub schowaniem miotły woźnego jej nie przekonam. Oboje byliśmy humanistami, więc korepetycji z matematyki także nie mogłem jej udzielić...

Cóż więc pozostało? Zaprosił ją na obiad. - Dzięki niech będą Włochom za spaghetti, potrawę niezwykle prostą, dzięki czemu zakochany młodzieniec może zaimponować wybrance swego serca! Jedno popisowe danie nie zapewnia jednak stałości uczuć ukochanej, więc Pan Sandman zaplanował „zdobywanie przez dokarmianie”, a w tym celu - szlifowanie kulinarnych umiejętności. - I tak pozostało do dziś. Często zdarza się, że ktoś pyta nas o gotowanie, zwracając się zwykle do Pani Sandman. Traktujemy to jak dobry żart, ponieważ to Pan Sandman jest główną stroną gotującą. Wspólnie jednak zastanawiamy się nad każdym postem, stylizujemy potrawy. Staramy się, aby każdy z naszych przepisów miał swoją historię. Daną potrawę umieszczamy w kontekście, dajemy jej pewną opowieść, szukając jednocześnie punktów wspólnych pomiędzy nami a czytelnikiem. Może nie tylko nasza babcia przygotowywała pierogi w taki sposób? Możliwe, że nie tylko my śnimy o tym, co zjemy na śniadanie? Prawdopodobnie więcej osób wyłapuje z filmów kulinarne sceny i następnie odtwarza dania? Blog powstał dlatego, że brakowało nam miejsca, w którym moglibyśmy zapisywać swoje oceny, komentarze czy informacje dotyczące obejrzanych filmów, przeczytanych książek, odwiedzonych restauracji. Z czasem tabelki skrzętnie sporządzane w Excellu przestały spełniać swoją funkcję - ograniczały fantazję i słabość do rozpisywania się.

Regionalnie

Blogowanie otworzyło nam oczy na nasze miasto - okazało się, że także tu mieszkają ludzie o podobnych zainteresowaniach, a Białystok nie jest pustynią na blogowej mapie. Wspólne działanie, karmienie (się), gotowanie, rozmawianie, czyli wyjście poza ramy internetowego świata było więc naturalną konsekwencją prowadzenia bloga.

Dzięki blogowi odkryliśmy kulinarne korzenie naszego regionu, zaczęliśmy świadomie podchodzić do podlaskiej kuchni. Jesteśmy otwarci na nowe smaki, jednak uważamy, że to smaki dzieciństwa determinują kulinarne postrzeganie świata. Aby poznać swoje kuchenne korzenie, odbyliśmy w tym roku kulinarną podróż po naszej okolicy. Okazało się, że znane smaki nadal nas zachwycają, przywołują wspomnienia, budzą sentyment. Niestety, regionalizm w kuchni wydaje się powoli odchodzić do lamusa, pokolenie naszych dziadków coraz rzadziej wraca do tradycyjnych dań, zmienia się także obraz naszych rodzinnych stron, a we wsi, w której mieszkają nasi dziadkowie po mleko chodzi się teraz do sklepu. Na szczęście są pasjonaci, którzy starają się tworzyć kulinarne archiwum.

Ups

Cały czas szukamy potraw, smaków, które chcielibyśmy się wypróbować. Jednak nie wszystkie takie próby kończą się powodzeniem. Jako wielcy miłośnicy creme brulee, chcieliśmy zaserwować deser gościom. W związku z tym, że nie mieliśmy specjalnego palnika, postanowiliśmy uciec się do rozwiązania, które z samego swojego założenia było ryzykowne. Wykorzystaliśmy opcję grill w piekarniku. Obiad trwał w najlepsze, zewsząd sypały się komplementy, aż przyszła pora deseru. Z lekką nutką niepewności, wsuwamy przygotowany krem do piekarnika. Po 10 minutach zaś zamiast lekkiej, kuszącej, karmelowej skorupki zastaliśmy tam cukrową kaszę z kremem

Pewnego razu ciasto Pani Sandman wywołało też wielką awanturę. Podczas jednej z rodzinnych imprez postawiła upieczoną przez siebie tartę z gruszkami niedaleko nakrycia dziadka. Kiedy przyszła pora deseru, przy stole zapanowała konsternacja - dziadek niepostrzeżenie zjadł niemal cały, zostawiając jeden kawałeczek. Dla Pani Sandman był to największy komplement.

Gotowanie to styl życia

Propagowanie gotowania, poszerzanie horyzontów, zaspokajanie swojej kulinarnej ciekawości, poznawanie ludzi, z którymi łączą nas wspólne tematy - może brzmi to banalnie, jednak dzięki blogowi jest to jak najbardziej możliwe. Był czas, kiedy po włączeniu kablówki oglądaliśmy tylko i wyłącznie programy kulinarne, pomijając wszelkie filmy czy seriale; teraz realizujemy się głównie dzięki kuchni. Świadome gotowanie, kulinaria jako styl życia - może być równie poważną decyzją jak wybór zawodu; pokazywanie potraw nie jako coś, co się je, aby żyć, ale jako element kultury. Jesteśmy tym samym wielkimi zwolennikami zmian, które zachodzą obecnie w polskiej obyczajowości oraz mediach - trendu pisania o potrawach jako o czymś więcej niż tylko pokarmie, paliwie. Wreszcie dostrzega się, że kuchnia to element składowy kultury - kultury kraju oraz kultury człowieka. Wierzymy, że to, w jaki sposób jemy, odzwierciedla to jak żyjemy, kim jesteśmy, jakim kodem się posługujemy.

Można poznać świat dzięki zaglądaniu do garnka. Nasze podróże rzadko ograniczają się jedynie do przemierzania muzeów - częściej do odwiedzania restauracji. Uprawiamy turystykę kulinarną, w taki sposób poznajemy dany zakątek Polski lub świata. Idealnie przyrządzone Boeuf Bourguignon jest dla nas równie piękne, co obrazy Picassa, rzeźby Dawida, zabytkowe kamieniczki.

Przeczytaj zwycięski przepis na zupę minestrone z pieczoną papryką.